15 czerwca reprezentacja Brazylii rozegra swój pierwszy mecz w Pucharze Konfederacji. Czy tym meczem rozpocznie zwycięski marsz zakończony w Johannesburgu 28 czerwca? Przekonamy się już niebawem.
Przeciwnikiem „Canarinhos” w pierwszym meczu będzie reprezentacja Egiptu. Egipcjanie na turniej do RPA przyjechali bez swojej największej gwiazdy, napastnika Middlesbrough, Ahmeda Hossama Husseina Abdelhamida, znanego szerzej, jako Hossam Mido. Oficjalnie nie został powołany z powodów „taktycznych”, lecz tajemnicą poliszynela jest, że były gracz m.in.: Ajaxu, Marsylii, Romy czy Tottenhamu jest skonfliktowany z trenerem Hassanem Shehata. Konflikt ten ciągnie się od 2006 r., gdy trener „Faraonów”, ściągnął Mido z boiska w półfinałowym meczu Pucharu Narodów Afryki.
Jednak to, że nie ma Mido nie oznacza, że reprezentacja Egiptu nie ma w swoim składzie ciekawych piłkarzy. Ciężar gry będą brali na siebie nietuzinkowy rozgrywający, Mohamed Shawky, na co dzień podobnie jak Mido, broniący barw „Boro”, oraz napastnik Borussi Dortumnd, Mohamed Zidan.
Brazylijczycy na tegoroczny Puchar Konfederacji przywieźli bardzo silną drużynę. W kadrze są m.in.: Kaka, Robinho, Daniel Alves, Lucio, Baptista, Pato czy Louis Fabiano. Ten ostatni głośno mówi o tym, że celuje w koronę króla strzelców turnieju. Dla obrońców tytułu, mecz ten ma być spacerkiem, przed decydującymi rozstrzygnięciami z USA i zwłaszcza z Włochami. Dla Brazylijczyków turniej ten ma być decydującym sprawdzianem przed przyszłorocznymi Mistrzostwami Świata. Do tej pory zwycięzca PK zawsze zawodził na odbywających się później MŚ. Co na to Dunga i jego zawodnicy?










