Dwa spotkania, cztery znane drużyny, 180 minut pięknych emocji. Tak możemy zapowiedzieć najbliższą kolejkę w angielskiej Premier League.
Przystanek numer 27 robi się coraz bardziej widoczny. Autobus pod szyldem najlepszej marki na kontynencie zatrzyma się tutaj na weekend, by rozbawić widzów z całego świata kolejną dawką futbolowych zmagań.
Dwa spotkania pretendują do miana tego najlepszego w ten weekend. Przez pryzmat historii tym najciekawszym nazwę pojedynek rozpoczynający kolejkę, Liverpool – Arsenal Londyn. Już w sobotę, o 13:45 na Anfield Road świeżo upieczeni zdobywcy Carling Cup podejmą najlepszych piłkarzy zeszłego tygodnia. Rywalizacja liverpoolsko-londyńska niesie za sobą też walkę o małe mistrzostwo kraju – czwarte miejsce premiowane występami w Lidze Mistrzów. Istny szpital „Kanonierów” jest bezkonkurencyjny dla odpowiednika „The Reds”. Gospodarzom zabraknie Lucasa i Aggera, być może też Gerrarda i Johnsona. W Londynie zaś na pewno zostaną Santos, Mertesacker, Wilshere, Diaby, Coquelin i Ramsey. Arsenal w większości meczów poza Emirates gwarantuje wielość goli. Ponadto ma trzy wygrane z rzędu. Podopieczni Dalglisha jeszcze nie przegrali w domu, ale z 12 pojedynków tylko cztery padły ich łupem.

Kontaktu ze ścisłą czołówką będzie szukał Tottenham, który może zbliżyć się do drugiego miejsca, pokonując Manchester United w ostatnim niedzielnym pojedynku. W przypadku podniesienia się po druzgoczącej klęsce w derbach „Koguty” mogą pozbawić snów o tytule swojego przeciwnika. Ostatnie sześć meczów między tymi rywalami to jeden remis i pięć zwycięstw „Red Devils”, którzy przyjadą na WHL jako goście. Tutaj emocje też są gwarantowane, gospodarze u siebie leją niemalże każdego, a sir Alex przyjedzie do Londynu z pięcioma wygranymi w ostatnich sześciu meczach. W starciu zabraknie na pewno Gallasa (kontuzja) i Parkera (kartki). Po stronie przyjezdnych nieobecni będą Anderson, Lidnegaard, Fletcher, Owen i Vidić.
Główny pretendent do tytułu przyjmie na swojej ziemi piłkarzy Boltonu. Dla gospodarzy będzie to bardzo łatwa przeprawa, liczymy także, że nastrzelają oni dużo goli. Statystyki bezsprzecznie powtarzają: City, City, City. Wygrana w 18 z 20 ostatnich spotkań u siebie, co najmniej trzy strzelone gole w dziewięciu z ostatnich dziesięciu domowych meczów i tak dalej. Dodatkowo Roberto Mancini może skorzystać ze wszystkich piłkarzy. Jego vis-a-vis już tego komfortu nie ma. Gardner, Lee Chung-Young, Mears czy Holden na pewno zostaną w domu.
Pięć na sześć ostatnich pojedynków z Blackburn Rovers wygrali piłkarze Aston Villi, ale tylko na swoim stadionie. Teraz przyjdzie im rywalizować na obcym gruncie. Jednak jeżeli goście z Birmingham nie chcą dołączyć do zaciekle walczących o utrzymanie ekip, muszą zwyciężyć na wyjeździe. Dla „Rovers” to świetna okazja, by odbić się z 17. miejsca i zagwarantować sobie więcej spokoju przed następnymi meczami. W dodatku tylko Grella, Giver i Lowe nie wystąpią w tym spotkaniu. Alex McLeish nie będzie mógł wystawić najlepszych piłkarzy swojej drużyny. Dalej cierpi niespodziewanie kontuzjowany Bent, dodatkowo leczą się również Dunne, Clark i Petrov.