Koniec okresu wakacyjnego. Dla jednych udręka, powrót do pracy, do szkoły. Dla innych – moment oczekiwany od dawna, bo po blisko 3 miesiącach wracają mecze międzynarodowe. Już 4 września polska reprezentacja w piłce nożnej podejmie we Frankfurcie kadrę Niemiec. Czy na tydzień przed tym starciem Adam Nawałka ma powody do zmartwień?
6 meczów, 2 remisy, 0 porażek – ten bilans pozwolił naszym „Orłom” poważnie myśleć o awansie na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Podopieczni Adama Nawałki są już bardzo bliscy wywalczenia 3. miejsca gwarantującego udziału w barażach, ale do końca będą walczyć o jak najbardziej realną jedną z dwóch pierwszych lokat. Po historycznym zwycięstwie nad Niemcami w ubiegłym roku nasi piłkarze zdają sobie sprawę, że tym razem wcale nie musi być tak wesoło. Na tydzień przed rewanżowym spotkaniem z ekipą Joachima Loewa nasza reprezentacja zmaga się z kilkoma problemami.
Adam Nawałka może mieć spory problem z obsadzeniem bramki. I to nie dlatego, że na tej pozycji nie ma dużego wyboru, wręcz przeciwnie: nasz selekcjoner ma klasyczny kłopot bogactwa. Po tym, jak Wojciech Szczęsny stracił uznanie w oczach Arsene’a Wengera, rywalizacja o miejsce w bramce toczyła się między Łukaszem Fabiańskim a Arturem Borucem. Ostatecznie były szkoleniowiec Górnika Zabrze zdecydował się postawić na bramkarza Swansea, który w niedawno rozpoczętym sezonie Premiership nadal jest numerem jeden u „Łabędzi”. Do Premier League wrócił jednak słynny „Borubar”, który wraz z AFC Bournemouth wywalczył historyczny awans. On także nie ma sobie równych w swoim klubie i po powrocie do jednej z najlepszych (o ile nie najlepszej) lig w Europie przypomina, że nadal można na niego liczyć.

Grzanie ławy nie podobało się Wojciechowi Szczęsnemu, który po przyjściu Petra Cecha do Arsenalu zrozumiał, że francuski szkoleniowiec nie uwzględnia go w swoich planach. „Ciezny”, jak wołają na niego Anglicy, nie zamierzał jednak rezygnować z gry w klubie, w którym stawiał pierwsze kroki w piłce, i postanowił odejść do ambitnie prezentującej się Romy, by udowodnić Francuzowi swoją wartość. Jak dotąd przeprowadzka mu bardzo służy: 25-latek zaliczył świetny okres przygotowawczy, a w pierwszym meczu ligowym popisał się interwencją kolejki w Serie A. Ostatni z powołanych, Przemysław Tytoń, udanego debiutu w Bundeslidze nie miał, bo jego VFB Stuttgart nie zdobył jeszcze punktu, do czego były gracz Elche przyczynił się, prokurując rzut karny.
Co do obrony, sprawa się nieco komplikuje. Do czwartku wieczór jedynym piłkarzem pewnym występu z Niemcami mógł się czuć Kamil Glik. Wobec kontuzji Michała Pazdana, jakiej nabawił się w rewanżu z Zorią Ługańsk, większej konkurencji nie będzie miał Łukasz Szukała. „Pazdek” dał Nawałce poważne argumenty w meczach z Gruzją i Grecją na to, by selekcjoner w najbliższych spotkaniach stawiał właśnie na niego. Były stoper Jagiellonii Białystok wywalczył sobie pozycję w składzie Legii, ale po lekkiej kontuzji, którą niedawno wyleczył, przyszedł nieco bardziej dokuczliwy uraz łokcia i niemal pewne jest, że do przyszłego tygodnia się nie wykuruje. Nie do końca wiadomo, w jakiej dyspozycji jest Łukasz Szukała. „Szuki” zamienił ostatnio Arabię Saudyjską, gdzie trener nie dawał mu szans, na Turcję, ale okazji do debiutu jeszcze nie miał. Thiago Cionek chyba w ogóle nie wchodzi w rachubę i szczerze mówiąc, sama obecność wśród powołanych powinna dla niego być powodem do radości.












