Okienka transferowe bez wątpienia dostarczają wielkich emocji niemal wszystkim fanom futbolu. Wierząc medialnym spekulacjom, już w styczniu możemy spodziewać się niezwykle ciekawych przetasowań w kadrach największych klubów Europy. Głównym bohaterem noworocznej sagi transferowej może stać się Alexis Sanchez reprezentujący obecnie barwy Arsenalu. Gwiazdor „Kanonierów” już w sierpniu był bardzo bliski dołączenia do drużyny Manchesteru City prowadzonej przez Pepa Guardiolę, a suma odstępnego miała wynosić 60-70 milionów euro. Obaj panowie mieli okazję pracować razem w ekipie FC Barcelona i wydaje się, że szanse na ich ponowną współpracę ciągle rosną. Sanchez, który za kilka dni będzie świętować swoje 29. urodziny, poza wyżej wymienionym Manchesterem City może liczyć na zainteresowanie ze strony Paris Saint-Germain, Bayernu Monachium czy nawet Realu Madryt.
Z nieba w ogień krytyki
Wszyscy fani „Kanonierów” z całą pewnością pamiętają magię, jaką prezentował na angielskich boiskach Alexis w sezonie 2016/2017. Poprzednie rozgrywki to złoty moment w karierze żywej legendy reprezentacji Chile, potwierdzony imponującymi liczbami: 31 bramek i 18 asyst. Supersnajper „The Gunners” wielokrotnie niemal w pojedynkę decydował o wyniku spotkania, co niestety nie do końca przełożyło się na sukcesy sportowe klubu. Arsenal co prawda sięgnął po Puchar Anglii, pokonując w finałowym spotkaniu Chelsea, lecz nie zdołał zakwalifikować się do rozgrywek Ligi Mistrzów, a występy w Lidze Europejskiej z pewnością nie wyczerpują bardzo wygórowanych ambicji filigranowego napastnika.
W obecnej ligowej kampanii piłkarz pochodzący z Ameryki Południowej spisuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań, często sprawiając wrażenie sfrustrowanego i będącego myślami już w innym klubie. Opiekun ekipy z północnego Londynu, Arsene Wenger, kilka tygodni temu podczas konferencji prasowej oznajmił, że żaden z jego kluczowych zawodników w styczniu nie opuści drużyny, jednak po wyjazdowym spotkaniu z Southampton rozegranym w ramach 17. kolejki Premier League niczego już nie możemy być pewni. Sanchez w starciu z popularnymi „Świętymi” na St. Mary’s Stadium stracił piłkę aż 32 razy, po zakończeniu meczu rzekomo wdał się w konflikt z klubowym kolegą Jackiem Wilsherem, a francuski menedżer miał okazać swoje niezadowolenie z postawy zawodnika.
Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem dla klubu jest pozbycie się swojej gwiazdy, nie tylko dlatego, że wychowanek chilijskiej Cobreloli może powodować toksyczną atmosferę, ale również ze względów finansowych. Kontrakt wiążący Arsenal i byłego gracza Barcelony obowiązuje zaledwie do końca czerwca przyszłego roku, więc to ostatni dzwonek, by coś na nim zarobić.
Potencjalni następcy
Trudno sobie wyobrazić, by Alexisa Sancheza zastąpić mieli zawodnicy pokroju Danny’ego Welbecka lub Alexa Iwobiego, którzy swoją grą często nie do końca zadowalają kibiców. Arsene Wenger, chociaż jest znany z zaskakujących wyborów personalnych, musi zakontraktować gracza, który nie będzie mieć większych problemów z aklimatyzacją i niemal od razu zacznie udowadniać, że jest „strzałem w dziesiątkę”. Klub niegdyś rozgrywający swoje spotkania na Highbury musi liczyć się z głębokim sięgnięciem do kieszeni, ponieważ ściąganie półśrodków za 10 milionów euro na pewno okaże się bezcelowe na dłuższą metę. Mimo wielu plotek przedostających się do prasy wytypowaliśmy trzy najbardziej prawdopodobne nazwiska, które mogą w najbliższym czasie wybiec na boisko w trykocie „The Gunners”.











