W połowie września w meczu PSV Eindhoven – Ajax Amsterdam doszło do przykrego w skutkach zderzenia Przemysława Tytonia z jednym ze swoich rywali, po czym reprezentant Polski musiał opuścić plac gry. Po uderzeniu kolanem w głowę polski zawodnik do dziś nie wrócił na boisko. Wszystko wskazuje na to, że polski bramkarz w meczu o punkty zagra dopiero w przyszłym roku. Przyczyną tego są restrykcyjne zasady, jakie narzuca FIFA na piłkarzy po tak groźnie wyglądającym wypadku.

– Są bardzo surowe przepisy, które określają, jaką opieką powinien zostać objęty piłkarz po tak niebezpiecznym urazie. FIFA zrobiła wszystko, by zabezpieczyć zawodników. Tytoń cały czas pozostaje pod ścisłą obserwacją. Na razie jest więc niemożliwe określenie daty jego powrotu na boisko – powiedział lekarz klubu, Rolf Timmersmans.
Warto odnotować, że polski piłkarz czuje się już lepiej po tym, jak został uderzony w głowę, jednak na powrót na boisko przynajmniej na razie nie może liczyć. Przemysław Tytoń przygodę z piłką rozpoczął w Górniku Łęczna. W 2007 roku właśnie z zespołu z województwa lubelskiego przeniósł się do Holandii, gdzie reprezentował barwy Rody Kerkrade. W zespole „Dumy Południa” zawodnik rozegrał 48 spotkań. Latem tego roku golkiper otrzymał propozycję gry w drużynie ze Stadionu Phillipsa, na którą przystał. Jak dotąd w barwach 21-krotnego mistrza Holandii Przemysław Tytoń rozegrał dwa spotkania.
Więcej na: www. bialoczerwoni.com.pl.










