Zawisza Bydgoszcz zremisował z Jagiellonią Białystok 1:1 w drugim spotkaniu półfinału Pucharu Polski. Zaliczka z pierwszego meczu pozwoliła bydgoszczanom awansować do finału rozgrywek, gdzie Zawisza zagra po raz pierwszy w historii.

Pojedynek w Białymstoku Zawisza rozstrzygnął na swoją korzyść. Dwubramkowe zwycięstwo pozwoliło bydgoszczanom realnie myśleć o finale Pucharu Polski. Jednak spotkanie w Bydgoszczy do łatwych nie należało. Piłkarze Jagiellonii prowadzeni przez nowego trenera, Michała Probierza, od początku meczu rzucili się do odrabiania strat. Ataki na bramkę Wojciecha Kaczmarka opłaciły się. W 22. minucie po dośrodkowaniu Dzalamidze piłkę z pola karnego próbował wybić obrońca Zawiszy, Andre Micael. Zrobił to jednak tak niefortunnie, że futbolówka trafiła pod nogi Adama Dźwigały, który z najbliższej odległości nie dał żadnych szans golkiperowi bydgoszczan. Strata bramki wprowadziła lekką nerwowość w szeregi zawodników Zawiszy. Jagiellonia mogła zdobyć drugiego gola, ale najpierw Filip Modelski trafił w poprzeczkę, a potem w polu karnym, po starciu z Hermesem, padł Nika Dzalamidze. Sędzia Szymon Marciniak pokazał jednak zawodnikowi Jagiellonii żółtą kartkę za symulowanie.
Druga połowa wyglądała podobnie. Jagiellonia atakowała, Zawisza się bronił. Do końca spotkania ważyły się losy dwumeczu. Wątpliwości rozwiał rezerwowy zawodnik Zawiszy, Jorge Kadu, który po kontrze zespołu i znakomitym podaniu od Luisa Carlosa pokonał strzałem w długi róg Jakuba Słowika. Spotkanie zakończyło się remisem i dzięki temu Zawisza zagra 2 maja na Stadionie Narodowym po raz pierwszy w swojej historii w finale Pucharu Polski. Rywalem bydgoszczan będzie Arka Gdynia lub Zagłębie Lubin.











