Końcówka minionego stulecia to bardzo ważny okres w historii Niemiec. Upadek muru berlińskiego, zjednoczenie państwa. A wraz ze zmianami we wszystkich sferach zmienił się również niemiecki futbol.
Tak jak na polu politycznym, społecznym czy gospodarczym, tak i w piłce nożnej główne władze stanęły przed ogromnym wyzwaniem związanym z połączeniem dwóch państw, tak bardzo się od siebie różniących. Pierwszym krokiem było połączenie dwóch federacji: w ramy zachodniej DFB weszła wschodnia DFV. Kluby z byłej NRD otrzymywały pomoc ze strony federacji, m.in. w postaci piłek i siatek. Szybko okazało się, że zespoły ze wschodu nie są w stanie nawiązać rywalizacji ze swoimi zachodnimi rywalami nie tylko na płaszczyźnie sportowej, ale przede wszystkim finansowej. W związku z tym w sezonie 1991/1992 wśród 20 drużyn (liga została powiększona) znalazły się tylko dwa zespoły ze wschodu: aktualny mistrz wschodnich Niemiec, Hansa Rostock, i jeden z najsilniejszych ówcześnie zespołów ze wschodu, Dynamo Drezno. Pierwszy z nich już po roku pożegnał się z Bundesligą. Ekipa z Drezna grała w najwyższej klasie rozgrywkowej jeszcze przez trzy lata, kiedy to spadła aż o dwa poziomy przez naruszenia licencyjne. Do nowej 2. Bundesligi, która pierwszy raz od 1981 roku została podzielona na grupy północną i południową, trafiło sześć zespołów z byłej NRD. Cztery z nich spadły już w pierwszym sezonie, w tym jeden przez odebranie licencji.
Najciekawszym zespołem ostatniej dekady XX wieku jest bez wątpienia 1. FC Kaiserslautern. „Czerwone Diabły” właściwie w ciągu ośmiu lat zdobyły mistrzostwo, spadły z ligi i ponownie wdrapały się na szczyt, a w międzyczasie zapisały na swoje konto jeszcze dwa Puchary Niemiec. A wszystko zaczęło się od zdobytego w 1990 Pucharu Niemiec. Pomimo tego Kaiserslautern nadal nie było kandydatem do końcowego triumfu. Jednak w ostatnim przed zjednoczeniem kraju sezonie 1990/1991 niespodziewanie Kaiserslautern zdetronizowało Bayern. W sukces tamtej drużyny idealnie wpisują się opowiadane zwykle w takich momentach banały o zespołowości. W porównaniu z „Bawarczykami” Kaiserslautern nie miało wielkich gwiazd. Najbardziej znanymi piłkarzami byli Bruno Labbadia, Miroslav Kadlec i Stefan Kuntz. Ten ostatni, kapitan „Czerwonych Diabłów”, został wybrany na gracza roku. Kolejne sezony były tylko nieco gorsze w wykonaniu Kaiserslautern: nie wypadło z górnej połowy tabeli, a dołożyło nawet jedno wicemistrzostwo. Sezon 1995/1996 był jednak katastrofalny. Zespół opuścili m.in. Stefan Kuntz i Ciriaco Sforza, a trener Friedel Rausch nie potrafił wypełnić tej luki. Nie pomógł także Brazylijczyk Arilson, sprowadzony za rekordową sumę 4,2 miliona dolarów, ani nowy trener Eckhard Krautzun, który przegrał utrzymanie w 82. minucie ostatniej kolejki, kiedy to w decydującym pojedynku z Bayerem Leverkusen jego zespół stracił gola na 1:1. Pomimo spadku „Czerwone Diabły” w kolejnym sezonie zagrały w europejskich pucharach, ponieważ nieudane rozgrywki ligowe odbiły sobie, zdobywając Puchar Niemiec. Zgodnie z oczekiwaniami banicja trwała tylko rok. Otto Rehhagel wniósł nowego ducha do zespołu. Namówił na powrót Ciriaco Sforzę, oparł zespół na nim oraz Miroslavie Kadlecu i Olafie Marschallu, co w pierwszym sezonie po awansie przyniosło bezapelacyjne mistrzostwo. Kaiserslautern prowadziło w ligowej tabeli od czwartej do ostatniej kolejki. Równie pamiętne jak mistrzostwo będzie pamiętane Rehaggelowi sprowadzenie Michaela Ballacka, który właśnie w ekipie „Czerwonych Diabłów” pierwszy raz pokazał się szerszej publiczności.










