Manchester City a właściwie Carlos Tevez, potrzebował zaledwie 12 minut, by z bagażem trzech bramek odprawić z kwitkiem Wigan Athletic na City of Manchester Stadium.
Trudno jest przewidzieć formę Manchesteru City. „Citizens” potrafią pokonać na Stamford Bridge Chelsea Londyn, by później przegrać z Fulham i Evertonem. Walczący o czwarte miejsce i grę w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów zespół Roberto Manciniego, w ostatnim spotkaniu 32. kolejki Premiership zmierzył się z outsiderem z Wigan. „The Latics” zrobią wszystko, by utrzymać się w lidze i nie zamierzają odpuścić tego meczu, zwłaszcza, że mogą się poszczycić urwaniem punktów takiej potędze jak Liverpool.
Już od pierwszego gwizdka Manchester City przejął inicjatywę i dyktował tempo gry. Motorem akcji napędowych gospodarzy był Carlos Tevez i to właśnie Argentyńczyk siał największe zamieszanie w szeregach defensywy Wigan. Jednak mimo jego starań i kilku świetnych strzałów, to przez 45 minut pierwszej połowy nie udało mu się pokonać Vladimira Stojkovicia. Kibice zgromadzeni na City of Manchester Stadium zaczynali się niepokoić, bo wciąż mieli w pamięci pechowe remisy z Sunderlandem czy Stoke.
Początek drugiej połowy to dalsze próby sforsowania defensywy „Latics” przez piłkarzy Roberto Manciniego. W ataku wciąż brylował Carlos Tevez, który dwoił się i troił, by wyprowadzić swoją drużynę na prowadzenie. Kluczowym momentem spotkania była czerwona kartka w 55. minucie dla środkowego obrońcy Wigan – Gary’ego Caldwella. Od tego wydarzenia zespołowi Roberto Martineza grało się jeszcze gorzej i kwestią czasu było, aż ktoś otworzy worek z bramkami. Otworzył go nie kto inny jak Carlos Tevez, który w 72. minucie wreszcie wpakował piłkę do siatki. 120 sekund później Argentyńczyk drugi raz wpisał się na listę strzelców. W 83. minucie było już 3:0 dla gospodarzy, a klasycznego hattricka skompletował Tevez. Pięć minut później Roberto Mancini postanowił uhonorować bohatera tego spotkania owacją na stojąco, gdy ten został zmieniony przez byłą gwiazdę FC Barcelony – Sylvinho.
Carlos Tevez potrzebował 12 minut, by pokonać „Latics”. Dzięki niemu „Citizens” awansowali na piąte miejsce w lidze i do upragnionego czwartego miejsca zajmowanego przez „Koguty” tracą dwa punkty.










