Kapitan reprezentacji Polski ma za sobą znakomity rok, w którym tylko Cristiano Ronaldo i Lionel Messi wyprzedzili go w liczbie zdobytych bramek. 49 trafień we wszystkich rozgrywkach, tytuł króla strzelców eliminacji do mistrzostw Europy 2016, wywalczenie awansu na tenże turniej oraz mistrzostwo Niemiec – taki dorobek musi robić wrażenie! Postarałem się wybrać pięć najlepszych momentów Roberta Lewandowskiego w mijającym roku. Wspomnijmy to jeszcze raz.
5. Polska 4 – 0 Gruzja (13 czerwca 2015)
Jakkolwiek dziwnie to brzmi, z Gruzją niemal do ostatniej minuty meczu drżeliśmy o wygraną. Bramka Arka Milika na 1:0 nie gwarantowała zwycięstwa, w drugiej połowie do 89. minuty to nasi rywale byli bowiem drużyną lepszą i stwarzali sobie więcej okazji. Pod sam koniec spotkania do akcji wkroczył Lewandowski, który rozegrał dobre spotkanie i brakowało w nim tylko wisienki na torcie w postaci bramki lub dwóch. Kto powiedziałby, że „Lewy” zdoła przez cztery minuty strzelić hat-tricka? Pewnie nikt, a taki prztyczek w nos zafundował nasz kapitan wszystkim krytykom jego gry w reprezentacji. To się nazywa skuteczność!
4. Bayern Monachium 5 – 1 Borussia Dortmund (4 października 2015)
Robert już w pierwszym sezonie w barwach monachijskiego klubu udowodnił, że przeciwko swojej byłej drużynie grać potrafi – cztery mecze i trzy bramki to świetny dorobek przeciwko tak uznanej ekipie, mimo jej kryzysu. W trwających rozgrywkach Bundesligi obu zespołom przyszło zmierzyć się w ósmej kolejce, przed którą gracze z Dortmundu nie ponieśli ani jednej porażki. Bayern rozegrał wręcz wyśmienity mecz na Allianz Arenie i pokazał głównym rywalom do tytułu miejsce w szeregu, przynajmniej do kolejnej rundy. Duża w tym zasługa polskiego napastnika „Bawarczyków”, który dwa razy wpisał się na listę strzelców i walnie przyczynił się do pogromu Borussii. Dwukrotnie Burkiego pokonał Thomas Mueller, a raz… Mario Goetze.
3. Polska 2 – 1 Irlandia (11 października 2015)
Mecz, po którym Stadion Narodowy w Warszawie oszalał, a feta trwała w najlepsze. Spotkanie z Irlandczykami było ostatnim i kluczowym w sprawie awansu na francuskie Euro. Po remisie ze Szkotami musieliśmy albo wygrać, albo zremisować 0:0 bądź 1:1, gdyż ze stadionu gości wywieźliśmy jeden punkt po zdobyciu właśnie jednej bramki, a bilans mieliśmy o wiele lepszy. Zaczęliśmy szybko, bo już w 13 minucie, kiedy po świetnie rozegranym rzucie rożnym Krychowiak huknął nie do obrony. Dwie minuty później wyrównał z karnego (niesłusznie podyktowanego) Walters, a Lewandowski golem do szatni przypieczętował nasz awans, jak na kapitana przystało. Sama bramka była przedniej urody – z taką siłą z jedenastego metra strzela się karne, a nie zdobywa bramki głową!









