Węgrzy to najbliższy rywal reprezentacji Polski. W Poznaniu Franciszek Smuda sprawdzi tych, którzy dotychczas mieli mniej szans na pokazanie swoich umiejętności. Czy zmiennicy okażą się solidnym zastępstwem dla zawodników pierwszego składu?
Zginął dawny blask
Spotkanie z Włochami nie wypadło najlepiej. Polakom, szczególnie w drugiej połowie, zabrakło charakteru oraz sił, by powalczyć z utytułowanym rywalem. Kolejny przeciwnik „Biało-czerwonych” lata świetności ma już dawno za sobą. Ostatni godny przypomnienia sukces Węgrzy odnotowali w 1972 roku, kiedy to na igrzyskach olimpijskich zajęli drugie miejsce, przegrywając w finale 1:2 z… Polską. Wcześniej reprezentacja Węgier trzykrotnie zdobywała na tej imprezie złoto, a raz była brązowym medalistą. Nasi najbliżsi rywale dwukrotnie byli wicemistrzami świata, a raz stanęli na najniższym stopniu podium podczas mistrzostw Europy.

Ostatni raz na wielkiej imprezie Węgrzy zagrali w 1986 roku, kiedy to na mundialu w Meksyku nie zdołali wyjść z grupy. Patrząc wstecz, gdy na świecie mało która drużyna była w stanie oprzeć się Węgrom, trudno uwierzyć, że nie znaleźli się na tyle utalentowani następcy, by kontynuować wielkie dzieło zespołu, którego czołowymi postaciami byli Puskas, Kocsis, Albert czy w późniejszym okresie Tichy oraz Bene.
Niewygodny rywal
Jeśli patrzymy już w karty historii, to warto również przyjrzeć się meczom pomiędzy Polską a Węgrami. Godny odnotowania jest fakt, że pierwszy oficjalny mecz międzypaństwowy rozegraliśmy 18 grudnia 1921 roku w Budapeszcie właśnie z reprezentacją Węgier. Przegraliśmy wtedy 0:1, a strzelcem jedynej bramki był Szabo. Pierwszego gola w konfrontacjach z tym zespołem zdobyliśmy dopiero w szóstym spotkaniu, kiedy to 20 sierpnia 1926 roku w stolicy Węgier ulegliśmy gospodarzom 1:4, a jedynego gola dla „Biało-czerwonych” zdobył Staliński. Z kolei pierwsze zwycięstwo odnieśliśmy na kilka dni przed wybuchem II wojny światowej. W Warszawie zwyciężyliśmy 4:2 po trzech golach niezawodnego Wilimowskiego oraz trafieniu Piątka. Na kolejną wygraną musieliśmy czekać aż do wspomnianego 1972 roku, gdy w finale igrzysk olimpijskich w Monachium popis w drugiej połowie dał Kazimierz Deyna, zdobywca obu goli. Ostatni mecz z Węgrami rozegraliśmy 17 października 2007 roku w Łodzi, kiedy to zespół prowadzony przez Leo Beenhakkera przegrał 0:1. Podsumowując, w 31 spotkaniach aż 20 razy lepsi okazywali się nasi rywale, cztery razy padał remis, a siedmiokrotnie to my potrafiliśmy rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść.
Euro bez Węgrów










