W ubiegłym tygodniu nasi piłkarze raczej bardziej myślami byli przy świątecznych stołach niż na boiskach piłkarskich. Żaden z naszych reprezentantów nie pokazał się z dobrej strony, udany powrót do składu zaliczył tylko Euzebiusz Smolarek.
Polski skrzydłowy grał 76 minut w wygranym 4:1 spotkaniu z Alemannią Aachen i zaliczył dwie asysty. Zapewne tak dobre występy pozwolą mu na dłużej zadomowić się w pierwszym składzie Borussi.
Na niemieckich boiskach pełne mecze rozegrali także Jacek Krzynówek w Wolfsburgu i Artur Wichniarek w Arminii, żaden z nich nie wpisał się jednak do kajetu sędziego. Zrobił to natomiast po raz kolejny Marek Saganowski, który zdobył w 45. minucie bramkę dla Southampton w wygranym 2:0 meczu z Luton. Całe spotkanie zagrał Bartosz Białkowski, a Grzegorz Rasiak pojawił się na ostatnie 7 minut. Drużyna Polaków ma ostatnio dobrą passę i odżyły w niej nadzieje na awans do Premiership.
Wielki pech nie opuszcza Macieja Żurawskiego. W ubiegłą sobotę wreszcie powrócił do pierwszego składu po kontuzji, miał kilka okazji do zdobycia bramki (musi popracować nad skutecznością) i w końcu w 33. minucie musiał opuścić boisko po faulu Craigena. Czyżby kolejna kilkumiesięczna absencja Żurawia?
We Włoszech Kamil Kosowski zagrał ostatnie pół godziny, jego Chievo przegrało kolejny raz. W jeszcze większym kryzysie jest Palermo, które uległo na swoim stadionie 1:3. Radosław Matusiak ponownie na ławce rezerwowych i chyba zaczyna rozmyślać, jakim błędem było przeprowadzenie się do Serie A.
Tym razem słabo Polacy w lidze Portugalskiej. Boavista przegrała na wyjeździe z Aves, zarówno Rafał Grzelak jak i Przemysław Kaźmierczak nie mogli odmienić losów spotkania.










