Właściciel londyńskiej Chelsea, a zarazem rosyjski miliarder, Roman Abramowicz, boleśnie odczuł skutki globalnego kryzysu ekonomicznego, który w szczególności dotknął jego naród.
Powołując się na informacje zawarte w jednym z finansowych czasopism, majątek dobrodzieja „The Blues” stopniał z 23,5 miliardów dolarów do „zaledwie” 14 miliardów. Mimo to, były gubernator Czukotki pozostaje drugim najbogatszym człowiekiem w swojej ojczyźnie. Publikacja zaprzeczyła więc pogłoskom mówiącym, jakoby Rosjanin był już praktycznie bankrutem, niezdolnym wspierać finansowo klub z zachodniego Londynu. Swego czasu media na wyspach spekulowały, iż biznesmen będzie musiał zrezygnować z jednej ze swych najwartościowszych zabawek: Chelsea bądź kosztownego jachtu. Abramowicz zarzekał się jednak, że nie opuści angielskiego potentata. Od słów przeszedł do czynów. Dowód? Na zwolnienie dotychczasowego menadżera, Luiza Felipe Scolariego i zatrudnienie Guusa Hiddinka, prywatnie swojego przyjaciela, przeznaczył, bagatela, 10 milionów funtów.
Roman Abramowicz głównym udziałowcem „Niebieskich” został w kwietniu 2003 roku. Szybko pospłacał wszelkie długi drużyny, po czym rozpoczął jej budowę praktycznie od nowa. Niejednokrotnie szastał gotówką w celu nabycia gwiazd światowego formatu. Począwszy od sezonu 2007/2008, zawodnicy przestali jednak zdobywać trofea. Obecnie londyńczycy przechodzą poważny kryzys i najwyraźniej dotyczy to również właściciela.










