Już w najbliższy weekend odbędzie się 28. kolejka tego sezonu Premier League. Może zabraknie takich hitów jak tydzień temu, ale kilka ciekawych spotkań jednak się odbędzie. Będzie wiele walki o utrzymanie ligowego bytu, natomiast we wtorek liga angielska nadrobi swoje niedawno powstałe zaległości.
Zaczniemy w sobotę o 13:45 pierwszym odcinkiem z serii walka o utrzymanie. Bolton z QPR zagrają o sześć punktów. Gospodarze w razie porażki niesamowicie skomplikują sobie sytuację, ale jeśli wygrają, to wyprzedzą jutrzejszych rywali. Obydwa zespoły są ostatnio w słabej formie – gospodarze zdobyli zaledwie jeden, a goście dwa punkty w ostatnich pięciu meczach. W pierwszym starciu pomiędzy tymi drużynami „Kłusaki” wygrały aż 4:0. Jutro o taki wynik będzie niesamowicie trudno, choć jeśli chodzi o kontuzjowanych (Mears, Gardner, Lee, Holden), to nie są to największe asy w talii Owena Coyle’a. Pod znakiem zapytania stoi jeszcze dostępność Alonso i Kevina Daviesa. Mark Hughes powita za to z powrotem Djibrila Cissego i Sambę Diakite, którzy wracają po zawieszeniach. Grać nie mogą jednak Helguson, Hall i Campbell.

Kolejnym ważnym meczem w strefie spadkowej będzie pojedynek „Wolves” z Blackburn na Molineux o 16:00. Obydwa zespoły mają tyle samo punktów i znowu, jak przed rokiem, walczą o życie. Wtedy obu ekipom udało się utrzymać ligowy status, czy i tak będzie tym razem? „Wilki” nie wygrały u siebie od sześciu meczów, za to przyjezdni odnieśli zaledwie dwa zwycięstwa w 22 ostatnich wyjazdowych spotkaniach, w tym w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu, właśnie na Molineux. Jak natomiast będzie jutro? Steve Kean może się cieszyć, bo do dyspozycji ma wszystkich zawodników, jako że po zawieszeniach powrócili Givet i Lowe. Wśród swoich podopiecznych czekający na swe pierwsze zwycięstwo w Premier League Terry Connor ma tylko jednego niezdolnego do gry piłkarza – Kyle’a Henry’ego. W kadrze jest za to kapitan Roger Johnson, który został w tym tygodniu ukarany za to, że w poniedziałek na trening przyszedł pijany.
Na Stamford Bridge Chelsea podejmie natomiast Stoke. W „The Blues” zaszło wiele zmian i po raz pierwszy w Premier League swój były klub poprowadzi Roberto Di Matteo. Włoch zaczął bardzo dobrze, wygrywając w FA Cup z Birmingham 2:0. Teraz jednak jego i jego podopiecznych czeka trudniejsze zadanie. „Garncarze” po pięciu spotkaniach bez wygranej ostatnio pokonali Swansea i Norwich i wrócili do pierwszej dziesiątki. Jutro do gry przystąpią bez wiecznie kontuzjowanego Sidibego, za to londyńczycy będą mogli wystawić najsilniejszy możliwy skład. „Niebiescy” potrzebują zwycięstw – do końca sezonu pozostało 11 kolejek, a przed nimi jeszcze potyczki m.in. z Manchesterem City, Tottenhamem, Arsenalem, Liverpoolem i Newcastle. Jeśli więc piłkarze ze Stamford Bridge chcą zagrać w przyszłym sezonie w LM, to muszą jutro po prostu zgarnąć trzy punkty.











