Lech Poznań pokonał w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy słowacki Spartak Trnawa 2:1. Wszystkie gole padły po przerwie. Ich strzelcami byli Filip Marchwiński, Kristoffer Velde, a dla gości Lukas Stetina. Mimo zwycięstwa jest pewne pole do poprawy. Jakie wnioski można wyciągnąć po tym spotkaniu?
1. Lech zrealizował plan
III runda eliminacji Ligi Konferencji Europy jest dla polskich drużyn jak na razie sporym wyzwaniem. Zarówno Legia, jak i Pogoń nie sprostały wyzwaniu i przegrały pierwsze mecze. Co innego „Kolejorz”, który od początku kontrolował przebieg gry. Słowakom trzeba oddać, że szczególnie w pierwszej połowie bronili się mądrze, szczelnie zagęszczając obronę. Widać było spory postęp w grze w porównaniu z meczem z Żalgirisem Kowno, z którym Lech mierzył się w poprzedniej rundzie.
Tuż po zmianie stron swojego trzeciego gola w tym sezonie zdobył Filip Marchwiński, a niedługo później wynik podwyższył Kristoffer Velde. Gdy wydawało się, że z dwubramkową zaliczką Lech wybierze się na Słowację, w końcówce w zamieszaniu po rzucie wolnym najsprytniejszy okazał się Stetina, zmniejszając rozmiary porażki. „Kolejorzowi” w rewanżu wystarczy remis, by zagrać w ostatniej fazie eliminacji. Tam najpewniej trafi na Dnipro-1, które przegrało 0:3 ze Slavią Praga (Lech zagra z przegranym dwumeczu).
2. Lechitom przerwa się przyda
Z pewnym oburzeniem spotkał się komunikat Lecha o przełożeniu niedzielnego spotkania ligowego z Jagiellonią Białystok. Poznaniacy wykorzystali po prostu obowiązujące prawo przysługujące pucharowiczom. W drużynie van den Broma widać jak na dłoni pewne braki. O ile świetnie w nowy sezon wprowadzili się Pereira, Marchwiński czy Hotić, o tyle kilku graczy jest zwyczajnie bez formy. Mikael Ishak wciąż nie wrócił do dyspozycji sprzed boreliozy, Karlstrom jest niepewny i niechlujny w dystrybuowaniu piłki. Problem polega na tym, że nie bardzo ma ich kto zastąpić. Sobiech i Szymczak mają swoje problemy. W środku pola próbowany jest Sousa, bo Kvekveskiri dopiero wraca do gry po urazie ręki.
Kilka dodatkowych dni powinno dać wytchnienie, a także być może przyspieszyć powrót na boisko Dagerstala czy Kvekveskiriego. Jeśli Lech awansuje do grupy (a szansa jest spora), to do 20 grudnia włącznie będzie grał co trzy dni, nie licząc przerw na kadrę, w których także uczestniczą lechici. Rewanż w Trnawie w czwartek 17 sierpnia o 20:00.











