Marcin Pianka

Solidna obrona dała cenny remis. Oceny po meczu Legia – Ajax

Dwóch liderów w zespole Legii wystarczyło do wywalczenia cennego, bezbramkowego remisu

Grzegorz Rutkowski
17 lutego 2017

Przed pierwszym meczem Legii w tegorocznej Lidze Europy wszyscy mieli jedno życzenie – aby warszawianie nie stracili na własnym stadionie bramki, która stawiałaby ich w arcytrudnej sytuacji w kontekście rewanżu. Podopieczni Jacka Magiery stanęli na wysokości zadania i do Amsterdamu pojadą bez nadbagażu w postaci goli do odrobienia. Każdy bramkowy remis czy zwycięstwo to przedłużenie pięknej przygody legionistów w europejskich pucharach. Mimo finalnie korzystnego wyniku kilka minusów spotkanie przy Łazienkowskiej przyniosło. Po pierwsze, nie udało się wypracować zaliczki przed rewanżem, a po drugie – i chyba dużo bardziej istotne – do Holandii z resztą drużyny nie poleci Miroslav Radović, który wyłapał tego wieczora żółtą kartkę. Ogromna szkoda, wszak Serb z polskim paszportem to mentalny lider warszawskiej drużyny. Rewanż dopiero przed nami, teraz zaś pora na oceny dla piłkarzy mistrza kraju za mecz z Ajaksem. Zapraszamy.

Na wstępie zaznaczamy, że żaden z piłkarzy Jacka Magiery nie otrzymał noty najwyższej. Po części wynika to z faktu, że samo widowisko zwyczajnie nie porwało, a druga sprawa, wynik tego meczu jest dobry… i w sumie tylko dobry.

Arkadiusz Malarz – 4+

Pierwszy z dwóch liderów dzisiejszego wieczora w szeregach Legii. Doświadczony golkiper był świetnym dyrygentem orkiestry obronnej zespołu z Łazienkowskiej. Świetna gra nogami, szybkie wznowienia i racjonalnie podejmowane decyzje… no i najważniejsze – duża ilość kleju na rękawicach. Gdyby nie rewelacyjny refleks polskiego bramkarza, Legia byłaby zmuszona do gonienia wyniku, jednak Malarz po strzale Davy’ego Klaassena popisał się interwencją godną Ikera Casillasa w szczycie formy. Pojawiają się głosy, że piłka przy interwencji Malarza jednak przekroczyła linię bramkową i Ajax został przez sędziego skrzywdzony, lecz nie ma to znaczenia przy ocenie golkipera Legii. Kocur.

Adam Hlousek – 4

Po słabszej jesieni w wykonaniu Czecha w końcu wróciła jego niemiecka solidność. W meczu z wicemistrzem Holandii był niczym volkswagen golf II – zwinny, szybki, kiedy trzeba, a mimo to pancerny. Świetnie uszczelnił lewą flankę Legii, wygrywał prawie wszystkie pojedynki biegowe i siłowe z rywalami. Być może zabrakło go trochę w ofensywie, ale występ i tak bardzo, bardzo dobry.

Michał Pazdan – 4

Można powiedzieć, że Michał Pazdan w meczu z Ajaksem się rodził. Po niezbyt pewnym początku z biegiem czasu nabierał pewności siebie i jego interwencje wyglądały coraz lepiej. Fajerwerków, jakie pamiętamy wszyscy z mistrzostw Europy, nam nie zaprezentował, ale w najważniejszych momentach zachowywał najwięcej zimnej krwi z całej formacji defensywnej legionistów, a tego wymaga się od lidera. Najważniejsze, że zespół nie stracił gola.

Maciej Dąbrowski – 3+

O dziwo nie był to najgorszy mecz byłego defensora Zagłębia Lubin. Mimo że w wielu sytuacjach Maciej Dąbrowski zagrywał dość chaotycznie i nerwowo, zespół Legii zachował czyste konto. Kilka razy wygrał pozycję z Dolbergiem, który najwyraźniej nienawidzi fizycznej rywalizacji, co skutecznie neutralizowało większość ataków Ajaksu. Dzisiaj rosły stoper był bardzo wartościowym partnerem Michała Pazdana. Oby tak dalej.

Łukasz Broź – 2+

Zdecydowanie najsłabsze ogniwo obrony Legii. Głównie za jego sprawą Younes był najjaśniejszaą postacią w drużynie Ajaksu. Wiele razy pozwalał się ogrywać czy to właśnie skrzydłowemu amsterdamczyków, czy też dublującemu często jego pozycję Ziyechowi. Na plus legioniście można zapisać częste wycieczki pod pole karne przeciwnika, jednak szkoda było kilometrów byłego gracza m.in. Widzewa, ponieważ jego dośrodkowania rzadko bywały dokładne. Miejmy nadzieję, że Artur Jędrzejczyk, który czwartkowe spotkanie oglądał z wysokości trybun, udzieli klubowemu koledze kilku cennych wskazówek przed rewanżem.

Tomasz Jodłowiec – 3+

Początek meczu świetny, później jednak kilka błędów się przytrafiło, w tym jedna strata, która niemal doprowadziła do utraty gola. Nie można za to odmówić byłemu poloniście woli walki i biegania po całym placu gry. Wiele razy podłączał się do akcji ofensywnych Legii, jednak po wbiegnięciu w pole karne rywali pozostawał niewidoczny dla swoich partnerów. Małym kamyczkiem do ogródka Jodłowca, ale też Michała Kopczyńskiego mogą być w wielu akcjach zbyt duże przestrzenie między nimi a linią obrony, co starał się wykorzystać Ajax.

Michał Kopczyński – 3+

24-latek może nie był tak widoczny jak jego kolega z formacji, jednak był dużo pewniejszy w destrukcji. Jego zadaniem było przerywanie rajdów Schoene czy Ziyecha i w wielu przypadkach ta sztuka się mu udawała. Na minus częste spuszczanie z oka Klaassena, który pasjami wbiegał w pole karne Legii. Całe szczęście nie przyniosło to korzyści drużynie z Amsterdamu. Tak czy inaczej kolejny bardzo przyzwoity występ tego młodego pomocnika w Europie. Brawo.

Miroslav Radović – 4

Człowiek, który swoją inteligencją i wizją gry przewyższa często nawet samego Vadisa. Miroslav Radović dzierżył dzisiaj na ramieniu opaskę kapitańską i po raz enty był liderem zespołu. Być może nie czarował dryblingiem, jak miało to wielokrotnie miejsce we wcześniejszym meczach, jednak wprowadzał dużo ładu w poczynania ofensywne piłkarzy Jacka Magiery. No i jeszcze jego bezcenne powroty do obrony, które nieraz ratowały skórę obrońcom… klasyka gatunku. Ocena byłaby wyższa, gdyby nie żółta kartka i wymuszona absencja w spotkaniu rewanżowym. Brak „Rado” może być naprawdę brzemienny w skutkach.

Vako Kazaiszwili – 3

Człowiek – interwał. Nie można powiedzieć, że był niewidoczny czy się nie starał. Właściwie był jednym z aktywniejszych piłkarzy Legii na boisku, jednak nic z tego nie wynikało. Chciał się pokazać przy znajomych z ligi, z której jest do warszawskiego klubu wypożyczony. W wielu akcjach cofał się do obrony, dużo biegał, lecz po raz kolejny w wielu sytuacjach przekombinowywał. Gruzin sprawia wrażenie gracza, który mając do wyboru trzy warianty rozegrania, zwykle wybiera ten najtrudniejszy do wykonania. Jednak występ jak najbardziej poprawny.

Vadis Odjidja-Ofoe – 4+

Ehh, Vadis. Chyba już nawet najstarsi górale nie pamiętają jego słabych występów przed warszawską publicznością za kadencji Besnika Hasiego. Co do Albańczyka – jeszcze raz trzeba mu oddać, że to za jego kadencji przy Łazienkowskiej Belg zasilił szeregi mistrza Polski. Może w spotkaniu z Ajaksem Vadis kilka razy tracił piłkę, ale co najmniej dwa razy częściej ją odzyskiwał. Jego rajdy, nieszablonowe podania czy nieoceniona umiejętność utrzymania się przy piłce w okolicach bramki przeciwnika praktycznie przez cały mecz dawały Legii szansę na strzelenie gola. Co prawda ten nie padł, ale to był kolejny świetny występ VOO w barwach „Wojskowych”. Wciąż można zadawać sobie pytanie, jakim cudem taki gracz zdecydował się na grę w Polsce. Cieszmy się, że go mamy.

Tomas Necid – 2+

To zdecydowanie nie był dzień nowego napastnika Legii. Przychodził do warszawskiego klubu z przypiętą łatką gwiazdy i ogromnego talentu. Na razie postanowił swój potencjał schować przed światem, chociaż w kilku sytuacjach pokazał, że jakieś tam umiejętności posiada. Niską ocenę zawdzięcza jednak indolencji strzeleckiej, ale przede wszystkim permanentnie słabej postawie w pojedynkach powietrznych. Gość z takim wzrostem i doświadczeniem powinien górować w tym elemencie gry nad mniej doświadczonymi przeciwnikami. Do poprawy.

Michał Kucharczyk – 3+

Wejście Michała Kucharczyka znacznie ożywiło grę warszawskiego zespołu. „Kuchy” znów imponował szybkością i ambicją w swoich akcjach. Gdyby nie to, że po kilkunastu minutach zeszło z niego powietrze i zanotował kilka strat, ocena byłaby wyższa. Warto podkreślić przy tym, że legionista był naprawdę sporym utrapieniem dla obrońców rywali. Reasumując, dał zespołowi więcej w pół godziny niż Kazaiszwili przez 60 minut.

Guilherme – 3

Być może nie wniósł tyle do gry Legii co Kucharczyk, w jego zagraniach nie było polotu, jaki mieliśmy okazję podziwiać chociażby jesienią, ale występ jak najbardziej pozytywny. Można przyczepić się do odpuszczania stykowych sytuacji, które było spowodowane najpewniej strachem przed otrzymaniem żółtej kartki, która eliminowałaby go z meczu rewanżowego. Na plus na pewno szybkość, przez którą kartki za faule na nim łapali rywale.

Kasper Hamalainen – grał zbyt krótko, by go ocenić.

Komentarze:
  • Alfred

    Świetne zdjęcie główne. Nikolić, Prijović i Bereszyński już przecież nie grają w Legii chyba, że o czymś nie wiem?

    • Marcin Pianka

      Często ilustracja ukazuje więcej niż widzi oko. Po przeczytaniu uważnie tekstu ze szczególnym uwzględnieniem ocen dla prawego obrońcy i napastnika wszystko naprawdę składa się w całość. :)

  • Gość

    Wy serio z tym Dąbrowskim. Był zdecydowanie najpewniejszy z obrony i wczoraj Pazdan to był przy nim nieopierzony junior

    • Alfred

      Zgadzam się. Autor artykułu jednak ma inne zdanie ;/ i to ma być obiektywna ocena, „Panie redaktorze”? To był najlepszy mecz Dąbrowskiego w Legii odkąd przeniósł się z Zagłębia Lubin, a Pazdan choć zagrał solidnie to jednak Dąbrowski w tym meczu wypadł o wiele lepiej

    • Marcin Pianka

      Ja wiem, że Dąbrowski został nominowany do jedenastki kolejki, że był to jego najlepszy mecz w barwach Legii. Pamiętajmy jednak, że naprzeciwko miał Dolberga – wciąż młodego i wątłego fizycznie gracza. Co więcej większość groźnych akcji Ajaksu przechodziło przez strefę właśnie Dąbrowskiego i głównie te aspekty miały wpływ na taką ocenę przeze mnie tego gracza. Pozdrawiam:)

Przeczytaj także: