Przed nami już 25. kolejka Bundesligi. Lider tabeli – Borussia Dortmund – wybiera się do Augsburga, natomiast drugi Bayern Monachium (prawdopodobnie już z Bastianem Schweinsteigerem) będzie gościł Hoffenheim. Ciekawie zapowiada się również rywalizacja zespołów będących w dołku – Schalke z Hamburgerem.
Meczem otwierającym 25. kolejkę Bundesligi będzie pojedynek będącego w ostatnim czasie w doskonałej formie VfB Stuttgart z zespołem, który zamyka tabelę najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech – Kaiserslautern. Podopieczni Bruno Labbadii w dwóch ostatnich rywalizacjach zgarnęli komplet punktów, aplikując przy tym rywalom aż osiem goli. Wszyscy z klubu ze stadionu Mercedes-Benz Arena są bardzo zadowoleni z postawy swoich zawodników. Niewątpliwie największym optymizmem może napawać fakt, że zwycięstwa, które odnoszą piłkarze ze Stuttgartu, są bardzo przekonujące. Niemieckie „Czerwone Diabły” ostatnich pojedynków (jak i całej rundy wiosenną) nie mogą zaliczyć do udanych. Ariel Borysiuk i spółka nie potrafią wygrać meczu od 22 października, kiedy to pokonali Freiburg 1:0. Od tamtego momentu zawodnicy Marco Kurza przeplatali remisy porażkami, przez co obecnie stali się czerwoną latarnią ligi z dorobkiem 19 punktów na koncie. Jeżeli chodzi o braki kadrowe obu klubów, to tutaj sytuacja jest dość wyrównana. W ekipie gospodarzy na boisku nie zobaczymy Matthieu Delpierre’a, Johana Audela, Mamadou Baha i Ibrahimy Traore, natomiast goście przyjadą na mecz z VfB bez Alexandra Bugery i Dorge’a Kouemahy. W pierwszej jedenastce gości od pierwszych minut powinien wystąpić Ariel Borysiuk.
Lukas Podolski i Sławomir Peszko już wiedzą, że ten sezon jest ich ostatnim wspólnym (fot. fc-koeln.de)
Nikt chyba nie ma wątpliwości, że większości piłkarzy z Leverkusen sen z powiek spędzał jeden człowiek. Chodzi oczywiście o Lionela Messiego, który w środowy wieczór strzelił „Aptekarzom” aż pięć goli, a FC Barcelona pokonała rywali 7:1 w rewanżowym pojedynku 1/8 finału Ligi Mistrzów. Teraz podopieczni Robina Dutta na pewno będą chcieli wymazać ten mecz ze swoich głów. Okazję ku temu będą mieli już w sobotnie popołudnie. Ich rywalem będzie zespół Wolfsburga, który z ostatnich sześciu meczów w lidze wygrał tylko jeden. Wydarzenie to miało miejsce równy miesiąc temu, wtedy piłkarze Magatha pokonali na własnym terenie Freiburg 3:2. Gdyby nie wspomniany wcześniej, katastroficzny mecz z „Blaugraną”, piłkarze Bayeru mogliby mówić o bardzo dobrej passie. Przecież w ostatniej kolejce odprawili oni z kwitkiem Bayern Monachium, zwyciężając na BayArena 2:0. Wcześniej były również zwycięstwa nad FC Koeln oraz Augsburgiem. To wszystko sprawiło, że drużyna znajduje się na piątym miejscu w tabeli ze stratą siedmiu punktów do miejsca premiowanego awansem do Champions League. Wolfsburg w tym meczu wystąpi bez pauzującego za kartki Josue oraz kontuzjowanych Petra Jiracka i Slobodana Medjoevicia. W ekipie gości na boisku próżno będzie szukać takich nazwisk, jak: Rene Adler, Vedran Corluka, Michael Ballack, Tranquillo Barnetta i Sidney Sam.
Tylko trzy punkty w tabeli dzielą drużyny, które staną naprzeciwko siebie w meczu sobotnim 25. kolejki Bundesligi. FSV Mainz zajmuje obecnie 12. lokatę z 27 oczkami na koncie. Jego przeciwnikiem będzie plasujący się na 9. miesjcu FC Nuernberg. W tym meczu bardzo trudno wskazać faworyta. Obie drużyny od sezonu 2009/2010 wspólnie rywalizują w najwyższej klasie rozgrywkowej. W ostatnich dwóch meczach obie ekipy nie mogły przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Pojedynki kończyły się rezultatami 0:0 (w poprzednim sezonie) oraz 3:3 (pierwsze mecze sezonu 2011/2012). Wydawać by się mogło, że i tym razem najbardziej prawdopodobnym wynikiem będzie podział punktów.
Dzięki ostatniemu dość niespodziewanemu zwycięstwu nad Schalke 04 Gelsenkirchen drużyna Freiburga w końcu opuściła ostatnie miejsce w tabeli. Po zdobyciu trzech punktów z piłkarzami z Zagłębia Ruhry nastroje w ekipie z Badenova-Stadion zdecydowanie się poprawiły, już po tej kolejce może bowiem ona opuścić strefę spadkową. Aby tak się stało, musi się na to złożyć kilka czynników. Niewątpliwie najważniejszym będzie zwycięstwo w zbliżającej się konfrontacji. Przeciwnik po raz kolejny będzie dość wymagający. Mowa oczywiście o Borussii M’Gladbach, która w oczach wielu fachowców wciąż pozostaje największą niespodzianką obecnego sezonu, mimo ostatnich potknięć z HSV (1:1) oraz Nuernberg (1:2). W zespole z Gladbach na boisku nie ujrzymy Patricka Herrmanna, który wciąż walczy z kontuzją. Na obecną chwilę nie wiadomo, jak długo jeszcze będzie musiał pauzować piłkarz, który za sześć dni będzie obchodził swoje 24. urodziny. Trener Christian Streich nie będzie mógł brać pod uwagę przy wybieraniu zestawienia meczowego takich piłkarzy, jak: Oliver Barth, Immanuel Hohn, Pavel Krmas i Simon Brandstetter.
Jeżeli Bayern Monachium jeszcze, choć minimalnie, myśli o mistrzostwie Niemiec, najbliższy mecz z Hoffenheim musi po prostu wygrać. Żarty w ekipie „Bawarczyków” już dawno się skończyły. Po ostatniej porażce z Bayerem Leverkusen podopieczni Juppa Heynckesa tracą już siedem punktów do Borussii Dortmund. Na obecną chwilę wydaje się, że ta strata jest nie do odrobienia, podopieczni Juergena Kloppa są bowiem w gazie i trudno będzie ich zatrzymać. Piłka nożna jednak nie takie historie pamięta. Wszystko zależy jednak od samych piłkarzy z Monachium. Najpierw muszą mecze wygrywać, a dopiero potem podpatrywać to, co wydarzyło się na innych boiskach. Hoffenheim to drużyna, która może pochwalić od pięciu kolejek meczami bez porażek. Faktem jednak jest, że w czterech z nich „Wieśniaki” zremisowały, przez co zasługują na miano typowego ligowego średniaka, który plasuje się na 10. miejscu w tabeli. Wszystko wskazuje na to, że do składu „Bawarczyków” powróci kapitan Bastian Schweinsteiger. Nie wiadomo jednak, czy reprezentant Niemiec wystąpi od początku spotkania. Być może trener będzie chciał wprowadzać go powoli do składu po ciężkiej kontuzji.
Ostatnim rozpoczynającym się o godzinie 15.30 meczem będzie pojedynek Koeln z Herthą Berlin. Głównym tematem, nie tylko w Kolonii, ale w całej piłkarskiej Europie, była informacja na temat przenosin grającej legendy – Lukasa Podolskiego – do Arsenalu Londyn. Napastnik przejdzie na Emirates Stadium zaraz po zakończeniu obecnego sezonu. Po tej wiadomości piłkarz urodzony w Gliwicach zapowiedział, że da z siebie wszystko, aby zarówno kibice, jak i zarząd klubu byli zadowoleni z postawy zespołu w lidze. Sam zawodnik ma również szansę na koronę króla strzelców. Obecnie ma na swoim koncie 16 trafień i traci tylko dwie bramki do Gomeza I Huntelaara. Możliwość polepszenia bilansu bramkowego Podolski będzie miał w meczu z drużyną ze stolicy Niemiec, która to po ostatnich sześciu porażkach w końcu zdobyła komplet punktów, i to z nie byle jakim przeciwnikiem, bo z Werderem Bremą. Zarówno Koeln, jak i Hertha w tym sezonie bronią się przed spadkiem z ligi. Berlińczycy mają na swoim koncie 23 punkty i zajmują ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli. Piłkarze z Kolonii mieszczą się lokatę wyżej i mają dwa punkty w dorobku więcej. Mecz zapowiada się więc dość emocjonująco. W pierwszym spotkaniu pomiędzy tymi drużynami berlińczycy na własnym terenie pokonali rywali aż 3:0. Teraz pora na rewanż.
W spotkaniu kończącym sobotnie zmagania 25. kolejki Bundesligi zmierzą się ekipy mistrza i obecnego lidera – Borussii Dortmund – z 16. w tabeli Augsburgiem. Wielu fachowców niemieckiej piłki było pod wrażeniem gry podopiecznych Josa Luhukaya w ostatniej kolejce przeciwko Hannoverowi. Augsburg zaprezentował się z bardzo dobrej strony i gdyby miał odrobinę szczęścia, mógłby nawet liczyć na komplet punktów. Trudno natomiast przypuszczać, czy taka gra jest w stanie urwać chociażby punkt drużynie, która od ośmiu meczów jest niepokonana w lidze. Juergen Klopp szczerze przyznał, że jeśli jego drużyna w zbliżającym się spotkaniu zgarnie komplet punktów, to obrona tytułu będzie na wyciągnięcie ręki. W ekipie z Dortmundu po raz kolejny na boisku powinniśmy ujrzeć polskie trio, które co kolejka jest bardzo chwalone w niemieckich mediach.
Niedziela zarezerwowana jest dla drużyn, które swoje mecze rozgrywały w ten czwartek w ramach Ligi Europy. Werder Brema zmierzy się z Hannoverem, który w pierwszym meczu ze Standardem Liege zremisował na wyjeździe 2:2 i dzięki dwóm strzelonym bramkom ma zdecydowanie większe szanse na awans od Belgów. W tym meczu na mniej więcej pół godziny na boisko wszedł Artur Sobiech. Niczym się nie wyróżnił, oprócz tego, że otrzymał żółtą kartkę. Werder Brema niewątpliwie będzie chciał wykorzystać natłok meczów przeciwników, a co za tym idzie – również zmęczenie. Własny teren ma pomóc podopiecznym Thomasa Schaafa w zwycięstwie nad siódmą drużyną w tabeli. Jeśli tak się stanie, to bremeńczycy odskoczą najbliższym rywalom na cztery punkty. Jeżeli natomiast rywalizację wygra Hennover, wtedy znajdzie się w strefie europejskich pucharów.
Drugi przedstawiciel piłki niemieckiej w Lidze Europy – Schalke 04 Gelsenkirchen – zmierzy się na własnym terenie Hamburgerem SV. Stevens i jego pupile znajdują się obecnie w niskiej formie. Świadczyć może o tym chociażby ostatnia porażka w lidze z Freiburgiem czy Twente w meczu Ligi Europy. HSV również nie znajduje się w wyśmienitej dyspozycji. Ostatnia porażka 0:4 ze Stuttgartem i dopiero 13. miejsce w tabeli pokazują, że w klubie nie dzieje się najlepiej, jeśli chodzi o kwestię sportową. Wydaje się, że pojedynek obu drużyn może być dla jednej z nich odskocznią w górę, natomiast dla drugiej pogłębieniem problemów.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Przed nami już 25. kolejka Bundesligi. Lider tabeli – Borussia Dortmund – wybiera się do Augsburga, natomiast drugi Bayern Monachium (prawdopodobnie już z Bastianem Schweinsteigerem) będzie gościł Hoffenheim. Ciekawie zapowiada się również rywalizacja zespołów będących w dołku – Schalke z Hamburgerem.
Meczem otwierającym 25. kolejkę Bundesligi będzie pojedynek będącego w ostatnim czasie w doskonałej formie VfB Stuttgart z zespołem, który zamyka tabelę najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech – Kaiserslautern. Podopieczni Bruno Labbadii w dwóch ostatnich rywalizacjach zgarnęli komplet punktów, aplikując przy tym rywalom aż osiem goli. Wszyscy z klubu ze stadionu Mercedes-Benz Arena są bardzo zadowoleni z postawy swoich zawodników. Niewątpliwie największym optymizmem może napawać fakt, że zwycięstwa, które odnoszą piłkarze ze Stuttgartu, są bardzo przekonujące. Niemieckie „Czerwone Diabły” ostatnich pojedynków (jak i całej rundy wiosenną) nie mogą zaliczyć do udanych. Ariel Borysiuk i spółka nie potrafią wygrać meczu od 22 października, kiedy to pokonali Freiburg 1:0. Od tamtego momentu zawodnicy Marco Kurza przeplatali remisy porażkami, przez co obecnie stali się czerwoną latarnią ligi z dorobkiem 19 punktów na koncie. Jeżeli chodzi o braki kadrowe obu klubów, to tutaj sytuacja jest dość wyrównana. W ekipie gospodarzy na boisku nie zobaczymy Matthieu Delpierre’a, Johana Audela, Mamadou Baha i Ibrahimy Traore, natomiast goście przyjadą na mecz z VfB bez Alexandra Bugery i Dorge’a Kouemahy. W pierwszej jedenastce gości od pierwszych minut powinien wystąpić Ariel Borysiuk.
Lukas Podolski i Sławomir Peszko już wiedzą, że ten sezon jest ich ostatnim wspólnym (fot. fc-koeln.de)
Nikt chyba nie ma wątpliwości, że większości piłkarzy z Leverkusen sen z powiek spędzał jeden człowiek. Chodzi oczywiście o Lionela Messiego, który w środowy wieczór strzelił „Aptekarzom” aż pięć goli, a FC Barcelona pokonała rywali 7:1 w rewanżowym pojedynku 1/8 finału Ligi Mistrzów. Teraz podopieczni Robina Dutta na pewno będą chcieli wymazać ten mecz ze swoich głów. Okazję ku temu będą mieli już w sobotnie popołudnie. Ich rywalem będzie zespół Wolfsburga, który z ostatnich sześciu meczów w lidze wygrał tylko jeden. Wydarzenie to miało miejsce równy miesiąc temu, wtedy piłkarze Magatha pokonali na własnym terenie Freiburg 3:2. Gdyby nie wspomniany wcześniej, katastroficzny mecz z „Blaugraną”, piłkarze Bayeru mogliby mówić o bardzo dobrej passie. Przecież w ostatniej kolejce odprawili oni z kwitkiem Bayern Monachium, zwyciężając na BayArena 2:0. Wcześniej były również zwycięstwa nad FC Koeln oraz Augsburgiem. To wszystko sprawiło, że drużyna znajduje się na piątym miejscu w tabeli ze stratą siedmiu punktów do miejsca premiowanego awansem do Champions League. Wolfsburg w tym meczu wystąpi bez pauzującego za kartki Josue oraz kontuzjowanych Petra Jiracka i Slobodana Medjoevicia. W ekipie gości na boisku próżno będzie szukać takich nazwisk, jak: Rene Adler, Vedran Corluka, Michael Ballack, Tranquillo Barnetta i Sidney Sam.
Tylko trzy punkty w tabeli dzielą drużyny, które staną naprzeciwko siebie w meczu sobotnim 25. kolejki Bundesligi. FSV Mainz zajmuje obecnie 12. lokatę z 27 oczkami na koncie. Jego przeciwnikiem będzie plasujący się na 9. miesjcu FC Nuernberg. W tym meczu bardzo trudno wskazać faworyta. Obie drużyny od sezonu 2009/2010 wspólnie rywalizują w najwyższej klasie rozgrywkowej. W ostatnich dwóch meczach obie ekipy nie mogły przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Pojedynki kończyły się rezultatami 0:0 (w poprzednim sezonie) oraz 3:3 (pierwsze mecze sezonu 2011/2012). Wydawać by się mogło, że i tym razem najbardziej prawdopodobnym wynikiem będzie podział punktów.
Dzięki ostatniemu dość niespodziewanemu zwycięstwu nad Schalke 04 Gelsenkirchen drużyna Freiburga w końcu opuściła ostatnie miejsce w tabeli. Po zdobyciu trzech punktów z piłkarzami z Zagłębia Ruhry nastroje w ekipie z Badenova-Stadion zdecydowanie się poprawiły, już po tej kolejce może bowiem ona opuścić strefę spadkową. Aby tak się stało, musi się na to złożyć kilka czynników. Niewątpliwie najważniejszym będzie zwycięstwo w zbliżającej się konfrontacji. Przeciwnik po raz kolejny będzie dość wymagający. Mowa oczywiście o Borussii M’Gladbach, która w oczach wielu fachowców wciąż pozostaje największą niespodzianką obecnego sezonu, mimo ostatnich potknięć z HSV (1:1) oraz Nuernberg (1:2). W zespole z Gladbach na boisku nie ujrzymy Patricka Herrmanna, który wciąż walczy z kontuzją. Na obecną chwilę nie wiadomo, jak długo jeszcze będzie musiał pauzować piłkarz, który za sześć dni będzie obchodził swoje 24. urodziny. Trener Christian Streich nie będzie mógł brać pod uwagę przy wybieraniu zestawienia meczowego takich piłkarzy, jak: Oliver Barth, Immanuel Hohn, Pavel Krmas i Simon Brandstetter.
Jeżeli Bayern Monachium jeszcze, choć minimalnie, myśli o mistrzostwie Niemiec, najbliższy mecz z Hoffenheim musi po prostu wygrać. Żarty w ekipie „Bawarczyków” już dawno się skończyły. Po ostatniej porażce z Bayerem Leverkusen podopieczni Juppa Heynckesa tracą już siedem punktów do Borussii Dortmund. Na obecną chwilę wydaje się, że ta strata jest nie do odrobienia, podopieczni Juergena Kloppa są bowiem w gazie i trudno będzie ich zatrzymać. Piłka nożna jednak nie takie historie pamięta. Wszystko zależy jednak od samych piłkarzy z Monachium. Najpierw muszą mecze wygrywać, a dopiero potem podpatrywać to, co wydarzyło się na innych boiskach. Hoffenheim to drużyna, która może pochwalić od pięciu kolejek meczami bez porażek. Faktem jednak jest, że w czterech z nich „Wieśniaki” zremisowały, przez co zasługują na miano typowego ligowego średniaka, który plasuje się na 10. miejscu w tabeli. Wszystko wskazuje na to, że do składu „Bawarczyków” powróci kapitan Bastian Schweinsteiger. Nie wiadomo jednak, czy reprezentant Niemiec wystąpi od początku spotkania. Być może trener będzie chciał wprowadzać go powoli do składu po ciężkiej kontuzji.
Ostatnim rozpoczynającym się o godzinie 15.30 meczem będzie pojedynek Koeln z Herthą Berlin. Głównym tematem, nie tylko w Kolonii, ale w całej piłkarskiej Europie, była informacja na temat przenosin grającej legendy – Lukasa Podolskiego – do Arsenalu Londyn. Napastnik przejdzie na Emirates Stadium zaraz po zakończeniu obecnego sezonu. Po tej wiadomości piłkarz urodzony w Gliwicach zapowiedział, że da z siebie wszystko, aby zarówno kibice, jak i zarząd klubu byli zadowoleni z postawy zespołu w lidze. Sam zawodnik ma również szansę na koronę króla strzelców. Obecnie ma na swoim koncie 16 trafień i traci tylko dwie bramki do Gomeza I Huntelaara. Możliwość polepszenia bilansu bramkowego Podolski będzie miał w meczu z drużyną ze stolicy Niemiec, która to po ostatnich sześciu porażkach w końcu zdobyła komplet punktów, i to z nie byle jakim przeciwnikiem, bo z Werderem Bremą. Zarówno Koeln, jak i Hertha w tym sezonie bronią się przed spadkiem z ligi. Berlińczycy mają na swoim koncie 23 punkty i zajmują ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli. Piłkarze z Kolonii mieszczą się lokatę wyżej i mają dwa punkty w dorobku więcej. Mecz zapowiada się więc dość emocjonująco. W pierwszym spotkaniu pomiędzy tymi drużynami berlińczycy na własnym terenie pokonali rywali aż 3:0. Teraz pora na rewanż.
W spotkaniu kończącym sobotnie zmagania 25. kolejki Bundesligi zmierzą się ekipy mistrza i obecnego lidera – Borussii Dortmund – z 16. w tabeli Augsburgiem. Wielu fachowców niemieckiej piłki było pod wrażeniem gry podopiecznych Josa Luhukaya w ostatniej kolejce przeciwko Hannoverowi. Augsburg zaprezentował się z bardzo dobrej strony i gdyby miał odrobinę szczęścia, mógłby nawet liczyć na komplet punktów. Trudno natomiast przypuszczać, czy taka gra jest w stanie urwać chociażby punkt drużynie, która od ośmiu meczów jest niepokonana w lidze. Juergen Klopp szczerze przyznał, że jeśli jego drużyna w zbliżającym się spotkaniu zgarnie komplet punktów, to obrona tytułu będzie na wyciągnięcie ręki. W ekipie z Dortmundu po raz kolejny na boisku powinniśmy ujrzeć polskie trio, które co kolejka jest bardzo chwalone w niemieckich mediach.
Niedziela zarezerwowana jest dla drużyn, które swoje mecze rozgrywały w ten czwartek w ramach Ligi Europy. Werder Brema zmierzy się z Hannoverem, który w pierwszym meczu ze Standardem Liege zremisował na wyjeździe 2:2 i dzięki dwóm strzelonym bramkom ma zdecydowanie większe szanse na awans od Belgów. W tym meczu na mniej więcej pół godziny na boisko wszedł Artur Sobiech. Niczym się nie wyróżnił, oprócz tego, że otrzymał żółtą kartkę. Werder Brema niewątpliwie będzie chciał wykorzystać natłok meczów przeciwników, a co za tym idzie – również zmęczenie. Własny teren ma pomóc podopiecznym Thomasa Schaafa w zwycięstwie nad siódmą drużyną w tabeli. Jeśli tak się stanie, to bremeńczycy odskoczą najbliższym rywalom na cztery punkty. Jeżeli natomiast rywalizację wygra Hennover, wtedy znajdzie się w strefie europejskich pucharów.
Drugi przedstawiciel piłki niemieckiej w Lidze Europy – Schalke 04 Gelsenkirchen – zmierzy się na własnym terenie Hamburgerem SV. Stevens i jego pupile znajdują się obecnie w niskiej formie. Świadczyć może o tym chociażby ostatnia porażka w lidze z Freiburgiem czy Twente w meczu Ligi Europy. HSV również nie znajduje się w wyśmienitej dyspozycji. Ostatnia porażka 0:4 ze Stuttgartem i dopiero 13. miejsce w tabeli pokazują, że w klubie nie dzieje się najlepiej, jeśli chodzi o kwestię sportową. Wydaje się, że pojedynek obu drużyn może być dla jednej z nich odskocznią w górę, natomiast dla drugiej pogłębieniem problemów.