Piłkarze 1. FC Köln przegrali z Bayernem Monachium 1:4 i przez wygraną Herthy Berlin 3:1 z Hoffenheim stracili szansę na baraże i bezpośrednio spadli do 2. Bundesligi. Gole w Kolonii strzelali Thomas Müller (2) i Arjen Robben, samobójcze trafienie zaliczył Geromel, a jedyną prawidłową bramkę dla gospodarzy zdobył Milivoje Novaković.
W Kolonii kibice FC od początku spotkania wspierali swoją drużynę i w fantastycznej atmosferze chcieli pożegnać Lukasa Podolskiego, którego numer na koszulce (10) zostanie zastrzeżony przez klub. Zawodnicy gospodarzy doskonale wiedzieli, o co walczą, i od razu przeszli do ataku, byli mocno zaangażowani i starali się jak najszybciej odbierać piłkarzom Bayernu piłkę. W pierwszych dziesięciu minutach mimo przewagi nie udało się jednak zawodnikom FC Köln poważnie zagrozić strzeżonej przez Manuela Neuera bramce. Piłkarze Bayernu z czasem lepiej odnaleźli się w spotkaniu i zaczęli w swoim stylu konstruować akcje, również ich nie kończąc. Dopiero po 25 minutach gospodarze zaczęli szukać okazji do kontrataku i zdołali uwolnić się z własnej połowy. Jajalo odegrał do świetnie ustawionego Podolskiego, którego strzał nie trafił jednak do bramki. Po drugiej stronie boiska w 34. minucie gry dużo lepiej poszło Thomasowi Müllerowi, który po dograniu Ribery’ego, kiedy piłki nie sięgnęli ani Gomez, ani Geromel, mógł strzelić prosto do siatki, nie pozostawiając Michaelowi Rensingowi szans na obronę. Pod koniec połowy gospodarze jeszcze raz spróbowali zaatakować, jednak obrona Bayernu nie dała się zaskoczyć.
Na drugą część spotkania piłkarze z Kolonii znowu wyszli zaangażowani, a w pierwszych minutach mieli niezłe szanse po rzutach rożnych. Na boisku za Mato Jajalo pojawił się Milivoje Novaković. Nic nie pomagało jednak gospodarzom, przeciwnie, sami sobie przeszkodzili. W 52. minucie po świetnej, szybkiej kombinacji Bayernu dośrodkowywał Ribery, piłkę wybił Geromel, jednak na tyle nieszczęśliwie, że ta odbiła się od McKenny’ego i znowu od niego, wpadając do siatki. Nie minęły dwie minuty, a goście znowu zaczęli kombinować – z powodzeniem. Piłkę Kroosa Gomez przepuścił do Robbena, a Holender huknął pod poprzeczkę, podwyższając prowadzenie „Bawarczyków” na 3:0. Piłkarze z Kolonii prezentowali się fatalnie, a Bayern mimo wysokiej przewagi nie miał jeszcze dość. Wciąż jeszcze swojego gola nie zdobył bowiem walczący o koronę króla strzelców Mario Gomez. Napastnik zmarnował dwie świetne okazje, najpierw trafiając w obrońcę, później w bramkarza. Wreszcie to gospodarze ruszyli z kontratakiem – Podolski wyprzedził Tymoszczuka, dograł do środka, a tam Novaković wbił piłkę do siatki, dając gospodarzom nadzieję.
Tempo gry obu zespołów nieco zwolniło, głównie przez zmiany, których zaczął dokonywać Jupp Heynckes. Trener Bayernu w sześć minut zdjął z boiska Kroosa, Ribery’ego i Robbena, wpuszczając za nich Alabę, Badstubera i Rafinhę. Drużyna gospodarzy próbowała jeszcze coś zmienić, jednak brakowało jej zarówno sił, jak i umiejętności. Kibice natomiast zaczęli tracić cierpliwość, przez co na trybunach pojawili się policjanci. Na boisku natomiast niewiele się działo, aż do 85. minuty, kiedy padł kolejny gol. Niestety nie dla gospodarzy, a dla Bayernu – niepilnowany Rafinha dograł do środka, a Müller piętą wbił piłkę do siatki, zdobywając swojego drugiego gola. To przelało czarę goryczy wśród obecnych na trybunach, którzy odpalili race. Gęsty, czarny dym spowodował, że sędzia Florian Meyer nie doliczył ani minuty i zakończył spotkanie kilkanaście sekund przed czasem. Ostatni gwizdek był sygnałem dla piłkarzy obu drużyn, którzy błyskawicznie zaczęli uciekać z boiska, na które od razu wmaszerowała policja. Choć 1. FC Köln w fatalnym stylu spadło z 1. Bundesligi, kibice drużyny zgotowali swoim ulubieńcom, w tym zwłaszcza Lukasowi Podolskiemu, gorzkie pożegnanie, na które mimo wszystko nie zasłużył.








