Zakończyła się 6. potyczka 1/8 finału Pucharu Rosji. Choć Anży Machaczkała robiło dobre wrażenie, to nie sprawiło jednak niespodzianki. Mistrzowski Zenit Sankt Petersburg wygrał 3:1 i to on zagra w ćwierćfinale.
Spotkanie rozgrywane Groznym mogło zacząć się od sporej sensacji. Już pierwsza groźna akcja Anży zakończyła się umieszczeniem piłki w siatce bramki Jurija Żewnowa. Białorsuki golkiper miał jednak sporo szczęścia, gdyż sędzia Almir Tajumow odgwizdał pozycję spaloną. Tuż po tym gracze z Machaczkały musieli powstrzymać akcję Romana Szyrokowa. Na początku meczu nie sprawiali wrażenia przerażonych mocą Zenitu. Bardzo odważnie w ich szeregach poczynał sobie sprowadzony z Fenerbahce Stambuł Roberto Carlos. W 13. minucie zapał zawodników z Kaukazu został trochę przygaszony. Próbując powstrzymać Władimira Bystrowa, Aleksiej Iwanow przewrócił go w obrębie pola karnego. Przed szansą uzyskania prowadzenia dla swojej drużyny stanął Szabolcs Huszti, nie marnując szansy.

Strzelając gola, Zenit złapał wiatr w żagle. Mistrzowie Rosji zaczęli organizować odważniejsze wypady pod bramkę Rewiszwilego. Defensorom udało się zatrzymać podanie Szyrokowa po dynamicznej akcji, a gruziński golkiper z najwyższym trudem sparował uderzenie Aleksandra Aniukowa. Tymczasem po 23 minutach gry tablica świetlna zaczęła wskazywać rezultat remisowy. Strzał z rzutu wolnego Rasima Tagirbiekowa odbił Żewnow. Uczynił to tak niefortunnie, że piłka znalazła się pod nogami Agałarowa, który wpakował ją do siatki. Utrata bramki wyraźnie rozzłościła czempionów. Podrażnieni przystąpili do kolejnych ataków. Szczególnie aktywny zrobił się Danko Lazović, który seryjnie marnował sytuacje stwarzane mu przez Szyrokowa i Aniukowa. Szczególnie może go boleć ta z 28. minuty, kiedy minimalnie niecelnie zmienił tor futbolówki po wstrzeleniu tego pierwszego.
Im dłużej trwał mecz, tym bardziej zaznaczała się przewaga mistrzów. Na nieszczęście dla swojej ekipy, szukający gry Lazović był bardzo nieskuteczny Tuż przed przerwą świetną okazję na gola miał wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Aleksiej Ionow. Wyszedł sam na sam z Rewiszwilim, który swoim wyjściem zmusił pomocnika Zenitu do posłania futbolówki nad poprzeczką. Do przerwy obie strony strzeliły po jednym golu.
Druga część spotkania zaczęła się od wzajemnej wymiany ciosów. Już w pierwszym ataku Ionow uciekł Roberto Carlosowi. Jego uderzenie wybronił jednak Rewiszwili. Po chwili Żewnow uprzedził Holendę, by w następna akcja zakończyła się zablokowanym strzałem Lazovicia. Za to zrewanżował się były gracz Realu Madryt, zmuszając białoruskiego bramkarza do sporego wysiłku próbą z wolnego. Tuż przed kwadransem drugiej połowy serbski napastnik Zenitu po podaniu Husztiego zbyt słabo główkował, nie sprawiając problemu Rewiszwilemu.











