Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza dali z siebie wszystko i osiągnęli korzystny rezultat. Pokonali oni Zagłębie Lubin 2:0.
Zawisza zarówno, jak i Zagłębie Lubin w ostatnim czasie zaczęły prezentować się nieco lepiej na płaszczyźnie ligowej. Oba zespoły planowały wygrać, by polepszyć swoją sytuację w rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy. W szczególności piłkarze gospodarzy, dla których zwycięstwo mogło się okazać drugim z rzędu przed własną publicznością.

Już niedługo po pierwszym gwizdku arbitra mogła paść bramka. Drużyna bydgoskiego Zawiszy popełniła błąd w formacji defensywnej, co próbował wykorzystać Arkadiusz Piech. Jednak napastnik Zagłębia Lubin posłał piłkę obok słupka bramki przeciwnika. Goście z Dolnego Śląska w pierwszych minutach przejmowali inicjatywę, nie dając najmniejszych szans na skonstruowanie akcji Zawiszy. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza za wszelką próbowali znaleźć sposób na przechytrzenie defensorów rywala, lecz za każdym razem kończyło się to fiaskiem. W 18. minucie meczu Aleksander Kwiek chciał zaskoczyć Wojciecha Kaczmarka strzałem z 25 metrów, lecz golkiper Zawiszy był na posterunku.
Pod koniec pierwszej części meczu Zawisza przycisnął i próbował zdobyć gola tuż przed zmianą stron. Obrońcy lubinian bardzo dobrze spisywali się w formacji defensywne, nie pozwalając sobie nawet na najmniejszy błąd. Do szatni piłkarze obu drużyn schodzili przy bezbramkowym remisie i mieli nadzieję, że po przerwie uda się im przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojego zespołu.
W 51. minucie podopieczni Ryszarda Tarasiewicza mogli objąć prowadzenie. Vasconcelos oddał strzał na bramkę z odległości szesnastego metra i był bardzo bliski pokonania bramkarza. Jednak piłka zatrzepotała na bocznej siatce. Kilka minut później ten sam zawodnik znalazł się w dobrej sytuacji po podaniu Wójcickiego i pokonał bramkarza gości. W 68. minucie gospodarzom było o wiele łatwiej, bo boisko opuścił z powodu czerwonej kartki Adam Banaś.
Zawisza nie odpuścił i zdobył bramkę trzy minuty przed końcem zawodów. Vahan Gewogrian wycofał piłkę do Drygasa, a ten popisał się precyzyjnym strzałem, nie dając szans bramkarzowi Zagłębia. Goście próbowali z całej mocy, aby zdobyć honorowego gola, lecz piłkarze dowodzeni przez Ryszarda Tarasiewicza grali ostrożnie i uważnie, nie pozwalając na utratę bramki. Mecz skończył się pozytywnie dla Zawiszy, który wygrał drugi mecz z rzędu.











