Nagroda Golden Boy to zawsze wspaniały zaszczyt dla młodego zawodnika, ale jednocześnie wielka presja. Trudno o nagrodę, która bardziej nakładałaby na ciebie łatkę przyszłej wielkiej gwiazdy futbolu. Nie każdy jest w stanie później udźwignąć ten ciężar.
Golden Boy 2008: Anderson
Najmłodsi fani futbolu mogą nawet nie wiedzieć, kim jest ten piłkarz, mimo że ma na karku dopiero 28 lat. Śpieszymy przypomnieć, że Brazylijczyk przez dłuższy czas dyrygował środkiem pola Manchesteru United i zasłużenie typowany był na drugiego, ciemnoskórego Paula Scholesa. Ale po kolei.

O Andersonie zrobiło się głośno, gdy już w wieku 17 lat strzelił gola na wagę awansu Gremio do brazylijskiej Serie A. W tym samym roku etatowy młodzieżowy reprezentant „Canarinhos” przeniósł się za 5 mln euro do jednej z najbardziej znanych kuźni talentów w Europie, czyli FC Porto. W barwach „Smoków” imponował wizją gry, dynamiką i siłą na poziomie niedostępnym dla przeciętnego nastolatka.
Piłkarz box-to-box w pełnej okazałości, idealnie nadający się do Premier League. Z takiego założenia musiał wyjść latem 2007 roku sir Alex Ferguson, gdy kupował 19-letniego młokosa za bagatela 30 mln euro. Początkowo nie pojawiał się na boisku zbyt często, ale w drugiej części kampanii 2007/2008 odegrał kluczową rolę. Anderson bardzo korzystał na tym, że „Czerwone Diabły” grały na dwóch frontach, i dzięki temu dostał dużo więcej szans do grania w lidze. Ostatecznie Manchester United sięgnął zarówno po Ligę Mistrzów, jak i po tytuł mistrza Anglii, więc Brazylijczyk mógł mieć powody do zadowolenia.













