Legia ostatnio notuje świetny okres i już prowadzi w tabeli. Aleksandar Vuković mimo początkowych porażek i niechęci kibiców buduje zespół, który wreszcie zaczyna grać tak, jak się oczekuje od drużyny z budżetem na poziomie Legii.Początek sierpnia 2018 r. Legia w komiczny sposób odpada z walki o Ligę Europy z zespołem z Luksemburga, który z miejsca staje się klubem memem. Rozgoryczenie w klubie jest ogromne, a trybuny domagają się jednego – spakowania walizek przez trenera mema Deana Klafuricia. Żyleta skanduje dwa nazwiska, Aleksandar Vuković i Marek Saganowski. Jasne jest, że kibice nie chcą kolejnych najemników, dla których najważniejszy jest stan konta i wypłata, a ludzi od siebie. Jak się później okazuje, te prośby zostają pominięte, bo do klubu przychodzi człowiek, który stał się najbardziej znienawidzoną postacią ostatnich lat w polskiej piłce.
Trudne początki Vukovicia
Misja Sa Pinto również kończy się niepowodzeniem, w związku z czym prezes Mioduski oddaje głos kibicom i pierwszym trenerem mianuje Aleksandara Vukovicia. Jak się okazuje, nie ma już tego entuzjazmu, który panował jeszcze niecały rok wcześniej. A nowo mianowany szkoleniowiec staje przed bardzo trudnym zadaniem odbudowy drużyny w ten sposób, by mogła ona realnie walczyć o mistrzostwo. Misja ta nie udaje się, gdyż Legia można powiedzieć, że na własne życzenie przegrywa tytuł z Piastem Gliwice.
„Vuko” otrzymuje jednak szansę. Prezes nie chce po raz kolejny burzyć szatni nowym trenerem. Serb dostaje kredyt zaufania, a sam postanawia wyjść i ogłosić, że w Legii zostaną zawodnicy, którzy naprawdę mają ją w sercu, a nie tylko na koszulce. Płomienne przemówienie ma kupić kibiców, jednak oni już nie liczą na słowa, a chcą konkretnych wyników. Chcą europejskich pucharów, oczekuje tego również kierownictwo klubu.
Nowy sezon przynosi kolejne rozczarowania, Legia znów odpada w eliminacjach. Co prawda z mocnymi Rangersami, których potęgę odbudowuje słynny Steven Gerrard. Jednak kolejny brak awansu przynosi spore problemy w klubie, brak dodatkowych funduszy powoduje kłopoty finansowe. Wydaje się, że wszystko Vukoviciowi się sypie. Awansu nie ma, transfery nie są trafione, a kibice są rozczarowani zarówno grą, jak i wynikami. Jedną nogą Serb jest już na wylocie, jednak otrzymuje prawdopodobnie kolejny kredyt zaufania. I o dziwo w końcu zaczyna się to udawać.










