Mariusz Janik

Liga wrzuca wyższy bieg, czyli co czeka fanów w najbliższej kolejce Premier League?

Zapowiedź 17. kolejki

12 grudnia 2017

Po weekendowych emocjach związanych m.in. z derbowymi starciami kibice angielskiego futbolu już we wtorek i środę mogą liczyć na kolejną porcję solidnego grania. Dla zespołów z ligi Jej Królewskiej Mości nadszedł czas absolutnego przyspieszenia. W najbliższym czasie swoje spotkania będą rozgrywać w odstępie trzech dni. Kto wytrzyma ten morderczy pęd za punktami?

„Orły” odbiją się od dna?

Odkąd stery przy Selhurst Park przejął Roy Hodgson, jego zespół regularnie powiększa swój dorobek punktowy. „Orły” nie przegrały w lidze od 18 listopada, ich ostatnim pogromcą był Tottenham (1:0 na Wembley). Problem w tym, że stołeczni zbyt często dzielą się z rywalami punktami. Z pięciu ostatnich meczów aż cztery z nich zostały zakończone kompromisem. Brak zwycięstw i niekorzystny układ wyników spotkań bezpośrednich rywali sprawiły, że po 16 seriach gier Crystal Palace zamyka tabelę. Londyńczycy, jeśli marzą o pozostaniu w elicie, muszą przestać rozdawać prezenty i skupić się na seryjnym wygrywaniu meczów. Być może przełamią się we wtorkowym spotkaniu z Watfordem. Ekipa Marco Silvy w ostatnich tygodniach nie błyszczy, dobre występy przeplata kiepskimi, więc wydaje się, że to wymarzony rywal dla CP na odbicie się od dna. Na poziomie Premier League oba zespoły spotykały się ze sobą dopiero czterokrotnie. Bilans meczów rozgrywanych w stolicy Anglii jest idealnie na remis: jedno zwycięstwo Palace, jedno „Szerszeni” oraz remis. Pytanie, kto we wtorkowy wieczór odskoczy rywalowi?

Początek meczu o godz. 21:00.

Beniaminek w opałach?

Na początku grudnia Chelsea pokonała na Stamford Bridge Newcastle United (3:1), mimo że to rywale jako pierwsi skierowali futbolówkę do siatki. W najbliższej kolejce na rozkładzie jazdy „The Blues” znajdzie się drugi z beniaminków, Huddersfield Town. Czy historia się powtórzy? Forma „Terierów” to jedna wielka zagadka. Potrafią przegrać na wyjeździe z grającym przez większą część spotkania w osłabieniu Bournemouth (4:0) i wygrać u siebie z Manchesterem United. Przed starciem z mistrzem Anglii zespół Davida Wagnera na pewno nie jest faworytem, ale i nie można pozbawiać go szans na zdobycz punktową. Nie tylko dlatego, że londyńczycy w sobotę przegrali na London Stadium z West Hamem United (0:1). Ich najbliższy rywal jest groźny szczególnie na własnym terenie. Na John Smith’s Stadium ligowi nowicjusze w bieżącej kampanii Premier League pokonani zostali tylko przez Tottenham (0:4) i Manchester City (1:2). Conte i spółka będą musieli się mocno napocić, aby we wtorek dołączyć do tego duetu.

Początek meczu o godz. 21:00.

Wikimedia.commons

Zagraj to jeszcze raz, Sam?

W środowy wieczór na St James’ Park przyjedzie Everton. „The Toffees” po przyjściu Sama Allardyce’a złapali wiatr w żagle. Wystarczyło, że Big Sam, jeszcze przed podpisaniem umowy, usiadł na trybunach Goodison Park, a liverpoolczycy już rozbili West Ham United (4:0). Ich gra nie zachwycała, ale wynik poszedł w świat. Były selekcjoner reprezentacji Anglii tchnął życie w rozbity zespół. W debiucie ograł Huddersfield (2:0), następnie w Limassol zerwał skalp z Apollonu (3:0 w Lidze Europy), by w ostatni weekend zdobyć cenny punkt na Anfield Road w Derbach Merseyside (1:1). Nawet jeśli wziąć poprawkę na nadgorliwość sędziego Craiga Pawsona, który w starciu z Liverpoolem podyktował wątpliwą „jedenastkę”, trudno przejść obojętnie obok metamorfozy Evertonu. Fani w niebieskiej części miasta Beatlesów już cytują słynną Casablancę, nawołując do menedżera: „Zagraj to jeszcze raz, Sam”. Okazję na spełnienie życzeń kibiców i przedłużenie dobrej passy ma idealną, ponieważ Newcastle United w ostatnim czasie notują regres formy. W siedmiu poprzednich spotkaniach przegrali aż sześć razy, zanotowali też jeden wyjazdowy remis z ligowym słabeuszem, West Bromich Albionem (2:2).  Sympatycy „Srok” na zwycięstwo swoich ulubieńców w domu czekają od 21 października (spotkanie z Crystal Palace wygrane 2:0). W środę się to zmieni?

Początek meczu o godz. 20:45.

Polak powstrzyma lidera Premier League?

Po zwycięstwie w derbach Manchesteru (2:1) kolejnym rywalem „Citizens” będzie outsider ze Swansea. Walijczycy w weekend po trudnym boju ograli West Bromich Albion (1:0) i dzięki temu wskoczyli na 19. miejsce w tabeli. W środowy wieczór czeka ich jednak znacznie trudniejsze zadanie. Lider prowadzony przez Pepa Guardiolę kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa i na Liberty Stadium będzie chciał przedłużyć swoją passę wygranych spotkań do piętnastu. Nic nie przemawia za tym, żeby miało mu się to nie udać. Z tuzina dotychczasowych gier aż dziewięć zakończyło się triumfem City. „Łabędzie” wygrały tylko raz, jednak zwycięstwo to miało miejsce w 2012 roku. Cała nadzieja w Łukaszu Fabiańskim. Golkiper w talii Paula Clementa w obecnym sezonie Premier League już raz uratował drużynie punkt. Wszyscy w Walii liczą na powtórkę z Wembley (0:0 z Tottenhamem). Nawet w obecnej sytuacji Swansea jeden punkt wywalczony w starciu z ekipą z Etihad Stadium będzie miał bezcenną wartość.

Początek meczu o godz. 20:45.

walesonline.co.uk

Déjà vu?

W sobotę West Ham United na własnym terenie ograł Chelsea (1:0). Kilka dni później „Młotom” przyjdzie zagrać w domu kolejne derbowe spotkanie. Tym razem ich rywalem będzie Arsenal. Piłkarze Arsene’a Wengera z pewnością będą podrażnieni niedzielnym remisem z Southampton (1:1). Jeśli jednak David Moyes i spółka chcą zostać wśród śmietanki towarzyskiej, muszą wygrywać mecze bez względu na wielkość rywala. Być może triumf nad „The Blues” sprawi, że „The Hammers” ruszą do przodu i zaczną regularnie punktować? Derby rządzą się swoimi prawami, więc wszystko jest możliwe. Arsenal jest jednak w tej uprzywilejowanej sytuacji, że statystyki przemawiają na ich korzyść. Ostatni raz w meczu z WHU „Kanonierzy” w roli gości przegrali w 2006 roku (0:1). Przy London Stadium kibice liczą jednak, że w środowy wieczór przeżyją déjà˜ vu z soboty i kolejny stołeczny zespół będzie wyjeżdżał z ich terenu zalany łzami.

Początek meczu o godz. 20:45.

Komentarze:
Przeczytaj także: