Piotr Głowacki-Grzyb

Historyczni niezwyciężeni, których ścigają „Los Blancos”

Przybywali, grali, nie przegrywali – na ich osiągnięcia poluje Real Madryt

14 stycznia 2017

Eufemistycznie rzecz ujmując, łatwo nie było, ale wynik poszedł w świat i na karty historii piłki nożnej – remisując 3:3 z Sevillą w rewanżowym spotkaniu 1/8 finału Copa del Rey, Real Madryt nie przegrał czterdziestego (!) meczu z rzędu. Tym samym „Królewscy” mogą szczycić się najdłuższą serią pojedynków, z których nigdy nie wrócili na tarczy, jeśli chodzi o drużyny hiszpańskie. W ciemno można jednak zakładać, że ten galaktyczny klub będzie chciał przedłużyć tę passę pozytywnych wyników. Podstawowe więc pytanie – kto stoi im na drodze do historycznego osiągnięcia?

Na wstępie trzeba przede wszystkim zaznaczyć, że poniższe zestawienie niezwyciężonych dotyczy tylko drużyn z pięciu najlepszych europejskich lig (hiszpańska, angielska, niemiecka, włoska, francuska) i tego, jak przebiegały ich marsze bez porażki na wielu frontach, dominacja w samej lidze się nie liczy.

Nottingham Forest F.C. – 40 meczów z rzędu bez porażki

Rekord, który „Królewscy” ze stolicy Hiszpanii wyrównali. Żaden z angielskich zespołów nie może pochwalić się lepszym osiągnięciem na takim poziomie. Zajmujący aktualnie dwudziestą lokatę w Championship „Tricky Trees” swój złoty okres przeżywali konkretnie w roku 1978, kiedy to byli niepokonani przez 273 dni. Złożyło się na to czternaście meczów sezonu 1977/1978 i dwadzieścia sześć spotkań następnej kampanii, dwadzieścia jeden wygranych i dziewiętnaście zremisowanych.

Zaczęło się 11 marca wyjazdowym zwycięstwem 2:0 z West Bromwich Albion w szóstej rundzie FA Cup, a skończyło dopiero 9 grudnia, kiedy to z dokładnie odwrotnym rezultatem opuszczali stadion Liverpoolu po dublecie Terry’ego McDermotta. Prowadzeni przez legendarnego Briana Clougha tacy piłkarze jak Peter Shilton, Viv Anderson czy John Robertson triumfowali wtedy na trzech frontach – krajowe mistrzostwo (siedem oczek przewagi nad wiceliderem z Anfield) przyklepali na cztery kolejki przed zakończeniem rozgrywek, w Pucharze Ligi Angielskiej również okazali się lepsi od „The Reds” (1:0), a w pojedynku o ówczesną Tarczę Dobroczynności nie dali szans Ipswich Town, wygrywając pewnie 5:0.

Prowadzeni przez legendarnego Briana Clougha tacy piłkarze jak Peter Shilton, Viv Anderson czy John Robertson triumfowali wtedy na trzech frontach.

Jeśli jakimś cudem na kimś te wszystkie sukcesy nie robiły wrażenia, wystarczy przypomnieć z kronikarskiego obowiązku, że Forest sezon wcześniej awansowało do First Division z trzeciego miejsca zajętego w Second Division. Leicester who?

A.C. Milan – 42 kolejne spotkania bez przegranej

To był ten wielki Milan, na którego wspomnienie starszym kibicom mediolańskiej drużyny mimowolnie pojawia się uśmiech na twarzy. A wtedy „Rossoneri” dowodzeni przez Fabio Capello jak już weszli na drogę niepokonanych, tak bardzo długo z niej nie schodzili, wykręcając przy tym historyczne osiągnięcia. Ile można zrobić w 324 dni?

Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Dla Milanu ten musiał odzywać się bolesnymi odciskami, ale z perspektywy czasu za komentarz wystarczyłyby słowa Muhammada Alego – „Przecierp teraz, a przez resztę życia żyj jako mistrz”. 19 maja 1991 roku w 33. kolejce sezonu 1990/1991 czerwono-czarni ulegli bowiem 1:2 Bari na jej stadionie, a tydzień później zamknęli sezon (rozgrywki Serie A trwały wówczas 34 kolejki, jak w dzisiejszej Bundeslidze) bezbramkowym remisem z Parmą. Wcześniej, w Pucharze Europy, pamiętny dwumecz z Olympique Marsylia. Dlaczego wart zapamiętania? Po remisie 1:1 w pierwszym spotkaniu na własnym boisku w rewanżu do 88. minuty „Rossoneri” przegrywali 0:1. Wtedy na stadionie zgasło światło. Po naprawie oświetlenia piłkarze Milanu odmówili powrotu na boisko. Zespół został za to ukarany walkowerem i wykluczony z kolejnej edycji europejskich rozgrywek.

Fabio Capello, ówczesny szkoleniowiec Milanu (fot. Tuttoilcalcio.net)

Nieobecność na arenie międzynarodowej okazała się być niesamowitym kopem motywacyjnym dla graczy z czerwono-czarnej części stolicy Lombardii. W sezonie 1991/1992 Milan zdobył scudetto, nie ponosząc w trakcie batalii o nie ani jednej porażki – dwadzieścia dwa zwycięstwa i dwanaście remisów. A jak wspominano by na San Siro tę kampanię, gdyby ekipie Capello udało się zatriumfować na obu krajowych frontach? Odpowiedzi możemy się tylko domyślać, gdyż „Rossoneri” zabrakło zwycięstwa w samym finale Coppa Italia – 14 kwietnia 1992 roku ich kosztem, po zwycięstwie 1:0, triumfowali zawodnicy Juventusu.

Juventus F.C. – 43 spotkania jako niepokonani

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, komu przed oczami nie stanął teraz aktualny szkoleniowiec londyńskiej Chelsea. Oczywiście w zdecydowanie największej mierze absolutny rekord spotkań bez porażki na tym poziomie jest zasługą Antonio Conte, ale pierwszą cegiełkę pod niego położył… No właśnie, kto?

W trzydziestej ósmej kolejce sezonu 2010/2011, 22 maja 2011, „Stara Dama” remisuje u siebie 2:2 z Napoli, częściowo odbijając sobie ubiegłotygodniową porażkę 0:1 na stadionie Parmy. To ostatnie spotkanie na ławce trenerskiej „Juve” Luigiego Delneriego, który z ekipą „Bianconeri” zamyka sezon na siódmym miejscu, nie kwalifikując się do europejskich pucharów, a ówczesną edycję Ligi Europy kończy na trzeciej lokacie w grupie, za plecami Manchesteru City i Lecha Poznań. Oczywiście Delneri zostaje zwolniony, a jego następcą jest Antonio Conte. Były zawodnik turyńskiego klubu, który swój pierwszy mecz w roli trenera „Starej Damy” przegra dopiero prawie rok później.

20 maja 2012, finał Pucharu Włoch 2011/2012. Juventus na Stadio Olimpico mierzy się z Napoli, ale ostatecznie przegrywa 0:2, dla neapolitańczyków trafiają Edinson Cavani i Marek Hamšík. To pierwsza i jedyna porażka Juventusu w premierowym sezonie z Conte jako szkoleniowcem. Ligowe 23 zwycięstwa i 15 remisów są drogą ku pierwszemu mistrzostwu Włoch dla „Juve” od dziewięciu lat, w Coppa Italia pogromca znalazł się dopiero w finale, do tego remis z Napoli na pożegnanie z Delnerim – a imię tego czterdzieści i trzy, absolutny rekord spotkań bez porażki na najwyższym poziomie w Europie.

Komentarze:
Przeczytaj także: