Pogoń Szczecin już drugi rok gra o najwyższe cele w PKO Ekstraklasie. I o ile możemy powiedzieć, że jest znacznie silniejsza niż wcześniej, o tyle wciąż nie przystępuje do walki w roli głównego faworyta. W tej chwili szanse każdego z trójki Lech, Pogoń, Raków określilibyśmy po równo. Czego zabraknie właśnie „Granatowo-bordowym” do końcowego triumfu?
Tak jak w przypadku poznanian i częstochowian znaleźliśmy pięć przyczyn, w wyniku których los nie pozwoli cieszyć się szczecinianom z upragnionego złota.
Końcówki sezonu im nie wychodzą
Pewnie najistotniejszy z wszystkich powodów, bo brutalnie prawdziwy. Wszyscy pamiętamy, jaki dołek złapał piłkarzy Pogoni w ubiegłym sezonie w ostatnich kolejkach. Począwszy od bolesnej porażki w meczu „o sześć punktów” na wyjeździe z Legią, w którym zawodnicy przyjezdnych zostali wręcz znokautowani chwilę po rozpoczęciu, po cztery spotkania bez zwycięstwa na samiutkim końcu kampanii.
Przez to wyraźnie przegrane mistrzostwo, a następnie wicemistrzostwo Polski, i zaledwie brązowy medal, po którym kibice klubu ze stolicy województwa zachodniopomorskiego nie kryli rozczarowania i irytacji. I chociaż nie możemy zagwarantować powtórki z rozrywki, to widocznym faktem jest, że „Portowcy” w końcówkach sezonów nie potrafią wygrywać mecze tak efektownie jak we wcześniejszych fazach.
Szczecin gościnny dla Rakowa
Mimo że podopieczni Kosty Runjaicia mają sposób na mecze wyjazdowe z jednym z dwóch głównych przeciwników do tytułu mistrzowskiego, czyli Rakowem, bo w trzech takich starciach nie stracili ani jednej bramki, to historia spotkań tych drużyn w Szczecinie nie jest korzystna dla Pogoni. Ostatnie dwa pojedynki po powrocie „Czerwono-niebieskich” do elity to dwie wygrane zespołu Marka Papszuna, nawet w jednym meczu o pietruszkę.
Gdy weźmiemy pod uwagę dawniejsze czasy, zobaczymy, że aktualny wicelider częściej nie radził sobie z przyjezdnymi spod Jasnej Góry. Trzy zwycięstwa, dwa remisy, ale również dwie porażki nie są dobrym bilansem jak dla drużyny o nadal większej randze i renomie. Sprzyjanie nadmorskiego klimatu graczom aktualnych wicemistrzów kraju może mieć niebagatelne znaczenie już 20 kwietnia, kiedy ponownie zawitają na Stadion imienia Floriana Krygiera. Jak dobrze wiemy, to może być mecz o mistrzostwo i jeśli gospodarze ponownie pozwolą sobie zabrać trzy punkty, może to dla nich oznaczać zakończenie marzeń.










