W mediach jak zwykle słychać o alkoholowych ekscesach niektórych piłkarzy. Niedawno żyliśmy sytuacją Dawida Janczyka, który ostatecznie jednak wrócił do gry, ku uciesze kibiców. Wszystko da się pokonać, a nasz snajper nie był przecież jedynym, który miał ten problem. W historii było wielu zawodników, którzy wpadli po prostu w nałóg. Jedni z tego wyszli, inni nie mogli sobie z tym poradzić.
Jeżeli mówimy o piłkarzach alkoholikach, nie sposób nie wspomnieć o Paulu Gascoigne. Popularny „Gazza” bardzo szybko wspiął się na szczyt. Od zawsze słynął z ogromnego zaangażowania na boisku, ale również z ekscentrycznego zachowania. Był uważany za jednego z najlepszych napastników na Wyspach. Problemy zaczęły się, gdy grając w Tottenhamie, zerwał więzadła krzyżowe i musiał odpocząć kilkanaście miesięcy od piłki. Po powrocie przeszedł do Lazio Rzym, gdzie od razu stał się gwiazdą, ale po pewnym czasie zaczął mieć coraz większe problemy z alkoholem. Stał się bardziej skandalistą niż piłkarzem. We Włoszech został zapamiętany jako zwyczajny pajac i człowiek, który bardzo często był pod wpływem. Następny rozdział to Glasgow Rangers, gdzie jego gra również wyglądało jak poprzednio. Na początku się wypromował, grał świetnie, później jego życie zamieniło się w jedną wielką imprezę. Dowód? Na wódkę wydawał wtedy nawet kilka tysięcy funtów miesięcznie. Grał na mundialu 1990 i mistrzostwach Europy 1996. Na francuskie mistrzostwa globu nie powołał go Glen Hoddle, który wiedział o słabościach genialnego napastnika. Wtedy Gascoigne po pijaku zdemolował pokój. Od tamtej pory znajdował się na równi pochyłej. Zakończył karierę w 2004 roku, będąc już po kilku nieudanych odwykach. Rok później dostał szansę trenowania małego amatorskiego klubiku, ale został zwolniony, gdy często przychodził pijany na treningi. Później było jeszcze gorzej. Trzy razy próbował popełnić samobójstwo. Niedawno mówiło się, że Anglik jest już bliski śmierci, nie potrafiąc sobie poradzić z alkoholem. To przykład człowieka, który nie tylko przegrał swoją karierę, ale również swoje życie.
Innym znanym piłkarzem z Wysp, który nie stronił od zakrapianych imprez, jest słynny George Best. Jeden z najlepszych piłkarzy w historii piłki nożnej, mógł stać się jeszcze lepszym. No właśnie – mógł, gdyby nie skłonność do alkoholu. Wybitny skrzydłowy, który w piłce praktycznie osiągnął wszystko. Już w młodym wieku trafił do Manchesteru United, gdzie wypłynął na szerokie wody. Po jakimś czasie stał się mniej więcej tym, kim kilka lat temu był David Beckham. Nie tylko świetnie grał w piłkę – był też propagatorem mody i typowym playboyem. Bardziej niż grę uwielbiał liczne imprezy. Wypowiedział kiedyś dwa zdania, które opisują jego życie. Jedno z nich dotyczy pieniędzy: – Wydałem dużo pieniędzy na wódę, babki i szybkie samochody. Resztę po prostu roztrwoniłem.
Z gwiazdy na boisku stał się nią w mediach, co zdecydowanie go przerosło. Kilka razy zdecydował się zakończyć karierę. O swoim życiu powiedział kiedyś: – W 1969 roku rzuciłem kobiety i alkohol. To było najgorsze 20 minut w moim życiu. Kilka razy próbował wracać, jednak nie dał rady. W 2005 roku trafił do szpitala z powodu infekcji nerek. Media opublikowały jego zdjęcie z napisem: „Nie umierajcie tak jak ja”. Odszedł 25 listopada 2005 roku.











