Od zakończenia mistrzostw Europy w piłce nożnej mężczyzn minęło już kilka dni. To dobry czas, by spokojnie, na chłodno skomentować to, co działo się w Polsce i na Ukrainie. Turniej wygrali Hiszpanie. Przez wiele lat motto ich kibiców brzmiało: „Gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze”. Jak się okazuje, powiedzenie to można zastosować do czempionatu Starego Kontynentu. W jego przypadku powinno jednak brzmieć: „Zagraliśmy jak zawsze, wygraliśmy jak zawsze”.
Mistrzostwa Europy w piłce nożnej w Polsce i na Ukrainie były jak sen, naprawdę piękny sen. Chciałoby się, by trwał i trwał, lecz ten musiał się kiedyś skończyć, co nastąpiło 1 lipca. W przeciwieństwie jednak do zwykłego snu towarzyszącego nam co noc ten nie uległ zapomnieniu. Mało tego, pozostanie nie tylko w naszej pamięci na długie, długie lata. Mimo że nasze marzenia niemal w stu procentach zostały zrealizowane, w beczce miodu znajduje się jednak łyżka dziegciu. Warto zatem na chłodno zastanowić się i skomentować wszystkie te wydarzenia.
Negatywy

Pierwszym poważnym minusem, przez który Euro 2012 negatywnie zapisze się w naszej pamięci, jest postawa naszej reprezentacji. Ze wszystkich trenerów, którzy prowadzili swoje reprezentacje na Euro, Franciszek Smuda miał najwięcej czasu na przygotowanie zespołu do turnieju. Jak mu to wyszło? Tak naprawdę rewelacyjnie, ale pod warunkiem że weźmiemy pod uwagę pierwsze pół godziny każdego spotkania. Potem, kolokwialnie mówiąc, nasi po prostu puchli, oddając rywalom pole do popisu. Polacy nie grali źle, ale jednak odpadli zasłużenie. To, co zostało po ich występie, można nazwać jednym wielkim wstydem. Szczerze mówiąc, sztuką było, grając u siebie, mając za sobą tak ogromną rzeszę tak wspaniałych kibiców, nie wyjść z najłatwiejszej grupy, jaką można było sobie wyobrazić. Była szansa na historyczny sukces, a nastąpiła historyczna porażka. Dla pocieszenia można powiedzieć, że nie jesteśmy pierwszymi gospodarzami, którzy odpadli na tym etapie turnieju. Dołączyliśmy do grona, w którym już znalazły się Belgia, Szwajcaria, Austria oraz Ukraina.
Niezbyt chlubnie w historii mistrzostw Europy zapiszą się również niektóre zachowania kibiców. Mile nie będziemy wspominać spięć pomiędzy kibicami Polski i Rosji. Spotkaniom tych dwóch krajów zawsze towarzyszy wiele podtekstów i zaszłości historycznych. Nie bez wpływu jest również to, co się wydarzyło ponad dwa lata temu pod Smoleńskiem. Podczas czempionatu doszło do sytuacji, której zdecydowanie można było uniknąć. Tymczasem policja ujęła ponad 200 osób, z czego ogromną większość stanowili mieszkańcy kraju gospodarza. Poza tym mało pozytywnie w Euro 2012 zapisali się sympatycy futbolu z Chorwacji. Nie dość, że to oni rzucali na boiska race, z których powodu przerywano mecze, to jeszcze doszło między nimi do bójek. Ciekawe jest to, że nie wynikały one z nadmiernego spożycia alkoholu czy środków odrzucających, a z sympatii do różnych klubów piłkarskich.













