Piotr Szymczuk

Schalke – Krasnodar. Witamy Schalke w fazie pucharowej

W meczu na szczycie grupy I Schalke okazało się lepsze od Krasnodaru

03 listopada 2016

Tabela grupy I nie kłamie. Spotkanie Schalke – Krasnodar było meczem zespołów, które mierzą w awans do fazy pucharowej. Niemcy ten cel osiągnęli, bo zwyciężyli Rosjan i dodatkowo korzystnie ułożył im się wynik meczu w Nicei. Rosjanie są bliżej tego celu, nawet mimo dwóch porażek w rywalizacji z przedstawicielem Bundesligi.

2:0. Taki wynik po pierwszej połowie widzieli kibice na Veltins-Arena i taki rezultat utrzymał się do końca spotkania. Suchy wynik może wskazywać na w miarę pewne zwycięstwo podopiecznych Markusa Weinzierla. Tak po części było, bo Schalke kontrolowało przebieg boiskowych zdarzeń, a Krasnodar przeważał co prawda w posiadaniu piłki, często gościł na połowie Schalke, ale z tego nic konkretnego za bardzo nie wynikało.

Kluczem do sukcesu „Die Koenigsblauen” jest to, co pozwala temu zespołowi się odradzać. Twarda gra w defensywie, w której często udział bierze nawet cały zespół i ogromna konsekwencja oraz dobre wykonywanie planu Markusa Weinzierla. Schalke dziś (ale nie tylko!) było bardzo konkretne, ponieważ po przejęciu piłki chciało uruchomić zawodników ofensywnych i również dwukrotnie zaskoczyli po szybkich akcjach Rosjan zawodnicy z Zagłębia Ruhry.

Podobać się mógł Konoplyanka, który był często widoczny w akcjach ofensywnych. Dobre zawody rozegrał Eric Maxim Choupo-Moting, który dziś był naładowany ogromnym głodem gry i w wielu momentach był pierwszym elementem pressingu i pierwszym graczem, który po stracie piłki potrafił błyskawicznie ją przejąć (robił to też bardzo agresywnie).

Swoje umiejętności kontrolowania środka pola pokazał natomiast Nabil Bentaleb. Po kilku meczach w nowych barwach niemieccy dziennikarze pisali, że jest to nowy szef zespołu i mózg układanki Schalke. Dziś tę opinię potwierdził w 100%, ponieważ nie byłoby zwycięstwa Schalke, gdyby nie jego gra. Nie chodzi tylko o gola, choć on również był pokazem jego umiejętności, lecz o fakt, że dziś były gracz Tottenhamu zwiedził chyba każdy zakątek Veltins-Areny, było go ciągle pełno, dużo widział w grze, umiał wyregulować tempo zawodów i nie stronił też od gry defensywnej.

A co z Krasnodarem? Najważniejszą z punktu widzenia polskiego kibica informacją jest to, że w składzie do 75. minuty grał na prawej obronie Artur Jędrzejczyk. Jaki to był występ Polaka? Można go opisać jednym określeniem: bez szału. Jędrzejczyk zaliczył kilka dobrych interwencji w defensywie, ale miał (podobnie jak jego koledzy) na swojej stronie problemy z bardzo aktywnym Abdulem Rahmanem Babą (notabene dziś często Ghańczyk robił na połowie gości, co chciał), zdarzało mu się też źle ustawiać, a z przodu z kolei nie dał żadnej mocy i czasem sprawiał wrażenie człowieka zagubionego, który waha się, czy odważniej podłączyć się do gry ofensywnej, czy jednak zostać w blokach.

Rosjanie nie zagrali źle. Trzeba im oddać, że starali się rozgrywać piłkę, szukać wolnych luk w obronie Schalke. Dziś wydaje się, że zabrakło im momentu szybszej wymiany podań, która mogłaby w jakiś sposób zaskoczyć gospodarzy. Krasnodar przegrywa więc drugie spotkanie z Schalke, ale dla Rosjan nie wszystko jest stracone. Za trzy tygodnie czeka ich arcyważne spotkanie z FC Salzburg (oto sytuacja w grupie I). Spotkanie, które może rozstrzygnąć i prawdopodobnie rozstrzygnie o wszystkim.

Komentarze:
Przeczytaj także: