Ostre strzelanie urządzili sobie piłkarze New York Red Bulls w spotkaniu z Toronto FC. Podopieczni Hansa Backe’a zaaplikowali świeżo upieczonym mistrzom Kanady aż pięć bramek, nie tracąc żadnej. Bohaterem meczu był Estończyk Joel Lindpere, który strzelił gola i asystował przy dwóch bramkach Juana Agudelo. Dla młodego napastnika z Nowego Jorku był to pierwszy raz w karierze, kiedy zdobył więcej niż jednego gola w meczu.
W piękny, środowy wieczór na Red Bull Arena w Harrison zmierzyły się dwa zespoły, które nie rozpieszczają ostatnio swoich kibiców. Nowy Jork wygrał tylko raz w ostatnich 11 spotkaniach, a Toronto dopiero w ubiegłym tygodniu przerwało serię 9 meczów bez wiktorii. Na osłodę gościom pozostał fakt, że po raz trzeci z rzędu zdobyli oni w ubiegły weekend mistrzostwo Kanady, pokonując w finale Vancouver Whitecaps (1:1 w pierwszym meczu, 2:1 w rewanżu). Jeszcze bardziej budujące wieści nadeszły z ich obozu pod koniec czerwca, kiedy klub ogłosił podpisanie kontraktu z weteranami europejskich boisk: Holendrem Dannym Koevermansem (32 lata, PSV, 4-krotny reprezentant kraju) oraz Torstenem Fringsem (34 lata, ikona Werderu Brema i 79-krotny reprezentant Niemiec). Żadna z nowo nabytych gwiazd nie przyjechała jednak z drużyną do New Jersey. Z powodu kontuzji nie wystąpił także ich najlepszy strzelec, Brazylijczyk Maicon Santos.

Mimo osłabienia, w pierwszym kwadransie więcej z gry mieli goście, których trenerem jest mistrz Europy z 1988 roku, Holender Aron Winter. W 9. minucie ładnie prawą stroną przedarł się młodziutki Ekwadorczyk Joao Plata, zwiódł obrońcę, ale jego strzał zablokował ofiarnie interweniujący Rafael Marquez. Kilka minut później soczystym strzałem z 20 metrów popisał się Holender Nick Soolsma, jednak Greg Sutton zdołał odbić piłkę przed siebie. W 19. minucie znowu z dobrej strony pokazał się Plata. Filigranowy skrzydłowy po serii zwodów wpadł w pole karne. Jego strzał był zbyt anemiczny, żeby zaskoczyć Suttona, który ma na swoim koncie 16 meczów w reprezentacji… Kanady.
Nowy Jork na początku grał zupełnie bez pomysłu. Marquez wyglądał jakby wolał grać na Copa America z rezerwową drużyną Meksyku niż na Red Bull Arena. Pozyskany w ubiegłym tygodniu z D.C. United Dax McCarty miał olbrzymie problemy w środku pola, więc cofał się Thierry Henry, ale i jego podaniom brakowało precyzji. Bohater z San Jose, Joel Lindpere (strzelił dwa gole), też wyglądał na zmęczonego. Dość powiedzieć, że jedyną godną uwagi akcję w pierwszych dwóch kwadransach gospodarze przeprowadzili w 18. minucie, kiedy Henry zatańczył z piłką przed polem karnym, ładnie wyłożył ją Danemu Richardsowi, ale ten pomylił się o metr.















