Za nami 9. kolejka ekstraklasy, w której nie brakowało ciekawych sytuacji do naszego cyklu (W)TOP 5. Zakończona seria gier stała pod znakiem niewykorzystanych sytuacji i kontrowersyjnych decyzji sędziowskich. Zapraszamy!
Obecnie w ekstraklasie nie ma chyba drużyny, która zachwycałaby stylem. Są zespoły, którym dopisuje szczęście. Jedni mają przebłyski dobrej, efektownej i efektywnej gry. Inni mają po prostu pecha. Po 9. kolejce liderem jest Lech Poznań, którego piłkarze niczym szczególnym się nie wyróżniają. Najważniejsze jednak są punkty, a te potrafią zdobywać.
1. Był karny?
Najpierw przenieśmy się na stadion obecnego lidera rozgrywek. „Kolejorz” w minionej kolejce podejmował Koronę Kielce. I choć poznaniacy nie zdominowali rywala, udało im się zgarnąć trzy punkty. W drugiej połowie swoich szans nie wykorzystali koroniarze. Ten mecz wyglądałby pewnie zupełnie inaczej, gdyby nie kontrowersyjna decyzja arbitra, który w 27. minucie spotkania nie dopatrzył się zagrania ręką Żubrowskiego w okolicach pola karnego.
Powtórki ewidentnie potwierdzają, że zagranie ręką było. Pytanie tylko czy w „szesnastce”?
Ustawienie sędziego nie było najlepsze, ale nie ma powodu, by usprawiedliwiać błędną decyzję. Panowie sędziowie, za dużo ostatnio tych błędów.
2. Piękna akcja Wisły Płock i… pudło
33. minuta spotkania Wisły Płock z Pogonią Szczecin przejdzie do historii. Właśnie na tym etapie meczu „Nafciarze” wyszli ze świetnie zapowiadającą się kontrą. Jeden z płocczan zagrał piłkę wzdłuż pola karnego, w którym jego koledzy nie potrafili umieścić futbolówki w bramce. Prawdopodobnie gdyby ta nie trafiła w słupek, Dominik Furman byłby w stanie zdobyć gola. Tak czy inaczej ta sytuacja może być faworytem do miana pudła kolejki.











