Reprezentacja Polski pokonała Macedonię 4:1. Bramki strzelali: Arkadiusz Milik, Szymon Pawłowski, Artur Jędrzejczyk i Waldemar Sobota.
Ten mecz nie był rozgrywany w terminie FIFA, więc trener Waldemar Fornalik mógł tylko powołać zawodników z naszej ligi. Dla niektórych graczy była to bardzo duża szansa na to, aby zaimponować naszemu selekcjonerowi i później częściej załapywać się do pierwszej reprezentacji. Dodajmy również, że rywal nie przyjechał w najsilniejszym składzie. To spotkanie zostało rozegrane na neutralnym terenie. Jego gospodarzem było tureckie miasto Antalya.
Od początku tego pojedynku Polacy wyszli wyżej, chcąc zaskoczyć Macedończyków składną akcją. Rzecz ta nie udała się i nasi rywale wyszli z opresji. Później chcieli spłatać nam figla z rzutu wolnego, ale Łukasz Skorupski nie dał się zaskoczyć. Obie drużyny spokojnie rozgrywały piłkę w środkowej strefie boiska. Następnie wywalczyliśmy rzut wolny blisko pola karnego. Owy stały fragment gry przyniósł owoce, gdyż po zamieszaniu sędzia podyktował rzut karny. Wykonawcą był Szymon Pawłowski, który swojej szansy nie wykorzystał. Jednakże akcja nie spaliła na panewce, bo dobijający Arkadiusz Milik umieścił piłkę w siatce. Był to pierwszy gol w reprezentacji Polski zawodnika Górnika Zabrze.

Widać było, że podopieczni Waldemara Fornalika wyraźnie przejęli inicjatywę, nie dopuszczając rywala do kontry. W 23. minucie Polacy zdobyli drugą bramkę. Na listę strzelców wpisał się Szymon Pawłowski, który zrewanżował się za poprzednio zmarnowany rzut karny. Bardzo aktywny był Jakub Kosecki, który ciągle brał udział w akcjach ofensywnych. Podania reprezentantów Macedonii były bardzo czytelne, dlatego bezproblemowo przejmowaliśmy piłkę w środku pola. Waldemar Fornalik mógł być zadowolony z postawy swoich zawodników, bo prowadzili do przerwy 2:0.
Na drugą połowę szkoleniowiec Polaków dokonał trzech zmian. Pojawili się: Waldemar Sobota, Dominik Furman i Bartosz Rymaniak. Szybko mogliśmy zdobyć kolejnego gola po akcji Milika i Soboty. Ten drugi mógł zaliczyć szybkie udane wejście, ale nie pokonał golkipera Macedonii. W 50. minucie Dominik Furman uderzał z dużej odległości, mając zamiar zdobyć gola. Wszystko zakończyło się fiaskiem, ale można go pochwalić za odwagę. Kiedy nasi przeciwnicy ruszali szybkimi kontratakami, my staraliśmy się wyłączać ich z gry faulami taktycznymi. Przede wszystkim było widoczne duże zaangażowanie Arkadiusza Milika, który biegał ambitnie blisko pola karnego, ale także próbował wymusić błąd w zespole Macedonii. Dobrym strzałem popisał się Łukasz Broź, lecz to było za mało, aby pokonać bramkarza gospodarzy.
W 60. minucie opuścił boisko Jakub Kosecki, a na placu gry pojawił się Tomasz Kupisz z Jagiellonii Białystok. Mieliśmy dobrą okazję do tego, by zdobyć trzeciego gola. Po dośrodkowaniu Dominika Furmana jego kolega z klubu Artur Jędrzejczyk jednak spudłował. Chwilę później, w bardzo podobnej sytuacji, młody stoper Legii się zrehabilitował i skierował piłkę do siatki, podwyższając na 3:0.











