Za piłkarską Polską mecze w ramach europejskich pucharów w wykonaniu przedstawicieli T-Mobile Ekstraklasy. Jakie nastroje po tych spotkaniach? Odpowiedź może być jedna – różne. Po meczu Legii można było być zawiedzionym, bo styl gry nie powalał na kolana. Jednak cel uświęca środki. Potyczka Lecha okazała się żenadą zarówno pod względem sportowym, kibicowskim, jak i szkoleniowym. Tymczasem Śląsk udowodnił, że FC Brugge to nie taki diabeł straszny, jak go malowali.
Piłkarze warszawskiej Legii, gdy dowiedzieli się, że w spotkaniu III rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów zmierzą się z ekipą Molde, którą dowodzi Ole Gunnar Solskjaer, nie ukrywali swojej radości. Z różnych stron szły głosy, że mistrz Polski nie powinien mieć problemu z przejściem norweskiej przeszkody. Jak było, wszyscy widzieliśmy. Szczególnie pierwsza połowa spotkania w Norwegii może legionistom utkwić w pamięci i dobrze by było, aby podopieczni Jana Urbana szybko o tym spotkaniu nie zapomnieli. Właśnie po takich meczach można się wiele nauczyć, bo jeśli popełnia się błędy, to warto wyciągać z nich wnioski. A w starciu ze Steauą Bukareszt może być to niezwykle cenne.

Ocenianie „Kolejorza” w europejskich pucharach jest niezwykle trudnym zadaniem. Po meczu z ekipą z Finlandii wydawało się, że zespół dowodzony przez Mariusza Rumaka zdemoluje Żalgiris Wilno. Tymczasem team, którego trenerem jest Marek Zub, natomiast jedną z gwiazd Kamil Biliński, okazał się za wysokim progiem przy próbie osiągnięcia celu, którym była gra w fazie grupowej Europa League.
Można się zastanawiać, czy Mariusz Rumak powinien się podać do dyspozycji zarządu. Można rozważać karanie finansowe piłkarzy z Bułgarskiej. Jednak co to da? Problemem poznaniaków jest duża lista nieobecnych w kadrze. Widoczny jest brak Rafała Murawskiego, który w minionym sezonie ciągnął na swoich barkach poznańską lokomotywę. Są Ubiparip, Hamalainen i Teodorczyk. Niemniej grają na poziomie, który wystarcza na takie „potęgi” jak chociażby Zagłębie Lubin czy Cracovia, ale niestety nie na trzykrotnego mistrza Litwy.

Dodatkową plamą na honorze, odbiegając od poziomu sportowego poznańskiego Lecha, jest postawa kibiców. To, co zaprezentowali na transparencie, który obiegł całą Polskę, upokarza nasz kraj nie mniej niż wybryki Aleksandra Kwaśniewskiego na Ukrainie. Można czuć kompleksy i wyrażać je w różny sposób. Jednak poziom, jaki zaprezentowali fani ekipy z Wielkopolski, pozostawia wiele do życzenia.











