– Od kilku lat nie pokonaliśmy tego przeciwnika. To dla nas spore wyzwanie, ale nie będziemy wystraszeni – zapowiadał trener Vitezslav Lavicka. Śląsk Wrocław ostatni mecz z Górnikiem Zabrze wygrał w sezonie 2014/2015. Od tamtej pory – czy to w roli gospodarza, czy w delegacji – trwa seria 11 spotkań impasu, który w końcu należało przełamać. Bo kiedy, jak nie teraz? Warunki ku temu były naprawdę niezłe, ponieważ wrocławianie od lat nie byli w tak dobrej sytuacji w ekstraklasie, a goście z Zabrza mają problemy kadrowe. Patrząc na ligową tabelę, można było wręcz zaryzykować stwierdzenie, że WKS jest faworytem spotkania, a zwycięstwo? Czymś naturalnie wyczekiwanym.
Co ważne, zarówno Marcin Brosz – choć bardziej z przymusu niż własnej decyzji, ale jednak – jak i Vitezslav Lavicka sprawili, że w meczowych dwudziestkach pojawiło się aż dziewięciu młodzieżowców. Pod tym kątem warto było zwrócić szczególną uwagę na ławkę rezerwowych gospodarzy, na której zasiadał 18-letni Marcin Szpakowski. Niedawna rewelacja CLJ, a ostatnio ważny punkt III-ligowych rezerw Śląska Wrocław.
Jeśli chodzi o składy, te były czymś innym niż dotychczas w przypadku obu zespołów. Po stronie gospodarzy debiut w pierwszej jedenastce zaliczył bowiem Filip Raicević, a po stronie gości niespodziewany występ od 1. minuty zanotował choćby Piotr Krawczyk, który do tej pory rozegrał jedynie 12 minut w PKO BP Ekstraklasie.
Filip Raicević już oficjalnie: „Wrocławski Ibra”
Już w 1. minucie spotkania Górnik Zabrze miał doskonałą okazję, by wyjść na prowadzenie. Igor Angulo otrzymał świetne prostopadłe podanie w pole karne, ale zmarnował okazję, mając futbolówkę na swojej lepszej lewej nodze. A jak stare i dobrze znane porzekadło piłkarskie dowodzi, niewykorzystane sytuacje się mszczą. W tym przypadku aż podwójnie. Wynik spotkania otworzył Dino Stiglec, strzelając swoją trzecią bramkę w tym sezonie. Co warte odnotowania, w tej sytuacji w bardzo przytomny sposób zachował się nie tylko asystujący Michał Chrapek (czwarta asysta w sezonie), lecz także Filip Raicević, który wcześniejszym zagraniem piętką zaliczył asystę drugiego stopnia.











