Od piątku czeka nas 22. kolejka walki o mistrzostwo Niemiec. Mimo że kwestia mistrzostwa wydaje się już być przesądzona, to emocji na niemieckich boiskach z pewnością nie zabraknie!
VfL Wolfsburg – Bayern Monachium
22. kolejka Bundesligi rozpocznie się już w piątek starciem na Volkswagen Arena, gdzie lokalne „Wilki” zmierzą się z pędzącym po kolejny tytuł mistrza Niemiec Bayernem Monachium.
Jeśli chodzi o Bayern, to od początku wychodzi mu dosłownie wszystko. Pewnie radzi sobie w rozgrywkach Pucharu DFB, świetnie gra w ramach Ligi Mistrzów, a majstersztykiem w jego wykonaniu są rozgrywki Bundesligi. Trudno określić to innym słowem jak pogrom! 15 punktów przewagi nad drugą Borussią Dortmund i 16 nad trzecim Bayerem. Ta liczba robi wrażenie, zwłaszcza że w przeciwieństwie do chociażby Primiera Division niemiecka ekstraklasa jest niesamowicie wyrównana. Trudno jest sobie wyobrazić, że jeszcze ktokolwiek może przeszkodzić „Bawarczykom” w mistrzowskim marszu.
Mimo wszystko każdy z klubów będzie chciał napsuć krwi przyszłym triumfatorom rozgrywek, a już na pewno Wolfsburg, którego ambicje podrażnione są tak słabą sytuacją. Podopieczni Dietera Heckinga nie radzą sobie najlepiej w tym sezonie Bundesligi. O utrzymanie nie muszą się martwić, jednak 12. miejsce nie jest tym, o czym marzył zarząd, a i zapewne sami piłkarze Wolfsburga.
W ekipie Juppa Heynckesa nie brakuje problemów. Pod wielkim znakiem zapytania stoją występy Dantego, Javiego Martineza oraz Claudio Pizzaro. Pierwszy i ostatni zmagali się z grypą, natomiast kontuzja Hiszpana jest groźniejsza. Uraz stłuczenia palca u nogi może nie brzmi zbyt groźnie, ale skutecznie uniemożliwia grę.
Mimo tak dużych problemów ze składem Manuel Neuer nie może narzekać na obrońców. W trakcie 21 spotkań stracili oni zaledwie siedem bramek, co czyni ich jedną z najlepszych defensyw w Europie. Na ten temat wypowiedział się napastnik „Die Wolves” – Bas Dost.
– Bayern stracił siedem goli, co pokazuje, jak trudno znaleźć drogę do jego bramki. Dla mnie jest to dodatkowa motywacja, aby to uczynić.
„Bawarczycy” od początku sezonu są najlepszą niemiecką ekipą i trudno wyobrazić sobie, że stracą punkty z „Wilkami”, jednak to jest Bundesliga i jest tu możliwe dosłownie wszystko.
Borussia Dortmund – Eintracht Frankfurt
Przetrwać trzy kolejki bez Lewandowskiego, przy okazji nie tracąc wicemistrzostwa kraju – to właśnie ten cel wydaje się być nadrzędnym dla Borussii Dortmund. Robert od kilku lat jest ostoją napadu mistrza Niemiec i często to on pomaga drużynie w najtrudniejszych momentach. Wielu piłkarzom puściły nerwy i nie chcę sądzić, że jest to duży kryzys, ale obawiam się, że to może być początek końca dominacji polskiej Borussii za zachodnią granicą.
Każdy chce bić mistrza – to sportowe powiedzenie sprawdziło się już w tym sezonie wielokrotnie. Dortmund pokonywały HSV, Wolfsburg, Schalke, kto wie, czy tym razem nie padnie na Eintracht Frankfurt. W rundzie jesiennej ekipa Armina Veha zremisowała po pasjonującej walce z mistrzem Niemiec 3:3. W dodatku na „Die Adler” nie ciąży presja wyniku, nikt nie będzie na nich patrzył jak na mistrza, to nie oni musieli pokonać dystans dwóch i pół tysiąca kilometrów, jadąc na na Ukrainę na mecz Ligi Mistrzów, i na sam koniec to nie oni mają tak napięty terminarz, że brakuje im czasu na odpoczynek.









