Reprezentacja Polski w piłce nożnej kobiet awansowała do finału młodzieżowych mistrzostw Europy U-17. Zawodniczki oraz trener nie kryli radości po wygranym meczu.
– Od początku wierzyłem, że jesteśmy w stanie zwyciężyć w tym meczu. W pierwszej połowie byliśmy zdecydowanie lepsi, mieliśmy dużo więcej okazji, dużo stałych fragmentów gry i m.in. po jednym z nich zdobyliśmy bramkę na 1:0. Pechowo minutę później straciliśmy gola, ale patrząc na przebieg całego spotkania, zdecydowanie zasłużyliśmy na to zwycięstwo – powiedział po meczu „Biało-czerwonych” szkoleniowiec kadry Zbigniew Witkowski.
– Jesteśmy bardzo szczęśliwe, że wygrałyśmy ten mecz. Pierwszy raz w historii dostałyśmy się do finału mistrzostw Europy. Rozegrałyśmy bardzo dobre spotkanie, chyba najlepsze do tej pory. Wygrałyśmy 3:1, strzeliłyśmy trzy piękne bramki. No i co mogę powiedzieć? Gramy w finale – powiedziała Ewa Pajor.
Polki przeważały od początku spotkania, czego efektem było wiele sytuacji stworzonych już na początku spotkania.
– Na początku meczu miałam trzy znakomite okazje, z których mogły paść bramki. Niestety nie udało się. Przez całe spotkanie grałam swoją piłkę i w końcu, na koniec meczu, udało mi się strzelić upragnioną bramkę – dodaje strzelczyni trzeciej bramki.
Po szaleńczym spotkaniu zawodniczki były wycieńczone, jednak jak zapewniają „Biało-czerwone”, dwa dni wystarczą na zebranie sił i wystartowanie do finału z jeszcze większą werwą.
– Uważam, że to był najważniejszy mecz, nie tylko w tym sezonie, ale do tej pory w całym życiu i tak naprawdę dałyśmy z siebie wszystko. Nie rozegrałyśmy żadnego meczu lepiej niż ten. W innych meczach dawałyśmy tyle samo z siebie, ale ten był najlepszy w naszym wykonaniu. I my, i trener jesteśmy z siebie zadowoleni. Do finału mamy dwa dni odpoczynku, ale dałyśmy z siebie wszystko i niemal żadna z nas nie ma w sobie sił – powiedziała Paulina Dudek.
– Jeśli w finale damy jeszcze więcej niż teraz, to jesteśmy w stanie wygrać z Hiszpankami. Mamy dwa dni na regenerację i na pewno się pozbieramy – dodaje.
Jak podkreśla trener kadry, Zbigniew Witkowski, najważniejsze było podejście piłkarek do tego spotkania. Koncentracja oraz założenia taktyczne walnie przyczyniły się do ostatecznego triumfu.
– Skupiłem się przede wszystkim na tym, abyśmy podeszli do tego meczu jak najbardziej skoncentrowani, żeby od początku narzucić swój styl gry. Było to widać, bo jeśli czeka się tylko na to, co zrobi przeciwnik, to wtedy mecz nie zawsze rozwija się tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Po tym spotkaniu wyróżniłbym cały zespół – dodał Zbigniew Witkowski.
– Chciałbym jeszcze coś podkreślić. W pierwszej i drugiej rundzie kwalifikacji mistrzostw Europy rozegraliśmy sześć meczów i w tych meczach bramki dla nas strzelało sześć różnych zawodniczek. Ta wszechstronność to nasza siła i dzisiaj to było widać. Trzy gole, trzy różne piłkarki je strzeliły. Martwi mnie jednak jedna rzecz. Posypała nam się linia defensywy. Lewa obrończyni otrzymała drugą żółtą kartkę, co eliminuje ją z finału. Jeśli chodzi o środkową obrończynię, to doznała ona kontuzji, jednak nie wiemy, na ile ona jest poważna, ale na razie nie wygląda to dobrze. Do meczu finałowego zrobimy dosłownie wszystko, aby pokazać swoją grę. Znowu nie będziemy skupiać się na wyniku, a na naszych zadaniach i ich realizacji – kończy szkoleniowiec reprezentacji Polski kobiet U-17.










