Wondolowski: Nie dla Polski


18 czerwca 2011 Wondolowski: Nie dla Polski

W swoim ostatnim sparingu przed rozgrywkami o Złoty Puchar reprezentacja USA uległa mistrzom świata, Hiszpanii, 0:4. Chris Wondolowski, który jeszcze niedawno przymierzany był do gry w naszej kadrze, zagrał podobnie jak reszta drużyny: słabo i nieprzekonywająco. Ale mimo to buńczucznie zapowiada rehabilitację podczas najbliższych pojedynków mistrzostw strefy CONCACAF.


Udostępnij na Udostępnij na

Czy możesz podsumować dzisiejszy mecz?

To było naprawdę ciężkie spotkanie, ale trzeba pamiętać, że graliśmy z najlepszą drużyną na świecie. Porażka oczywiście nas nie satysfakcjonuje, ale zdajemy sobie sprawę, że sama gra przeciwko takiego pokroju przeciwnikowi daje mnóstwo doświadczeń. To była dla nas gorzka, ale świetna nauczka.

Trener Bradley wypowiedział niemalże te same słowa na pomeczowej konferencji – ale czy możesz sprecyzować: czego tak naprawdę nauczył Cię ten mecz?

„Wondo-boy” często oglądał plecy pomocników hiszpańskich.
„Wondo-boy” często oglądał plecy pomocników hiszpańskich. (fot. własne, Jarek Moczerniuk)

Jak już stwierdziłem wcześniej – Hiszpanie są numerem jeden na świecie. To doprawdy niesamowite, jak oni potrafią się świetnie ustawić  i jak błyskawicznie podejmują boiskowe decyzje. Ich podania są superdokładne, a ich umiejętność szybkiego przechodzenia z obrony do ataku jest wprost spektakularna.

Kilka dni temu grałeś ligowy mecz w MLS, a dziś przeciwko mistrzom świata. Różnica poziomów?

Kolosalna, naprawdę. Ci faceci to profesjonaliści, najlepsi fachowcy w swojej dziedzinie. Nie chciałbym stawiać MLS na niższym szczeblu, ale Hiszpania to zupełnie inna, wyższa półka.

La Furia Rojanie dała amerykańskiemu orłowi nawet rozwinąć skrzydeł. Nie denerwowało Cię, że nie jesteście w stanie stworzyć sobie żadnej okazji?

Obojętnie, czy gra się przeciwko mistrzom świata, czy też nie, nikt nie lubi przegrać u siebie 0:4, a już szczególnie, kiedy stadion pęka w szwach.  Więc pewnie, że jestem wkurzony, ale rozmiary porażki udowodniły nam, jak długa jeszcze przed nami droga. Musimy ciężko pracować jako drużyna, aby zmniejszyć dystans do czołówki. Jeśli chodzi o okazje – raz naprawdę niewiele brakowało, aby udało mi się uderzyć na bramkę Reiny głową po centrze Goodsona, ale ktoś w ostatniej chwili mnie popchnął z tyłu. Działo się to w polu karnym, ale sędzia nie zareagował. Poza tym nie otrzymałem dziś podań, z którymi mógłbym coś zrobić. Ale oczywiście to po części zasługa hiszpańskiej defensywy, która nie pozwoliła nam dziś na zbyt wiele.

Za kilka dni zagracie z Kanadą w pierwszym spotkaniu grupy C rozgrywek o Złoty Puchar CONCACAF. Jeśli Bob Bradley pozwoli Ci zagrać choćby minutę w tym turnieju, stracisz bezpowrotnie szansę na grę w kadrze Polski. Nie będziesz żałować?

Nie, gra dla Polski nigdy nie wchodziła w rachubę. Zresztą, nikt się ze mną oficjalnie nie kontaktował w tej sprawie. Jestem dumny z tego, że gram w barwach USA i nie mogę się doczekać, kiedy w końcu zdobędę pierwszą bramkę. I obojętne jest to dla mnie czy gram minutę czy całe spotkanie: planuję zacząć strzelać już wkrótce.

Komentarze
~urs (gość) - 10 lat temu

chlopak po prost uczeuje tą tożsamośc narodową,
dla niego czarny i ciapaty to bracia, ja tam go
rozumiem

Odpowiedz
~urs (gość) - 10 lat temu

pewnie je indyka na święta

Odpowiedz
~dżordż (gość) - 10 lat temu

a niech gra dla janków skończy jak wielki talent
szetela

Odpowiedz
~claudio (gość) - 10 lat temu

dobrze chlopak wybral,bo polsce bylby niepotrzebny.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze