Zbigniew Wojciechowski: To zaszczyt występować w GKS Katowice (WYWIAD)


Od nieprzyjemnych osiedlowych boisk do zostania zawodnikiem GKS Katowice

16 grudnia 2019 Zbigniew Wojciechowski: To zaszczyt występować w GKS Katowice (WYWIAD)
GKS Katowice

„Cokolwiek potrafisz lub myślisz, że potrafisz, rozpocznij to. Odwaga ma w sobie geniusz, potęgę i magię.” I chociaż te piękne słowa należą do "poety z Weimaru", to Zbigniew Wojciechowski woli ich sens wykorzystywać w praktyce. A dokładniej na drodze do zostania profesjonalnym piłkarzem.


Udostępnij na Udostępnij na

  • 19-letni zawodnik GKS Katowice opowiada o swojej ścieżce piłkarskiej oraz o wsparciu rodziny.
  • W jaki sposób Zbigniew Wojciechowski otrzymał pomoc od byłego reprezentanta Polski?
  • Jak funkcjonuje szatnia GKS Katowice?

Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki z piłką nożną?

Pierwsze kroki stawiałem w wieku sześciu lat. Już wtedy tata zabrał mnie na boisko betonowe na  moim osiedlu, gdzie grałem wraz ze znajomymi.

Dlaczego wybrałeś futbol, a nie na przykład siatkówkę lub boks?

Mój tata grał kiedyś w piłkę. Dlatego też było parcie z jednej strony.

Z czasem musiałeś znaleźć swój pierwszy klub…

Moim pierwszym klubem było Podbeskidzie. Trafiłem tam przez przypadek, bo kolega zabrał mnie na pierwszy trening i nawet nie wiedziałem, gdzie przyszedłem. To było w wieku ośmiu lat.

Co sądzisz o akademii Podbeskidzia?

Uważam, że akademia jest na bardzo wysokim poziomie. Ale to może odczuć tylko ten, kto spędził tam czas. Nie mam jej nic do zarzucenia, a wręcz przeciwnie. Mogę jej tylko podziękować za okres, jaki tam spędziłem. Sądzę, że bardzo wiele się nauczyłem od wielu różnych trenerów przez te dziesięć lat.

Przez jakiś czas grałeś w Centralnej Lidze Juniorów w barwach „Górali”. Czy mógłbyś powiedzieć, jaka jest różnica między „seniorką” a CLJ?

Na ten temat są różne opinie. Moim zdaniem piłka seniorska różni się pod wieloma aspektami od gry w Centralnej Lidze Juniorów. Na przykład w piłce seniorskiej spędza się mniej czasu przy piłce, a w dodatku trzeba więcej widzieć na boisku oraz podejmować szybsze decyzje. Uważam, że gra w CLJ to praca praktycznie na siebie. A w grze seniorskiej cała drużyna pracuje na wspólny sukces.

Jak wiązałeś szkołę z piłką?

Uważam, że nikt nie będzie miał z tym problemu, jeśli będzie miał parcie na tę grę. Ja miałem określony cel, by grać w piłkę na poziomie profesjonalnym. Wiązałem to więc, jak wiązałem. Czasami nie chodziło się do szkoły ze względu na treningi.

Czyli byłeś uparty?

Tak, dokładnie, ale przyszedł też okres, kiedy trzeba było wybrać, co tak naprawdę chce się robić. Właśnie wtedy trener dał mi do zrozumienia pewnymi słowami, że nie wolno jeździć po dwóch torach jednocześnie.

W takim razie dlaczego nie zostałeś dłużej w Podbeskidziu?

To jest bardzo trudne pytanie. Już wcześniej czułem, że chcę odejść. Wiedziałem, że Podbeskidzie dało mi wystarczająco dużo. Poczułem taki stop w swoim rozwoju. Uznałem, że trzeba spróbować czegoś innego.

Wypłynąć na głębsze wody?

Chciałem trafić do lepszej akademii. Miałem już takie parcie, że muszę grać, to dlaczego nie mogłem spróbować czegoś innego. Chciałem rozwijać się w innych klubach i łapać w nich doświadczenie.

W jakim okresie pojawiły się u Ciebie myśli o odejściu?

Już wcześniej myślałem o odejściu. Jadąc dwa razy na testy do innych klubów, już czułem, że chcę odejść. No ale z różnych powodów nie trafiłem tam.

W końcu przeszedłeś do innego klubu – LKS Goczałkowice. Dlaczego wybrałeś ten zespół, a nie inny?

Były inne kluby, do których chciałem trafić, ale po prostu jak się dostaje telefon od takiego zawodnika jak Łukasz Piszczek… To marzenie każdego młodego piłkarza, żeby się rozwijać przy takim profesjonaliście. Dużo nie musiałem myśleć i podjąłem taką, a nie inną decyzję, z czego jestem zadowolony.

Jaką rolę odgrywa dla Ciebie Łukasz Piszczek?

Myślę, że mógłbym pana Łukasza nazwać piłkarskim ojcem. Jest to osoba, która mnie pilnuje i patrzy, jak się rozwijam. Mam z nim kontakt, który pomaga mi w rozwoju oraz w dojrzewaniu w tym całym rejonie piłkarskim.

Może właśnie Ty będziesz taki jak on …

Miejmy taką nadzieję i do tego dążę.

Nadszedł czas na przejście do jeszcze lepszego zespołu. W jaki sposób zostałeś wypatrzony przez GKS Katowice?

To nie była łatwa decyzja. Stwierdziliśmy z panem Łukaszem, że GKS Katowice to będzie klub, który pomoże mi w dalszym rozwoju i osiąganiu wyższych szczebli. Pojechałem na tydzień treningów do GKS i rozegrałem swój pierwszy sparing z Górnikiem Zabrze. Nie było to dla mnie proste, gdyż był to mój pierwszy sparing z taką drużyną. Po meczu usłyszałem, że trenerzy są ze mnie zadowoleni i chcą mnie. Oczywiście zgodziłem się, nie zastanawiałem się nad tym długo, tylko się spakowałem i pojechałem. Od razu dostałem zaproszenie na obóz piłkarski w Rybniku. Tam się wszystko rozpoczęło.

Jaki był dla Ciebie start w tym sezonie?

Powiem szczerze, że nie było łatwo. W połowie obozu skręciłem kostkę i to dość poważnie, przez co musiałem aż miesiąc się rehabilitować. Ale pomogło to, że drużyna mnie wspierała w powrocie do gry. I poza tym to, jak zostałem przywitany przez kolegów, było dla mnie dużym zaskoczeniem.

Dlaczego?

Uważam, że młody piłkarz przychodząc do nowego klubu, nie ma łatwo. W szatni GKS Katowice jest prawdziwa drużyna. Co zresztą widać. Starsi zawodnicy pomagają młodym, co rzadko się zdarza. Poza tym motywują nas do pracy oraz widzą w nas potencjał, że będziemy grać gdzieś wyżej. Musimy być drużyną bliską, która stale to buduje z meczu na mecz oraz z każdym treningiem.

Co odczuwasz, gdy ubierasz strój trzykrotnego zdobywcy Pucharu Polski?

Zawsze jest jakiś stres, ale słowa, które mówi nam trener, że stres ma być naszym paliwem, motywują nas. Ale też uważam, że nie ma się czego bać. To jest po prostu zaszczyt występować w GKS Katowice. A wychodząc na boisko, mamy cieszyć się grą i nie myśleć o tym.

Jak oceniłbyś rundę jesienną w wykonaniu „Trójkolorowych”?

Uważam, że była to udana runda. Wiadomo, że można było zdobyć jeszcze więcej punktów, ale patrząc na to, że mamy całą nową kadrę, to i tak nam dobrze poszło. Ale to dopiero początek tego, co chcemy zrobić. Nie ma więc co o tym myśleć. Jeszcze trudna droga przed nami.

W takim razie co sądzisz o potencjale GKS Katowice?

Powiem, że GKS daje nam dużo możliwości. Odczuwamy z treningu na trening, że jesteśmy lepsi. I co mecz było widać naszą jeszcze lepszą grę. Czasami są jakieś spadki, ale tak jest u każdego. Nie zawsze będzie idealnie. Uważam, że profesjonalizm jest duży, czego pilnuje trener Górak, jak i cały sztab szkoleniowy.

Jak zdefiniowałbyś „dobre miejsce do rozwoju” dla młodego piłkarza?

Sądzę, że jest to miejsce, w którym młody zawodnik będzie mógł szlifować swoje umiejętności, a jednocześnie rozwijać się pod innymi aspektami piłkarskimi. Przykładem takiego miejsca jest GKS Katowice. Można powiedzieć, że mamy tam wszystko. Treningi indywidualne, na których jesteśmy sprawdzani pod każdym kątem. A to jest podstawa w takich klubach.

Czyli macie pewnego rodzaju rygor?

Tak. Właśnie takie kontrolowanie bardzo nam pomaga, by iść drogą profesjonalisty. U nas jest tak, że piłkarzem jest się całe 24 godziny na dobę. GKS Katowice ma naprawdę wielką historię, o której warto się też dowiedzieć. A kibice są dwunastym zawodnikiem. I również mamy świetny ośrodek treningowy.

A jak to wygląda od strony medialnej?

Mamy pewną zasadę w szatni. Wtedy kiedy możemy udzielać wywiadów, udzielamy ich. Ale kiedy mamy skupić się na treningach i na grze, to wtedy skupiamy się na tym, żeby cały czas się doskonalić.

Jaki wpływ mają media na zawodnika?

To zależy już od samego zawodnika. Czasem jest tak, że poprzez media niektórym może odbić.

Czy występuje jakiś przeskok między czwartą a drugą ligą?

Tak, jest to bardzo odczuwalne. W szczególności na treningach. Tu trzeba więcej pracować głową oraz wszystko widzieć. Nie jest to tak chaotyczne jak w różnych drużynach z czwartej ligi.

Jakie są Twoje cele na przyszłość?

Przede wszystkim moim celem jest się uczyć jako piłkarz. Z treningu na trening chcę być coraz lepszy oraz czuć, że się rozwijam. Droga do marzeń jest jeszcze daleka. A najpierw zacznijmy od tych celów.

Jesteś w wieku, w którym wielu młodych ludzi zaczyna nadużywać różnego rodzaju używek…

Tak, zauważyłem to, ale z takimi ludźmi mam mały kontakt albo rzadki. Staram się odbiegać od takiego towarzystwa. Przede wszystkim pilnuję siebie. Chcę być profesjonalistą i dążyć do tego co Łukasz Piszczek.

Kto pomagał Tobie w pokonywaniu trudności?

Zawsze pomagał mi mój tata, który był obok mnie. To on dbał o mój dalszy rozwój. Jeżeli trzeba było porozmawiać z klubem czy umówić testy, to on się tym zajmował. Za co jestem mu bardzo wdzięczny.

Wierzysz w siebie?

Tak, to jest podstawa. Jeżeli w siebie nie wierzysz, to po co zaczynać.

Zawsze tak było?

Były momenty załamania. Natomiast zawsze wtedy przychodziła pomoc od mojego taty.

Czy droga piłkarza jest również drogą do rozwoju człowieka?

Jak najbardziej. Pochodzę z takiego osiedla, można powiedzieć, niełatwego. Były tam różnego rodzaju nieprzyjemności takie jak bójki lub alkohol. Na szczęście w wieku ośmiu lat trafiłem do akademii, co pomogło mi w rozwoju osobistym. Cieszę się bardzo, że trafiłem wtedy do Podbeskidzia.

Byłem zaślepiony piłką i nadal jestem. Zawsze marzyłem, żeby zostać piłkarzem Bayernu, ale do tych marzeń jest jeszcze daleko. Najpierw trzeba zrealizować cele. Najbardziej podoba mi się gra w lidze niemieckiej. Obserwowałem bardzo często Francka Ribery’ego. Potem jak zmieniłem pozycję ze skrzydła na prawego obrońcę za czasów gry w Centralnej Lidze Juniorów, to oglądałem dużo meczów właśnie pana Łukasza czy też Philippa Lahma.

 

Źródło: GKS Katowice

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski