Gdy Paweł Wszołek przyjeżdżał na wrześniowe i październikowe zgrupowanie reprezentacji Polski, był w szczytowej formie. W pełni zasługiwał na znalezienie się w gronie najlepszych zawodników w Polsce, a w obliczu rozczarowujących występów Casha w reprezentacji mógł nawet pokusić się o pierwszy skład. Teraz sytuacja jest jednak inna.
Paweł Wszołek bez formy na reprezentację?
Nie mówimy, że jest już rządek piłkarzy lepszych od niego, gotowych do wskoczenia na jego miejsce. O tym zresztą będziemy pisać w dalszej części artykułu. Jednak Paweł Wszołek nie prezentuje się aktualnie na takim poziomie, który pozwalałby racjonalnie stwierdzić, że może dać coś pozytywnego tej reprezentacji. Było tak w październiku, było tak we wrześniu, jednak teraz tak nie jest.
Paweł Wszołek właściwie od początku sezonu do październikowej przerwy na kadrę prezentował się niesamowicie. Notował asysty jak szalony, strzelał bramki, był wszędzie na boisku. Efektem tego jest fakt, że w tym sezonie do strzelca bramki dogrywał już 12 razy, a mamy listopad. Wszołek był przebojowy. Widać było chociażby w spotkaniu najświeższym, a więc z Lechem, że nie jest on w takiej formie, w jakiej był. Nieczysto trafiał w piłkę, zanotował dziewięć strat, nie wchodził praktycznie w ogóle w dryblingi, w defensywie nie wykazał się niczym szczególnym.
Do tego uwidoczniła się wada Wszołka, którą pokazywał przez cały sezon. Teraz jednak, gdy inne rzeczy przestały wychodzić wzorcowo, widać to lepiej – nieskuteczność. Oczywiście wahadłowy Legii ma cztery bramki w tym sezonie, ale od początku rozgrywek było wiele sytuacji, w których goli nie strzelał, a powinien. Nie było to też tak widoczne, bo rzadko kiedy były to tzw. „patelnie”, jednak w dobrych sytuacjach Paweł Wszołek często nawet nie dawał szansy bramkarzowi na pomyłkę, bo strzał był oddany źle.
Aktualnie nie możemy powiedzieć, że Paweł Wszołek jest motorem napędowym Legii Warszawa, a wcześniej nim był. Do pewnego momentu, dopóki też z formą nie eksplodował Erik Exposito, można było również powiedzieć, że gra najlepiej w lidze. I pewnie z takim stwierdzeniem spora część osób by się zgodziła. Teraz na tle Legii nie wyróżnia się tak bardzo, nie bierze wielkiej odpowiedzialności za akcje drużyny. Zostało to zrzucone na barki Josue, a wcześniej trzymali ją razem z innymi. Masa akcji przechodziła przez Wszołka, a on wykonywał wiele dośrodkowań, teraz jest bardziej anonimowy.
Miał świetne wejście w sezon
To, jak Paweł Wszołek rozpoczął sezon, nie tylko w PKO Ekstraklasie, było naprawdę niesamowite. W dwumeczu z Ordabasami zdobył bramkę i zaliczył dwie asysty. Później z Austrią Wiedeń asysta, z Midtjylland dwie asysty. W PKO Ekstraklasie też rozpoczął z przytupem. W spotkaniu z ŁKS-em otwierającym dla „Wojskowych” zmagania ligowe zaliczył dwie asysty, z czego na pewno zadowolony był Tomas Pekhart, który tamtego wieczoru zdobył hat-tricka.
Później Kosta Runjaic musiał bardzo mocno rotować składem, ponieważ Legia walczyła o europejskie puchary, a nie było jeszcze chociażby Gila Diasa. Pole manewru było więc ograniczone, a faza grupowa Ligi Konferencji Europy była priorytetem, stąd Paweł Wszołek w ekstraklasie dostawał trochę odpoczynku. W kolejnych meczach ligowych dołożył jeszcze parę liczb, a nie możemy również zapominać o spotkaniu z Aston Villą, który w wykonaniu całego zespołu był świetny. Paweł Wszołek nie był wyjątkiem – liczbowo też wygląda to dobrze, bo zaliczył asystę i strzelił bramkę.











