Historia sprzed roku się powtarza. Na tym etapie rozgrywek drugi rok z rzędu niepokonani są piłkarze Zagłębia Lubin. Podopieczni trenera Stokowca wyprzedzają w tabeli Jagiellonię Białystok i Wisłę Kraków. A co niespotykanego wydarzyło się w tej serii gier? Zapraszamy na przegląd wtop 6. kolejki ekstraklasy.
Nikogo nie dziwi już stwierdzenie, że polska liga jest nieprzewidywalna. Tutaj każdy wynik jest możliwy. Żadna drużyna nie może się czuć pewna wygranej, bo im więcej pewności, tym większe przychodzi rozczarowanie.
Zakończona seria gier ekstraklasy stała pod znakiem sędziowskich pomyłek. To chyba najgorsza pod tym względem kolejka od bardzo dawna. Miejmy nadzieję, że arbitrzy wyciągną wnioski i na boiskach będzie rządził wyłącznie futbol.
1. Co z tą Lechią?
Zawodnikom z Gdańska dostało się już w poprzedniej edycji naszego cyklu. Najwidoczniej za mało… Gracze Piotra Nowaka powinni zareagować na nasze uwagi tak, jak zrobili to ich koledzy z Sandecji Nowy Sącz (swego czasu krytykowani za brak bramek w meczach ich drużyny). Po naszym komentarzu zaczęły padać gole w starciach „Sączersów”, a nawet piłkarze Radosława Mroczkowskiego dwukrotnie wygrali na wyjeździe. W zakończonej kolejce pokonali… właśnie „Biało-zielonych”. Lechia miała być zespołem walczącym o europejskie puchary, tymczasem piłkarze znad morza są na 12. miejscu w tabeli. Być może w Gdańsku liczą na awans do Ligi Europy przez zwycięstwo w Pucharze Polski… No tak, przecież lechiści odpadli z Drutexem-Bytovią. Kibice chyba całkowicie stracili cierpliwość. Po meczu z Sandecją nie podziękowali za grę swoim „ulubieńcom”.
Nic więc dziwnego, że wielu kibiców czeka z niecierpliwością na rozstanie z trenerem Nowakiem.











