Pierwsze powołania Adama Nawałki wywołały sporą burzę. Nowy selekcjoner będzie musiał zapewne w najbliższym czasie odpowiedzieć na kilka pytań.
Czasami mam wrażenie, że dziennikarze chcą mieć zbyt duży wpływ na kadrę. Jeśli jakieś powołania są nie po ich myśli, od razu selekcjonera krytykują. Ale czy czegoś podobnego nie uświadczyliśmy z Waldemarem Fornalikiem? Czy nie oskarżano go o podejmowanie decyzji pod naciskiem mediów? Jak dobrze wiemy, nic dobrego z tego nie wynikło. W związku z tym niezrozumiała jest dla mnie krytyka pierwszych wyborów Adama Nawałki.

Swoich ludzi dobrał kiedyś Leo Beenhakker. To on wymyślił sobie Golańskiego, Bronowickiego, Matusiaka, Pazdana, Łobodzińskiego czy Zahorskiego. Do dziś mam przed oczami obraz Grzegorza Bronowickiego zakładającego siatkę któremuś z Portugalczyków (Cristiano Ronaldo?). Holenderski szkoleniowiec miał swój pomysł na zespół. A że stał się mentorem Nawałki, to i były trener Górnika postanowił stworzyć swój pomysł na naszą reprezentację.
Dla mnie też mało zrozumiałe są powołania dla Kosznika, Marciniaka, Pazdana albo Teodorczyka. Ale na razie nie zamierzam krytykować Nawałki. Może ten Marciniak odpali niczym kiedyś Bronowicki i zapomnimy o problemach z lewą stroną obrony? Może Pazdan pokaże w końcu swój „international level” i stanie się liderem defensywy? Teodorczyk będzie alternatywą dla Lewandowskiego?
Nawałka szuka i na razie trzeba mu na to pozwolić. Niedługo przyjdzie czas, kiedy trzeba będzie wybrać kadrę liczącą 30 osób, która będzie walczyła o awans na mistrzostwa Europy. Jedyne powołanie, o które mam pretensje do nowego selekcjonera, to nazwisko Piotra Ćwielonga, od którego o wiele lepsze recenzje zbiera Sławomir Peszko. Choć może selekcjoner jest mądrzejszy. Miejmy taką nadzieję. Za to przecież pobiera pieniądze.
Najgłośniej jest o powołaniu dla pierwszego piłkarza Dolcana Ząbki w historii. Nie oszukujmy się, Rafał Leszczyński jedzie tam jako bramkarz numer cztery, do treningu. Nawałka widocznie chce go zbudować. Jestem absolutnie za budowaniem zawodników przez kadrę. Choć akurat na pozycji bramkarza nie wydaje się to naszej reprezentacji potrzebne. A może Nawałka widzi w 21-latku coś, czego my nie potrafimy dostrzec? Ponoć to wielki talent, ale czy inni bramkarze ligowi nie zasłużyli sobie bardziej na powołanie?
Przy okazji powołań Nawałka pokazuje, że nie zamierza się ograniczać tylko do obserwowania ekstraklasy. Do tego pokazuje, że w kadrze następuje niejako „nowe rozdanie”. Na ile jest to tylko pokazowe zagranie, a na ile chęć prawdziwych zmian w naszej reprezentacji, przekonamy się w najbliższym czasie.











