Sezon za nami. W zasadzie to nie wiadomo, od czego zacząć podsumowania, a tych na pewno pojawi się sporo. Ligowe rozgrywki ponownie trwały bardzo długo, a miało to swoje plusy i minusy. W tym tekście znajdziecie subiektywne wnioski i rzeczy, które najbardziej zapamiętam po rozgrywkach sezonu 14/15.
1. Mimika Richarda Zajaca
Słowak w poprzednim sezonie był jednym z najlepszych golkiperów ligi. W tym przechodził samego siebie w puszczaniu kuriozalnych goli. Z Lechią Gdańsk trafił piłką w Macieja Makuszewskiego w taki sposób, że futbolówka znalazła się w bramce. Z Jagiellonią popisał się pięknym podaniem do Niki Dzalamidze. Błędy popełniał też m.in w zremisowanym 2:2 meczu z Wisłą. Po tym spotkaniu Leszek Ojrzyński ironizował, że musi sprawdzić, czy przy interwencji Zajacowi znowu nie przeszkodziła kępka trawy. Dlatego długo w mojej pamięci zostanie mina, jaką Zajac miał na twarzy, kiedy piłka – nie tylko po jego błędach – lądowała w siatce.
http://www.przegladsportowy.pl/m/Repozytorium.Podglad.aspx/-680/-382/przegladsportowy/635476248361065431.jpg
2. P(Osuch)a na trybunach
Zawisza Bydgoszcz pożegnał się z ekstraklasą. Na nic zdały się nowe twarze w klubie z Mariuszem Rumakiem na czele. I pomyśleć, że przed startem rozgrywek Zawisza przyzwoicie pokazał się w europejskich pucharach, a jeszcze niedawno zdobywał puchar Polski. Każdy jednak i tak zapamięta atmosferę, jaka roztaczała się wokół klubu. Wojnę Radosława Osucha z najbardziej zagorzałymi „kibicami”, pustki na trybunach. Co by jednak nie mówić, Osuch wniósł tyle kolorytu, co niegdyś Józef Wojciechowski.
http://s.tvp.pl/images2/6/1/1/uid_611c46a7bea08250dde17ce79510bb021386139007071_width_658_play_0_pos_0_gs_0_height_371.jpg
3. Shopping w Gdańsku
Ten temat był poruszany przy okazji letniego i zimowego okienka transferowego. Za pierwszym podejściem Lechia Gdańsk sprowadziła w większości piłkarski szrot. Wrażenie robili na początku, ale późniejsza dyspozycja „Biało-Zielonych” uwidoczniła wszystkie wady pomysłu tworzenia zupełnie nowej drużyny na już. Trzeba jednak przyznać, że zimą wyglądało to dużo lepiej. Sprowadzono młodych i bardzo doświadczonych zawodników, ale przede wszystkim Polaków, którzy grają w reprezentacji Polski. Mila, Wojtkowiak i Wawrzyniak. Potencjał kadrowy Lechii jest przeogromny, stąd też w perspektywie całego sezonu piąte miejsce trzeba uznać za sukces.
4. Norweska żenada
Pisaliśmy już na naszych łamach o Henningu Bergu, który w zasadzie pomógł Lechowi w zdobyciu mistrzostwa Polski. Dlatego jeszcze tylko jedno zdanie ode mnie. A było nie lecieć w kulki w lidze i wszystko byłoby dobrze.











