Zaczynał jako napastnik w Dreźnie, skończył jako pierwszy obrońca od czasów Beckenbauera ze Złotą Piłką. Przedwcześnie przerwana kariera piłkarska otworzyła przed nim perspektywy bycia w futbolu kimś ważniejszym niż tylko piłkarzem. Jego życie to symbioza zjawisk na pozór wyjątkowo odrębnych: NRD z RFN-em oraz Borussii Dortmund z Bayernem Monachium. Oto sylwetka Matthiasa „Iron” Sammera.
Od snajpera do stopera
Jego początki z futbolem narodziły się w NRD-owskim Dreźnie w 1976 roku. Matthias miał 9 lat i naturalną koleją rzeczy dla jego ojca, Klausa Fishera, było zapisanie chłopca do miejscowego klubu – Dynamo. Sam był piłkarzem, więc wiedział, że jeżeli syn ma odnosić sukcesy w przyszłości, musi zacząć grać jak najwcześniej. W latach 1976-1985 przeszedł wszystkie poziomy młodzieżowych drużyn. 24 sierpnia 1985 roku zadebiutował w pierwszym zespole prowadzonym przez swojego ojca w Oberlidze. W ciągu początkowych trzech sezonów przeszedł piłkarską metamorfozę. Zaczynał jako napastnik, później był lewoskrzydłowym, w końcu defensywnym pomocnikiem. Oto, co powiedział o nim później trener Ede Geyer: – Nie miał warunków fizycznych do gry. Mimo to w ciągu kilku lat rozwinął grę obronną do mistrzostwa.

Mimo że konsekwentnie był wycofywany od bramki rywala, nie tracił instynktu strzeleckiego. W 1986 roku wraz z reprezentacją NRD do lat osiemnastu zdobył mistrzostwo Europy, strzelając jedną z bramek w finale z Włochami. W 1989 roku wraz z Dynamem Drezno zdobył mistrzostwo wschodnich Niemiec. W kolejnym sezonie do tytułu na krajowym podwórku doszedł również półfinał Pucharu UEFA. W swoim macierzystym klubie wystąpił łącznie w 102 spotkaniach i strzelił 29 bramek. Po upadku muru berlińskiego i oczekiwanym zjednoczeniu Niemiec nadeszła szansa na prawdziwą europejską karierę Sammera. Biorąc pod uwagę, że w kolejnych latach grywał jako libero, a później środkowy obrońca, śmiało można powiedzieć, że mieliśmy do czynienia być może z najwszechstronniejszym piłkarzem w historii.
Na Zachód i do kadry po sukcesy
Sammer mógł przebierać w ofertach niemieckich klubów. Pierwszym wyborem był Bayer Leverkusen, jednak do transferu nie doszło z niejasnych powodów. Ostatecznie trafił do VfB Stuttgart. W klubie występował przez dwa lata, w sezonie 1991/1992 zdobył pierwsze w swojej karierze mistrzostwo Bundesligi. Lecz sukcesy w Niemczech to było za mało dla ambitnego zawodnika. Wyjechał do Włoch, gdzie w Interze miał nawiązać do niedawnych sukcesów Klinsmanna i Matthäusa. Pomimo że dość dobrze dostosował się do stylu catenaccio, Italia nie okazała się dla niego życiową idyllą. Po kilku miesiącach powrócił do Niemiec. W międzyczasie w grudniu 1990 roku zadebiutował w reprezentacji za kadencji Berti Vogtsa. Był pierwszym piłkarzem z byłego NRD, który zagrał w połączonej kadrze. Dwa lata później pojechał na Euro, podczas którego zagrał w pamiętnym finale przegranym z Duńczykami 0:2.












