Niepostrzeżenie przemknęliśmy przez półmetek okienka transferowego, za nami również jest już I runda Pucharu Niemiec, a to wszystko to oznaka zbliżającej się wielkimi krokami Bundesligi. Kibice! Zapinajcie pasy, ruszamy!
To nie hiszpańska Primiera Divison ani angielska Premier League, ale Bundesliga jako pierwsza z wielkiej piątki rozpocznie swoje rozgrywki już w najbliższy piątek (9 lipca). Osiemnaście drużyn ma jeden, co roku ten sam, cel, którym jest zdobycie mistrzowskiej patery. Wraz ze startem każdego sezonu powracają stare, często mocno wytarte, pytania. Na te sztampowe i nieco mniej klasyczne spróbował odpowiedzieć Artur Dylewski. My natomiast rzućmy okiem na to, co czeka nas już na początku nowej edycji ligi.

Inauguracja 51. sezonu Bundesligi rozpocznie się od meczu Bayernu Monachium – niekwestionowanego kandydata do zdobycia mistrzowskiego trofeum. Podopieczni Pepa Guardioli nie będą mieli łatwego początku rozgrywek. Już w 1. kolejce zagrają ze zdecydowanie niewygodnym dla nich przeciwnikiem. Borussia Moenchengladbach, bo o niej mowa, co prawda zawiodła swoich fanów i nie awansowała do europejskich pucharów, ale z deklasującym rywali FCB rozegrała dwa wyrównane i dobre spotkania. Te same drużyny wystąpiły również w finale Telekom Cup, w którym 5:1 wygrali „Bawarczycy”.
Obawy budzić mogła także utrata dwóch ważnych dla podopiecznych Luciena Favre napastników – Igora de Camargo i Mike’a Hankego. Prezes klubu Rolf Koenigs uspokoił swoich kibiców, sprowadzając na Borussia Park godnych następców wyżej wymienionych zawodników. O ile w przypadku kupna Raffaela można postawić mały znak zapytania, o tyle na obronę transferu Maksa Krusego powiedzieć można, że Niemiec zdobył więcej bramek niż Igor i Mike razem wzięci. To jednak nie może się równać wzmocnieniom, które zapewnił sobie Karl-Heinz Rummenigge. Dość mówić o wzmocnieniach… Były to transferowe hity, które tego lata były jednymi z najgłośniejszych. Trenerski kunszt oraz długa i silna ławka sprawiają, że „Stern des Südens” mogliby wygrać ligę nawet drugim garniturem. Tak przynajmniej uważa Rafael van der Vaart: – Bayern ma skład pełen galaktycznych piłkarzy. Myślę, że nawet jego drugi skład mógłby z powodzeniem walczyć o mistrzostwo. Holender wypowiedział się także na temat wydarzeń z ubiegłego sezonu, w którym na najlepszego piłkarza został wybrany Bastian Schweinsteiger: – Oczywiście Schweinsteiger jest zawodnikiem z najwyższej półki, ale ja wybrałbym Ribery’ego albo Marco Reusa.
Zostańmy jeszcze na krótką chwilę przy Bastim. Ku uciesze fanów „Die Fohlen”, jego występ stoi pod znakiem zapytania. 98-krotny reprezentant kraju jeszcze we wtorek trenował indywidualnie, narzekając wciąż na swoje zdrowie. Oddajmy głos hiszpańskiemu szkoleniowcowi: – – powiedział Guardiola. Normalnie na pozycji Niemca zagrałby 22-letni Thiago Alcantara. W tym przypadku Pep będzie miał większy ból głowy, bo Hiszpana złapała gorączka.








