W niedzielę dokończono ósmą kolejkę rosyjskiej Premier Ligi. Wiadome było to, że nie nastąpi zmiana lidera, lecz za plecami Spartaka Nalczik trwała walka o jak najlepszą pozycję do wyprzedzenia go. Prowadzący w grupie pościgowej Zenit pokonał Saturna Ramienskoje, lecz mało brakowało, by stracił dystans do podopiecznych Jurija Krasnożana.
Przed meczem zdecydowanym faworytem do zdobycia kolejnych trzech oczek w tym sezonie był zespół brązowego medalisty poprzednich rozgrywek. Wydawało się, że niemożliwe jest, by mecz w Ramienskoje zakończył się innym wynikiem niż zwycięstwo graczy Luciano Spallettiego. Wszystkie argumenty z silniejszą kadrą i lepszą formą przemawiały za Zenitem. Walczący o utrzymanie się w elicie Saturn miał okazać się łatwym łupem.

W pierwszych fragmentach meczu lepiej jednak radzili sobie gospodarze. Po sześciu minutach niecelne uderzenie z dystansu zaliczył Rusłan Nachuszew. Nieco później z podobnej odległości Wiaczesława Małafiejewa próbował zaskoczyć Piotr Niemow, lecz piłka wylądowała w rękach rezerwowego golkipera reprezentacji Rosji. Zenit zaatakował po ponad kwadransie od rozpoczęcia. Z 23 metrów szczęścia spróbował Alessandro Rosina. Włochowi zabrakło jednak odrobiny szczęścia, gdyż futbolówka minimalnie minęła słupek bramki Artioma Rebrowa. Chwilę później z rzutu wolnego podyktowanego za faul Aleksieja Igonina na Dannym strzelał Aleksandr Kierżakow, lecz nie potrafił wcelować w światło bramki.
W 24. minucie golkiper Saturna dobrze spisał się w sytuacji, w której nie porozumieli się Danny z Konstantinem Zyrjanowem. Jednak 60 sekund później stał się antybohaterem swojej drużyny. Próbując zażegnać niebezpieczeństwo pod własnym polem karnym, zagrał ręką poza jego obrębem, za co został usunięty z boiska. Nie dość, że gospodarze stracili bramkarza, to jeszcze Zenit zyskał rzut wolny z niedalekiej odległości. Na szczęście dla graczy z Ramienskoje, Rosina się pomylił.
Czerwona kartka dla Rebrowa ustawiła wydarzenia na boisku. Miejscowi mogli już tylko się bronić. Przyjezdni starali się wykorzystać przewagę zarówno liczebną, jak i tę pod względem umiejętności piłkarskich. Niewiele jednak z tego wynikało. Wprowadzony za Denisa Bojarincewa rezerwowy bramkarz, Czyliuszkin, raz musiał poważnie interweniować, powstrzymując Rosinę. Zawodnicy Andrieja Gordiejewa ograniczali się do kontrataków. Martin Jakubko i Władimir Kuzmiczew nie potrafili stworzyć większego zagrożenia w polu karnym Zenitu. Do przerwy utrzymał się wynik bezbramkowy.
Pierwsi zagrożenie pod bramką rywala w drugiej części stworzyli gospodarze, lecz podopieczni Spallettiego wyszli z tego obronną ręką. Po akcji Danny’ego, powstrzymanej przez Niemowa, rzut wolny z niewielkiej odległości wywalczył Saturn. Strzał, choć bardzo mocny, poszedł w środek bramki, gdzie czekał na niego przygotowany do interwencji Małafiejew.











