Adrian Benedyczak zdobył kolejną bramkę w barwach tureckiej Kasımpaşy. Polak pokonał bramkarza Eyüpsporu, notując swoje szóste trafienie w tym sezonie ligowym.
Tydzień temu wychowanek Pogoni Szczecin powrócił na listę strzelców po miesięcznej przerwie, trafiając do siatki w spotkaniu przeciwko Samsunsporowi. W 37. minucie dzisiejszego starcia z Eyüpsporem nasz napastnik dorzucił kolejnego gola. Polak idealnie odnalazł się w polu karnym, spokojnie wykańczając zespołową akcję strzałem po ziemi na dalszy słupek. Trafienie to dało Kasımpaşie zwycięstwo 1:0 i kolejne trzy punkty, które przybliżają zespół ze Stambułu do miejsc gwarantujących europejskie puchary.
Benedyczak kontynuuje więc świetną formę, w której znajduje się od czasu transferu do Turcji. W rundzie wiosennej minionego sezonu zdobył 10 goli w 14 meczach. Został w ten sposób najlepszym strzelcem swojego zespołu i to pomimo dołączenia do niego dopiero w styczniowym oknie transferowym. Trwająca obecnie kampania jest równie dobra. Polak ma na koncie już 6 goli i 2 asysty w 9 meczach, dzięki czemu niezmiennie znajduje się w czołówce klasyfikacji strzelców tamtejszej Super Lig. Do prowadzącego Mohameda Salaha, który tego lata zamienił Liverpool na Trabzonspor, traci tylko dwie bramki.
Powołanie do reprezentacji kwestią czasu?
Dobra i stabilna forma Benedyczaka w niedługim czasie może mu zagwarantować grę w reprezentacji Polski. W końcu nasi pozostali napastnicy nie przeżywają ostatnio najlepszego czasu. Karol Świderski, choć ostatnio zdaje się powoli przełamywać, strzelił w tym sezonie tylko trzy bramki. Męczy się także Robert Lewandowski, który nie wpisał się na listę strzelców w żadnym z sześciu ostatnich spotkań amerykańskiej MLS. Przyzwoite wejście w sezon w barwach Magdeburga notuje Mateusz Żukowski, jednak trudno nie odnieść wrażenia, że 2. Bundesliga to poziom dużo niższy niż liga turecka. Wydaje się więc, że powołanie i debiut w reprezentacji Polski mogą być dla Benedyczaka kwestią czasu. O tym, czy do tego dojdzie, przekonamy się już na początku listopada, gdy Jan Urban ogłosi powołania na ostatnie mecze tegorocznej Ligi Narodów.











