To ostatni odcinek „Wokół kadry” przed Euro 2012, a co za tym idzie – odcinek specjalny. Bez krytyki, szydery, ironii i innych tego typu rzeczy.
Dziś, siedem dni przed Euro 2012, krytykowanie Franciszka Smudy jest bez sensu. Nie dlatego, że robi nagle robi wszystko dobrze, jest konsekwentny, umie się wysłowić, a każdą swoją decyzję potrafi dobrze uargumentować.
Nic z tych rzeczy.

Po prostu teraz nie ma to już sensu. Nikt i nic nie jest w stanie zmienić tego, co w głowie wymyślił sobie „Franz”. Pozostaje nam się po prostu modlić o to, żeby fart był z nim, tak jak jest od paru dobrych lat.
No bo spójrzmy na naszą kadrę. Tak naprawdę jest to najsilniejsza reprezentacja, jaką mamy od dobrych kilkunastu lat. Pamiętam, jak kiedyś mówiło się, że „Polska to Dudek i dziesięć koszulek”, i tak szczerze – nie było to stwierdzenie na wyrost. Bo z całym szacunkiem dla ówczesnych kadrowiczów, ale tak to właśnie wyglądało. Dziś jest inaczej. Liczba koszulek zmalała do siedmiu, a wśród nich znajdzie się kilka perełek, które po Euro mogą już nie być anonimowe.
Szczęsny, Piszczek, Lewandowski, Błaszczykowski – to trzon reprezentacji, który jest nienaruszalny.
A te perełki? Wolski, Rybus, Grosicki. Ci panowie mogą po mistrzostwach być na ustach całej Europy.
Nawet ci, których inni widzą jako koszulki, wyglądają solidnie. Obraniak, Polanski, Wasilewski, Dudka to piłkarze, którzy stanowią solidne podstawy do tego, by przed mistrzostwami być optymistami.
Ze względu na wyżej wymienionych Smuda ma najlepszą kadrę, jaką ten kraj widział od wielu, wielu lat. Teraz trzeba tylko i aż tego nie zaprzepaścić i poprowadzić tych zawodników minimum do ćwierćfinału.
Inaczej będziemy mogli mówić o klęsce.










