Anderlecht Bruksela niespodziewanie przegrał z Zulte Waregem 0:1. Decydującego gola strzelił Franck Berrier. Zwycięzcy dzisiejszego meczu tracą do lidera ligi belgijskiej już tylko sześć punktów.
Zulte niespodziewanie zajmuje drugie miejsce w Jupiler Pro League, co dodatkowo dodało pikanterii starciu z liderującym Anderlechtem. Już w 4. minucie spotkania świetną szansę na objęcie prowadzenia mieli goście. Naessens wyszedł sam na sam z Proto, górą był jednak golkiper gospodarzy.

W kolejnych minutach inicjatywę przejął Anderlecht. Bruno popisał się świetnym dryblingiem przed polem karnym. Strzał Belga był jednak daleki od ideału. Minął kwadrans i świetną akcję lewym skrzydłem przeprowadził Safari. Jego dośrodkowanie na piąty metr minimalnie minęło Mbokaniego. W 19. minucie Safari zagrał bardzo dobrą prostopadłą piłkę do Bruno. Ten przewrócił się w polu karnym, ale nie było mowy o „jedenastce”.
Tempo spotkania nie porażało. Anderlecht regularnie próbował zdobyć gola, ale jego akcje były bardzo nieudolne. Pod koniec pierwszej odsłony spotkania ładnie strzelał Prast, lecz jego uderzenie wybronił Bossut. Powinien być rzut rożny, sędzia wskazał jednak na piąty metr. W pierwszych 45 minutach oglądaliśmy niezbyt ciekawe bezbramkowe widowisko.
Na początku drugiej połowy do ataku zdecydowanie ruszyli goście, najpierw oglądaliśmy bardzo groźne dośrodkowanie, chwilę później dużo zamieszania w polu karnym spowodował Berrier. Ostatecznie poradzili sobie obrońcy gospodarzy.
W 57. minucie dużo problemów spowodował swoją wrzutką Mbokani. Bramkarz Zulte miał spore trudności z opanowaniem futbolówki, wybił ją przed siebie, co stworzyło gościom okazję do kontry. Lewym skrzydłem pędził Delaplace, wpadł w pole karne, jednak nie potrafił zrobić pożytku z dobrze zapowiadającego się kontrataku. W 72. minucie w końcu doczekaliśmy się gola. Zdobyli go piłkarze Zulte, a konkretnie Berrier. Naessens dośrodkował z lewego skrzydła do Berriera, a ten wpakował futbolówkę do siatki.
Piłkarze Anderlechtu próbowali odrobić straty, ale kontrataki Zulte były zdecydowanie groźniejsze niż ich atak pozycyjny. W doliczonym czasie gry Deschacht oddał dobry strzał wolejem z 11. metrów, ale świetną interwencją popisał się Bossut. Mecz zakończył się zaskakującym zwycięstwem gości, którzy tracą do lidera już tylko sześć punktów.










