Michał Krzeszowski

Legendy Calcio – Javier Zanetti

Wzór na boisku, wzór poza nim

21 października 2017

Wracamy z naszym cyklem „Legendy Calcio”. Ponownie przybliżymy postać, która była związana w swojej karierze tylko z jednym włoskim klubem. Blisko 20 lat w czarno-niebieskich barwach, z czego 15 lat z opaską kapitana na ramieniu. Do Włoch przybył z Argentyny, a do dziś działa przy ukochanym klubie. Przybliżamy sylwetkę piłkarza Interu, a także jeszcze rekordzistę pod względem występów w reprezentacji Argentyny. To oczywiście Javier Zanetti.

Życie przed Interem

Javier Zanetti zanim rozegrał ponad 800 spotkań dla Interu Mediolan stawiał pierwsze kroki w ojczyźnie. Urodził się w Buenos Aires w 1973 roku. Swoje drugie imię – Adelmar – zawdzięcza lekarzowi, który uratował mu życie. Będąc noworodkiem miał problemy z oddychaniem, a wdzięczni rodzice na cześć wybawiciela ich dziecka obdarowali syna imieniem doktora.

W młodości Argentyńczyk był kibicem Independiente i bardzo chciał dostać się do jego akademii. Na testach odrzucono Zanettiego twierdząc, że jest za słaby fizycznie. Pierwsza porażka nie zahamowała chęci poświęcenia się futbolowi, ale młody Javier koncentrował się również na szkole oraz pomaganiu w pracach murarskich ojcu. W 1992 roku podpisał kontrakt z drugoligowym Talleres. W swoim pierwszym klubie zadebiutował 22 sierpnia. Potrzebował zaledwie roku, aby przenieść się do drużyny ekstraklasy argentyńskiej – Banfield.

pinterest.com

Z kolejnym rokiem Javier Zanetti robił postępy, a jego postawa nie umknęła oku selekcjonera kadry Argentyny. Młody zawodnik Banfield został powołany na mecz przeciwko Chile. Trener Daniel Passarella wystawił młodziana w pierwszym składzie i dał mu rozegrać całe spotkanie. Szybko rozwijającym się piłkarzem interesowały się mocno dwa czołowe argentyńskie zespoły – River Plate i Boca Juniors. Argentyńczyk nie robił sobie nic ze starań najlepszych klubów w kraju i został jeszcze rok w drużynie „El Taladro”. Po nim przeniósł się na kontynent europejski do Interu Mediolan.

„Il Trattore”

Latem 1995 roku Javier Zanetti przeszedł z Banfield do Interu Mediolan. Argentyńczyk był jednym z pierwszych transferów jakich dokonał nowy prezydent „Nerazzurrich” – Massimo Moratti. Na nowego obrońcę wydał 6,5 mln euro. Swój pierwszy mecz dla włoskiej drużyny rozegrał 27 sierpnia przeciwko Vincenzie. Po przybyciu do Włoch Zanetti otrzymał nowy przydomek. Ze względu na jego siłę i umiejętności nazywano go „Il Trattore” (traktor). Ze względu na włoskie pochodzenie dziadka dostał szybko włoskie obywatelstwo.

Pierwsze swoje trofeum z Interem Javier Zanetti zdobył w 1998 roku. Jego drużyna zagrała w finale Pucharu UEFA, gdzie ich przeciwnikiem było Lazio Rzym. Klub z Mediolanu od początku do końca kontrolował przebieg finału pewnie wygrywając 3:0. Wielu kibiców zapewne pamięta z tego meczu gol Ronaldo, ale to bramka Zanettiego była najładniejsza (6:25).

„Il Capitano”

Od 1999 roku Javier Zanetti zakładał opaskę kapitana drużyny. Wcześniej dzierżył ją Giuseppe Bergomi, a pierwotnie przejąć ją miał Ronaldo. Brazylijczyk doznał poważnej kontuzji i to Argentyńczyk przejął obowiązki kapitana. Od 2001 roku już oficjalnie, nie jako zastępca, przywdziewał opaskę na ramieniu. Po wygraniu z Interem Pucharu UEFA przyszły suche lata bez tytułów dla „Nerazzurich”. Czy w ciągu tych kilku lat Argentyńczyk myślał o odejściu? – To był pierwszy zespół, który otworzył dla mnie drzwi europejskiego futbolu. Byłem bardzo młody, kiedy tu przyjechałem i myślę, że nie wiele zespołów mogło mieć tak dużo wiary i cierpliwości do 20-letniego chłopaka od pierwszego dnia, jaką miał Inter wobec mnie. Będę zawsze wdzięczny za to. Z jakiegoś powodu zawsze czułem się w Mediolanie jak u siebie w domu i dlatego nigdy nie myślałem o odejściu. – słowa Zanettiego z wywiadu dla UEFY z 2006 roku.

palledicuoio.com

Właśnie od 2006 roku przypada najlepszy okres „Il Capitano” w karierze. W ciągu pięciu lat zdobył z Interem pięć razy Scudetto oraz wygrał czterokrotnie Puchar Włoch i także czterokrotnie Superpuchar Włoch. Najważniejszy i najlepszy dla niego był rok 2010. Wtedy „Nerazzurri” zagrali w finale Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. To spotkanie to przy okazji był jubileusz Argentyńczyka, gdyż był to jego 700. mecz w czarno-niebieskiej koszulce. Inter wygrał 2:0 po dwóch golach Diego Milito. Javier Zanetti mógł cieszyć się z potrójnej korony. Pod koniec roku wraz ze swoją drużyną wygrał Klubowe Mistrzostwa Świata.

Koniec kariery

Ostatnie lata kariery Javiera Zanettiego nie obfitowały w trofea, ale cały czas był w sercach kibiców Interu. Kiedy maja 2014 roku „Il Capitano” żegnał się z kibicami „Nerazzurri” dla wielu było to za wcześnie. Argentyńczyk w dniu zakończenia kariery miał 41 lat, ale wciąż czuł się dobrze. Przez cały okres gry w piłkę słyną z odporności na kontuzje i wytrzymałości, która pozwoliła mu na rozegranie tak wielu spotkań. W Seria A przywdziewał koszulkę Interu 614 razy stając się piłkarzem z największą liczbą występów w historii ekipy z Mediolanu. W samej lidze na boisku więcej razy od niego pojawiali się tylko Paolo Maldini, Francesco Totti oraz ciągle grający Gianluigi Buffon. Łącznie we wszystkich rozgrywkach wystąpił w 858 meczach Interu, co oczywiście jest rekordem. Jako kapitan „Nerazzurri” w europejskich pucharach wyprowadzał swoją drużynę 84 razy.

Niespełniony z Argentyną

W piłce klubowej Javier Zanetti wygrał wszystko co było możliwe. Gorzej niestety powiodło się w jego karierze reprezentacyjnej. Podczas gry w barwach „Albiceleste” zdobył srebrny medal Igrzysk Olimpijskich w 1996 roku. Brał udział w dwóch mundialach w 1998 oraz 2002 roku. Na pierwszym turnieju Argentyna doszła do ćwierćfinału, a w słynnym pojedynku z 1/8 finału przeciwko Anglii „Il Capitano” zdobył bramkę na 2:2 dającą dogrywkę. Na następnym czempionacie impreza dla przedstawicieli Ameryki Południowej zakończyła się na fazie grupowej. Na Mundial 2006 i 2010 Zanettiego w drużynie nie widzieli odpowiednio Jose Pakerman oraz Diego Maradona. Z kadrą zdobył jeszcze srebrne medale Copa America 2004 i 2007 oraz Pucharu Konfederacji 1995 i 2005.

soccerladuma.net

Karierę reprezentacyjną zakończył podczas Copa America 2011. Javier Zanetti jest jeszcze wciąż rekordzistą pod względem występów dla Argentyny. Były obrońca Interu zagrał w 143 meczach. Bliski pobicia tego rekordu jest Javier Mascherano. Do osiągnięcia „Il Capitano” brakuje mu tylko czterech występów.

Wzór na boisku…

Javier Zanetti mimo tego, że był obrońcą był bardzo rzadko karany przez sędziów kartkami. W ciągu swojej kariery został ukarany tylko dwa razy czerwoną kartką, a te kary dzieliło od siebie… 12 lat. „Il Trattore” nie był wirtuozem piłki nożnej, ale potrafił w odpowiednim momencie przyśpieszyć i zgubić rywala. Świetnie prowadził piłkę i doskonale utrzymywał się z nią przy nodze. Grał zwykle na prawej obronie, gdy trzeba było bez problemów grał na lewej. Od sezonu 2006/2007 był ustawiany na prawej pomocy, bądź na jako defensywny pomocnik. Dzięki swojej wszechstronności odnajdywał się na tych pozycjach. O odporności na kontuzje już wspominaliśmy, ale warto dodać, że pierwszy poważny uraz Zanetti złapał dopiero na rok przed zakończeniem kariery. W meczu z Palermo zerwał ścięgna Achillesa.

„Il Capitano” został wybrany przez FIFĘ do setki najlepszych piłkarzy wszech czasów. W dniu 4. maja 2015 roku podczas meczu dobroczynnego na San Siro z byłymi i obecnymi gwiazdami futbolu (organizatorem był Zanetti) Inter Mediolan zastrzegł numer „4” z jakim występował Argentyńczyk.

…wzór poza nim

Większość fanów Serie A doskonale pamięta z boiska Javiera Zanettiego, ale nie wszyscy wiedzą co wyprawiał jak już ściągał korki z nóg. Razem z żoną założył fundację charytatywną, a z kolegą z drużyny – Estebanem Cambiasso – organizację zajmującą się pomocą dla dzieci zaczynających przygodę z piłką nożną. Argentyńczyk jest także ambasadorem FIFA projektu pomagającego dzieciom z wiosek w Argentynie. „Il Capitano” jest ambasadorem Olimpiad Specjalnych. Za działalność społeczną miasto Mediolan uhonorowało go nagrodą „Ambrogino d’Oro”.

whoateallthepies.tv

Calcio charakteryzuje się tym, że największe kluby miały w swoich szeregach zawodników szanowanych w całych Włoszech. Miało takich, którzy w momentach kończenia karier łamali serca kibiców. Takich, których bramki wspomina się przez lata. Szanowanych w każdym zakątku Włoch. „Il Capitano” to nie był piłkarz, którego pokochano za gole czy asysty. Oddał swoje serce Interowi i zostawił zdrowie na boisku. Prawdopodobnie takiej drugiej postaci jak Javier Zanetti jeszcze długo nie zobaczymy na Półwyspie Apenińskim.

Komentarze:
Przeczytaj także: