Słaba organizacja ze strony Widzewa Łódź pozwoliła na to, że jeden z najbardziej utalentowanych polskich piłkarzy młodego pokolenia opuszcza kraj i zaczyna za granicą profesjonalne szkolenie swoich umiejętności. Mariusz Stępiński, 18-letni napastnik, wraz z dniem wczorajszym, tj. 12 maja ,opuszcza popularną „Czerwoną Armię” i zaczyna grę na zdecydowanie wyższym poziomie. Pełnoletność wygrała – to twoja szansa!
Potwierdziły się wcześniejsze spekulacje mediów, które mówiły o tym, iż Mariusz Stępiński zdecyduje się opuścić Widzew i wyjechać z kraju. Zainteresowanym młodym napastnikiem jest m.in. Inter Mediolan, jednak tam – z oczywistych względów – Mariusz nie miałby za dużych szans na chociażby pojedyncze występy w pierwszym składzie. Czas zatem na typowego średniaka, który i tak będzie lepszą opcją niż kontynuowanie kariery w „Czerwonej Armii”. Według informacji prasowych kolejnym klubem, który zawiesił oko na talencie z Łodzi, jest 1. FC Nuernberg – zespół występujący na co dzień w niemieckiej Bundeslidze. Miejmy nadzieję, że sprawa nowego klubu Mariusza szybko znajdzie swój definitywny koniec.

Czy szybki wyjazd z kraju to dobra decyzja? Głosy w środowisku piłkarskim są podzielone, bo przecież chłopak ma dopiero 18 lat i strzelił tylko (lub aż) pięć bramek w T-Mobile Ekstraklasie. Zacznijmy jednak od początku: Mariusz Stępiński dołączył do Widzewa Łódź przed rozpoczęciem sezonu 2011/2012. Mając 17 lat i 135 dni, zdobył swojego debiutanckiego gola w lidze polskiej w spotkaniu z Górnikiem Zabrze.
Potencjał widzi w nim dosłownie każdy, lecz teraz trzeba jeszcze umieć z niego odpowiednio skorzystać. Czy w Polsce, w Łodzi, zrobiliby z niego piłkarza klasy Roberta Lewandowskiego? Odpowiedź jest prosta: nie! Nasza liga jest za słaba, nasze szkolnictwo młodych zawodników jest za słabe, nasi trenerzy są za słabi i generalnie wszystko jest dziesięć razy słabsze niż w np. Niemczech. W Polsce Stępiński mógłby zostać piłkarzem pokroju – nie ubliżając jego umiejętnościom – Macieja Korzyma. Czyli graczem skazanym na polską ekstraklasę i walkę o jakieś tam europejskie puchary, w których i tak nic nie jest w stanie ugrać.
Chciałbym tutaj przytoczyć słowa Igora Łasickiego, młodego piłkarza włoskiego Napoli, który uważa, że szybki wyjazd za granicę daje więcej możliwości, lecz najważniejsza jest mocna psychika. – To zależy, do jakiego trafi się klubu, na jakiego trenera. Najważniejsza jest jednak psychika, bo zdarzają się trudne chwile, które trzeba umieć przetrwać.
Oczywiście bądźmy realistami. Mariusz Stępiński nie wyjeżdża jako gwiazda, która chce podbijać obcą ligę – jest za młody i za słaby. Wyjeżdża po to, aby się czegoś nauczyć i kopać piłkę z graczami na wysokim poziomie, od których będzie mógł czerpać inspirację. Bo przecież w czym, w Widzewie, może pomóc mu Mehdi Ben Dhifallah? Chyba tylko w tym, jak zostać jeszcze słabszym piłkarzem.











