Michał Król

Bo powroty nie zawsze są trudne. Kto i z jakim skutkiem wracał do La Liga?

Cała prawda o powrotach do Primera Division

10 stycznia 2018

Okienko transferowe to dobra okazja na przejście do nowej ligi. Piłkarze często poszukują nowych wyzwań, ale też nierzadko wracają do ligi, kraju, gdzie byli gwiazdami, a po przenosinach popadli w piłkarski niebyt.

Zawodnicy często decydują się na powrót do rozgrywek, w których czuli się jak ryba w wodzie. Wracają oni z różnych powodów. Dla jednych powodem może być tęsknota za rodziną i przyjaciółmi. Drudzy zaś nie mogą już dłużej siedzieć na ławce i przypatrywać się, jak grają inni.

Piłkarze często trafiają do byłych drużyn. Szczególnie dotyczy to wychowanków, którzy są silnie związani z klubem. Trudno im się dziwić. Jak nie kochać ekipy, dzięki której otrzymało się szanse na zostanie futbolową gwiazdą? Niektórzy jednak przenoszą się do innych zespołów niż te, w których grali przed wyjazdem do innej ligi.

Piłkarskie powroty do La Liga

Liga hiszpańska nie jest wyjątkiem. W ostatnich latach do Primera Division wraca coraz więcej piłkarzy. Od sezonu 2014/2015 do tego trwającego jeszcze do La Liga powróciło 51 zawodników. Dla porównania w tych samych latach do Premier League wróciło tylko 26 piłkarzy. Pokazuje to, że zawodnicy chętnie powracają do państwa z Półwyspu Iberyjskiego.

W pierwszej kolejności do La Liga wracają Hiszpanie, którzy z różnych powodów nie zaaklimatyzowali się w zagranicznych ligach. W drugiej kolejności do najwyższej klasy rozgrywkowej chętnie przenoszą się zawodnicy hiszpańskojęzyczni z takich krajów, jak: Meksyk, Argentyna czy Urugwaj.

Jest grupa piłkarzy, która po powrocie gra znacznie poniżej swoich możliwości. Z pewnością do tej grupy możemy zaliczyć hiszpańskiego pomocnika – Jesusa Navasa. Ten 32-letni wychowanek Sevilli zadebiutował w drużynie seniorów w sezonie 2003/2004. Kilka lat później stał się ważnym ogniwem swojego zespołu. W najlepszym sezonie 2011/2012 strzelił pięć bramek i zaliczył aż 14 asyst. Dwa lata później zdecydował się na transfer do Manchesteru City.

Hiszpan spędził w Anglii cztery pełne sezony, ale nie był on tak ważną postacią jak w swoim rodzimym klubie. Na początku tych rozgrywek zdecydował się na powrót do ligi hiszpańskiej. Kibice i działacze spodziewali się, że Navas będzie im dawał co najmniej tyle ile przed wyjazdem do niebieskiej części Manchesteru. Tymczasem jednak wystąpił on w zaledwie 24 meczach, w których nie zdobył jeszcze ani jednej bramki i zaliczył tylko dwie asysty. Jego występy w bieżącym sezonie portal Whoscored.com ocenia na notę 6,41.

Innym piłkarzem grającym poniżej swoich możliwości jest klubowy kolega Navasa – Nolito, który również powrócił do La Liga z Manchesteru City. Zanim trafił do „The Citizens” był gwiazdą Celty Vigo. W jej barwach występował przez trzy pełne kampanie i w każdej z nich zdobywał powyżej dziesięciu bramek na sezon. Łącznie dla Celty rozegrał 103 spotkania, w których strzelił 39 goli i zanotował 23 asysty.

Hiszpan chciał spróbować swoich sił na Wyspach, co było chybionym pomysłem. Po zaledwie roku spędzonym w Anglii Nolito powrócił na Półwysep Iberyjski. Do tej pory w barwach Sevilli rozegrał 12 meczów w lidze. Zdobył w nich tylko dwie bramki i cztery asysty.

Do grupy piłkarzy mających nieudany powrót do Primera Division śmiało możemy zaliczyć Fernando Torresa. Była gwiazda reprezentacji Hiszpanii nie jest już tak skuteczna jak przed laty. Jego powrót do Atletico Madryt nie należy do wymarzonych. Torres nie strzela gola za golem, ale mimo to cieszy się dużym szacunkiem i wsparciem wśród kibiców „Rojiblancos”.

Jego przerwa od gry w barwach ekipy z Madrytu trwała siedem i pół roku. W tym czasie występował w Liverpoolu, Chelsea i AC Milan. Najlepiej radził sobie w tym pierwszym. Dla „The Reds” zdobył 81 bramek w 142 występach. Później jego kariera zaczęła wyhamowywać.

W styczniu 2015 roku Torres został wypożyczony do swojego rodzimego klubu. Po zakończeniu sezonu został on wykupiony przez Atletico. Po powrocie do Madrytu strzelił 32 bramki w 136 meczach. Po piłkarzu takiej klasy można było spodziewać się o wiele więcej.

Czas na pozytywy

Skoro są zawodnicy, którzy grają poniżej oczekiwań, to są też i tacy, którzy prezentują się znacznie lepiej, niż się spodziewano. Czasem piłkarze powracający do danej ligi mają coś do udowodnienia. Często chcą też pokazać to, że wrócili o wiele silniejsi i bardziej doświadczeni niż przed wyjazdem za granicę.

Do takich zawodników w lidze hiszpańskiej zalicza się 31-letni Urugwajczyk – Cristhian Stuani. Środkowy napastnik na stałe w La Liga zadomowił się w sezonie 2012/2013, kiedy to kupił go zespół z Barcelony – Espanyol. Dla „Pericos” wystąpił w 117 meczach i strzelił w nich 29 bramek. W najlepszym swoim sezonie dla tego klubu zdobył 15 goli we wszystkich rozgrywkach. Poskutkowało to transferem na Wyspy, do FC Middlesbrough.

Urugwajczyk po dwóch latach wrócił do Hiszpanii, ponownie do Katalonii. Tym razem wybrał zespół Girona FC i radzi sobie w nim całkiem nieźle. Stuani zdołał już zdobyć dziewięć bramek i do swojego najlepszego sezonu w La Liga brakuje mu tylko trzech goli. Portal Whoscored.com ocenia go na notę 7,14.

Udany powrót do Primera Division zaliczył również Juanmi. W przeciwieństwie do wcześniej wymienionych piłkarzy wychowanek Malagi wciąż jest młody. Ma 24 lata i mimo to zaliczył już nieudaną przygodę w Premier League. Hiszpan występował w barwach Southampton tylko przez rok.

Do La Liga powrócił w poprzednim sezonie i był to jego najlepszy okres w życiu. W 41 spotkaniach Juanmi strzelił 15 bramek. Dotąd nie miał lepszego momentu w karierze. Z kolei w tych rozgrywkach napastnik Realu Sociedad zdobył pięć goli.

Niekwestionowaną gwiazdą swojej ligi jest Iago Aspas. Ten 30-letni Hiszpan to wychowanek Celty Vigo i to właśnie z tym klubem jest związany przez większość swojej kariery. W innych zespołach spędził tylko trzy sezony. Jest kolejnym hiszpańskim piłkarzem, który nie poradził sobie w Premier League. Występował w Liverpoolu, dla którego zagrał w 15 meczach i strzelił w nich tylko jedną bramkę.

Brak gry w czerwonych barwach zmusił go do powrotu do rodzimej ligi. W sezonie 2014/2015 Aspas został wypożyczony do Sevilli, w której radził sobie już o niebo lepiej niż w drużynie z Anfield. Rok później powrócił do swojego macierzystego klubu. Od momentu powrotu na Estadio Balaidos wystąpił w 107 meczach, w których aż 56 razy pokonywał bramkarza rywali. Jego grę w obecnym sezonie portal Whoscored.com ocenia na 7,52.

Zawodnikiem, który zaliczył udany powrót do ligi hiszpańskiej, był Giovani dos Santos. Meksykanin w wieku zaledwie 13 lat trafił do FC Barcelona. Pokładano w nim spore nadzieje, ale nie sprostał on oczekiwaniom. Dlatego po jednym sezonie spędzonym w dorosłej drużynie „Dumy Katalonii” przeniósł się do Tottenhamu.

Po czterech latach spędzonych za granicą jego wartość rynkowa spadła z 6 do 4 milionów euro. Dlatego w 2012 roku Giovani dos Santos zdecydował się na powrót do La Liga. Trafił on do zespołu z Majorki. W swoim debiutanckim i zarazem ostatnim sezonie dla tego klubu zdobył sześć goli i sześć asyst. Dobre statystyki poskutkowały transferem do Villarealu, w którym również zaliczył udany pierwszy rok. Strzelił w nim 11 bramek i zanotował osiem asyst.

Obecnie 28-letni Meksykanin gra w LA Galaxy w MLS.

Jak poradzi sobie Diego Costa ?

Po 1280 dniach na hiszpańskie boiska powrócił Diego Costa. Brazylijczyk grający dla reprezentacji Hiszpanii wrócił do Atletico Madryt już w letnim okienku transferowym, ale na ponowny debiut w drużynie Diego Simeone musiał poczekać aż do Nowego Roku. Powodem był zakaz transferowy, który został nałożony przez FIFA na zespół „Los Colchoneros”.

Odejście z Chelsea i siedzenie przez pół roku na trybunach było bardzo ryzykowną decyzją z jego strony. Diego Costa musiał przecież mieć z tyłu głowy myśl o mundialu w Rosji, a oglądanie meczów z wysokości trybun na pewno nie ułatwia wyjazdu na MŚ.

Nie jest to pierwszy taki przypadek, gdy reprezentant Hiszpanii traci pierwszą część sezonu. Na początku kampanii 2011/2012 Diego Costa doznał bardzo poważnej kontuzji – zerwania więzadła krzyżowego. Uraz ten wykluczył go na 189 dni z gry w piłkę.

Mimo powrotu do zdrowia Hiszpan nie miał szans na regularne występy w barwach Atletico. Dlatego działacze postanowili wypożyczyć go do lokalnego rywala – Rayo Vallecano. Decyzja ta okazała się strzałem w dziesiątkę. W barwach nowego klubu hiszpański napastnik zagrał w 16 meczach. Występując tylko przez pół roku tamtego sezonu, Diego Costa zdobył dziesięć bramek i zaliczył cztery asysty.

Dwie pierwsze bramki zdobył w dwóch pierwszych meczach po powrocie na boisko. Zupełnie tak jak teraz. Hiszpan, który wrócił do „Rojiblancos”, strzelił gola w starciu z Lleida Esportiu w Copa del Rey. Napastnik wszedł na plac gry w 64. minucie i po pięciu minutach cieszył się już z premierowego trafienia w tym sezonie. Drugą bramkę zdobył w ostatnim meczu ligowym z Getafe.

Jak widać, historia lubi się powtarzać. Czy Diego Costa zdoła zdobyć dziesięć bramek w tym sezonie? Może uda mu się strzelić więcej goli? Czy jego powrót do hiszpańskiej ligi będzie należał do tych z kategorii udanych? Odpowiedzi na te i inne pytania poznamy dopiero na koniec sezonu.

Komentarze:
Przeczytaj także: