Zawisza Bydgoszcz pokonał Pogoń Szczecin 2:1. Bramki dla gospodarzy zdobywali: Rafał Leśniewski oraz Adrian Błąd. Do siatki Zawiszy trafił Bartosz Ława.
Na zakończenie 32. kolejki I ligi Zawisza Bydgoszcz grał z Pogonią Szczecin. Mecz był dla obu drużyn bardzo ważny, ponieważ głównym celem na ten sezon tych dwóch ekip był awans do najlepszej ligi w Polsce. Po ewentualnym zwycięstwie Zawiszy piłkarze zrobiliby kilkukilometrowy krok w kierunku ekstraklasy.

Od początku spotkania oba zespoły chciały strzelić pierwszą bramkę. W akcjach jednych i drugich widać było sporo niedokładności i szarpania, przez co akcje były niedokładne. Pierwsi ciekawą sytuację stworzyli gospodarze. Michał Masłowski spróbował uderzenia z 20 metrów, jednak piłka przeleciała minimalnie obok słupka Fabiniaka. Kolejną szansę na zdobycie gola miał inny zawodnik Zawiszy – Rafał Leśniewski – jego strzał poszybował tuż obok bramki.
Kilka minut później pierwszą dogodna sytuację na strzelenie gola mieli przyjezdni. Akahoshi doskonale wrzucił piłkę w pole karne. W bramce świetnie spisał się Andrzej Witan, który obronił strzał oraz dobitkę „Portowców”. Po groźnym ataku Pogoni Szczecin Zawisza zaczął szukać szansy na zdobycie gola. Dwukrotnie uderzał Rafał Leśniewski, jednak w bramce Fabiniak nie pozwał piłce, żeby ugrzęzła w siatce. Golkiperzy jak dotąd spisywali się fantastycznie. Vuk Sotirović popisał się kapitalnym strzałem po długim roku, jeszcze lepiej interweniował Witan. Do końca pierwszej połowy zawodnicy ani jednej, ani drugiej ekipy nie stworzyli sobie dogodnej szansy na strzelenie bramki. Wynik do przerwy 0:0.
Pięć minut po pierwszym gwizdu sędziego w drugiej części spotkania bardzo dobry strzał oddał Łukasz Masłowski. Były kolega z Widzewa Łódź – Bartosz Fabiniak, nie po raz pierwszy popisał się dobrą interwencją i nadal wynik nie uległ zmianie. Kilka minut później dość kontrowersyjną decyzję podjął Piotr Siedlecki, który mógł użyć gwizdka i wskazać na jedenasty metr, tak się nie dzieje i na bramkę dziewięć tysięcy kibiców musiało jeszcze poczekać.
Worek z golami otworzył się w 63. minucie. Fabiniak wypuścił piłkę z rąk i aktywny w pierwszej połowie Rafał Leśniewski strzelił pierwszą bramkę dla Zawiszy. Dopiero po tym golu mecz nabrał kolorowych barw i obie drużyny podkręciły tempo spotkania.












